Page 3 of 5
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 11:38 am
by Satsuki
Chimeria wrote:Nie, u mnie trzeba zaprosić 3/4 rodziny na wesele z prostego powodu: jak tego nie zrobię to będzie foch i dramat przez kolejne kilka lat. Niektórych takie rodzinne fochy i dramaty nie ruszają (np. korma) ale mnie owszem.
Mi udało się wynegocjować zaproszenie 3/4 dużej rodziny Raflika :D Osobiście taka postawa "trzeba zaprosić prawie wszystkich bo siem obrażom" powoduje u mnie wkurwa i mam ochotę nikogo nie zapraszać, a święte krowy niech się obrażają. Ech, te roszczeniowe postawy "mi się należy bo jestem w rodzinie". Miejsce dla starej ciotki od brata ojca dziadka szwagra przy stole musi się znaleźć miejsce i micha rosołu, ale dla przyjaciół (których chcieliby zaprosić na imprezę) to już nie, bo młoda para ma naprawdę puste kieszenie i faktycznie może być ich nie stać. Gdzie rozum, gdzie głowa?!
Starych ciotek od bratow ojca nikt mi nie kaze zapraszac bo rodzina ich sama nie kojarzy. Ale nic nie poradzę na to, że moja matka ma dwójkę rodzeństwa a ojciec trójkę, z czego każde jest dzieciate a połowa dzieci ma już własne dzieci. Do tego dochodzą rodzice, dziadkowie i chrzestni. Nie mogę ich nie zaprosić, bo zajmowali w moim życiu bardzo ważne miejsce gdy byłam dzieckiem, i chociaż teraz z połową z nich mój kontakt jest bardzo ograniczony, to raz, że byłoby mi głupio ich nie zaprosić, dwa, rodzice i babcie by się na mnie po prostu poobrażali. I tego minimum wychodzi mi 40 osób.
Nu - w postach (niekoniecznie Twoich) pojawiło się stwierdzenie, że wszystkich się sprasza na ślub, stąd moja wypowiedź. Poza tym hej, wspomnienie o odwadze to nie zarzut. :P
I tak, zakładam, że na ślub zapraszasz wszystkich, których znasz (niekoniecznie wszystkich w ogóle, zaproszenia w gazecie wyszly juz z mody...) bo zaproszenie na ślub nie kosztuje Cię ani grosza. Nie płacisz za talerzyk a i więcej psiego żarcia byś zebrała. Bo na ślub zawsze coś małego goście przynoszą.
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 12:05 pm
by Crow
Ślub w kościele nie jest imprezą zamkniętą i jak na każdą inną mszę mogą wejść totalne randomy z ulicy.
Chimeria wrote: Ja też oddzielam sam ślub od wesela, zwłaszcza, że zaproszenie do kościoła nie jest zobowiązujące, ale z kolei ja nie zapraszam tylko na jedną część. Jak już zapraszam to już na całość
Myślę, że ta wypowiedź powinna wyjaśnić wątpliwości pojawiające się w tym temacie. Nie powinno dla nikogo być zaskoczeniem, że w różnych rejonach Polski, a nawet w różnych rodzinach, panują odmienne obyczaje. Na Śląsku chodzicie z kołaczami, cool. W niektórych rejonach jest tradycja wysyłania zawiadomień o ślubie kościelnym, cool. W Warszawie widać takiej tradycji nie ma i rozsyłane są jedynie zaproszenia, też cool. Nie ma co sobie skakać do gardeł z powodu tych różnic.
Chi, zauważ, że w przypadku Waszego wesela ślub kościelny był praktycznie częścią imprezy weselnej. Urokliwi, choć niewielki, kościółek ledwo pomieścił wszystkich gości weselnych. Sporo osób jednak bierze śluby w dużych, miejskich kościołach, do których i tak i tak wchodzą randomy. Nie ma też co się dziwić, że w niektórych kręgach kurtuazja wymaga poinformowania znajomych o takim wydarzeniu.
W jedną czy drugą stronę mam wrażenie, że część osób nieco nadmiernie emocjonalnie reaguje na coś, co jest prostą różnicą w tradycji / obyczaju.
