Ślub w kościele nie jest imprezą zamkniętą i jak na każdą inną mszę mogą wejść totalne randomy z ulicy.
Chimeria wrote: Ja też oddzielam sam ślub od wesela, zwłaszcza, że zaproszenie do kościoła nie jest zobowiązujące, ale z kolei ja nie zapraszam tylko na jedną część. Jak już zapraszam to już na całość
Myślę, że ta wypowiedź powinna wyjaśnić wątpliwości pojawiające się w tym temacie. Nie powinno dla nikogo być zaskoczeniem, że w różnych rejonach Polski, a nawet w różnych rodzinach, panują odmienne obyczaje. Na Śląsku chodzicie z kołaczami, cool. W niektórych rejonach jest tradycja wysyłania zawiadomień o ślubie kościelnym, cool. W Warszawie widać takiej tradycji nie ma i rozsyłane są jedynie zaproszenia, też cool. Nie ma co sobie skakać do gardeł z powodu tych różnic.
Chi, zauważ, że w przypadku Waszego wesela ślub kościelny był praktycznie częścią imprezy weselnej. Urokliwi, choć niewielki, kościółek ledwo pomieścił wszystkich gości weselnych. Sporo osób jednak bierze śluby w dużych, miejskich kościołach, do których i tak i tak wchodzą randomy. Nie ma też co się dziwić, że w niektórych kręgach kurtuazja wymaga poinformowania znajomych o takim wydarzeniu.
W jedną czy drugą stronę mam wrażenie, że część osób nieco nadmiernie emocjonalnie reaguje na coś, co jest prostą różnicą w tradycji / obyczaju.
PS. A jeśli w Warszawce publiczne ogłoszenie daty i kościoła w którym odbędzie się ślub uchodzi za akt odwagi, to ja swoje opublikuję na jakimś portalu internetowym i będę się czuł jak LEW!