PS. A jeśli w Warszawce publiczne ogłoszenie daty i kościoła w którym odbędzie się ślub uchodzi za akt odwagi, to ja swoje opublikuję na jakimś portalu internetowym i będę się czuł jak LEW!
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 12:12 pm
by Aria
Nie wiem jak wy macie w domu, ale u nas ksiądz i tak ogłosił i wywiesił date naszego ślubu na ogłoszeniach więc nie ma co sie podniecać ogłoszeniem na forum :)
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 12:24 pm
by c914
Zapraszanie na slub/wesele to taka mała gra o tron - pełno intryg, insynuacji, wyciagania starych brudów na wierzch, patrzenia wstecz co też członkowie rodziny zrobili wczesniej dla nas, co zyskamy po zaproszeniu, czy aby ktoś nie wbije przysłowiwego sztyletu w nasz weselny tort, jak zachować twarz kiedy prezenty beda nie takie jak trzeba, kiedy ktos przysięgął że przyjdzie wcale się nie pojawił itd itp... lots of fun :D
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 12:38 pm
by Chimeria
Nie płacisz za talerzyk a i więcej psiego żarcia byś zebrała. Bo na ślub zawsze coś małego goście przynoszą.
To trąca tą kołaczową tradycją, może mnie przetrąciło, ale nie zależy mi na prezentach i na pewno nie zapraszałabym ludzi bo przyniosą do kościoła prezent. ;p
W Warszawie widać takiej tradycji nie ma i rozsyłane są jedynie zaproszenia
Szczerze mówiąc nie wiem jak jest w Warszawie, wiem, że wyłamałam się trochę z tradycji rodzinnej z moimi poglądami i dobrze mi z tym. Jak się tak głębiej zastanawiam, to nie kojarzę w naszej rodzinie sytuacji zapraszania do samego kościoła (również na stypach lol). I bardziej bym tu mówiła o podlaskich niż warszawskich tradycjach. Myślę, że to jednak zależy od rodziny, a nie miejscowości jako takiej.
W Warszawie wywieszenie na płocie informacji o zaślubinach nie jest aktem odwagi bo i tak tego nikt nie czyta. :P
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 12:39 pm
by Noire
Zapraszanie na slub/wesele to taka mała gra o tron - pełno intryg, insynuacji, wyciagania starych brudów na wierzch, patrzenia wstecz co też członkowie rodziny zrobili wczesniej dla nas, co zyskamy po zaproszeniu, czy aby ktoś nie wbije przysłowiwego sztyletu w nasz weselny tort, jak zachować twarz kiedy prezenty beda nie takie jak trzeba, kiedy ktos przysięgął że przyjdzie wcale się nie pojawił itd itp... lots of fun :D
1. Zrób wesele
2. Posadź obok siebie ciotki, które sie nienawidzą.
3. ????
4. PROFIT :D
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 1:02 pm
by c914
Profit: dwie ciotki to dwa prezenty. Wyzwanie to usadzic je tak by sie nie pozabijały. A do tego jeszcze mała intryga by jedna nie dowiedziała się, że druga została zaproszona lub też mimochodem powiedziec to jedna ma zamiar dać na prezent i patrzec jak druga przebija jakościa podarek pierwszej :D
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 1:05 pm
by Noire
I jeszcze mieć dwóch kamerzystów - jeden na pare młodą, a drugi do nagrywania cichcem tych małych rodzinnych dram :D
Po latach lepsze kino niż niejedna tragi-komedia
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 1:27 pm
by Satsuki
Noire wrote:I jeszcze mieć dwóch kamerzystów - jeden na pare młodą, a drugi do nagrywania cichcem tych małych rodzinnych dram :D
Po latach lepsze kino niż niejedna tragi-komedia
Omg, Jeśli kiedys wyjde za maz to na pewno z tego skorzystam!
Chi, propos prezentow: zbieraliscie itamzy dla psów do schroniska a nie prezenty jako takie. O ile więcej żarcia miałyby pieski gdybys na głupi ślub zaprosiła więcej osób (teoretycznie, do Twojego kościoła i tak by więcej nie weszło).
Re: Zakladamy Norrdanie, kraj z miodu i fraga slynacy.
Posted: Thu Nov 07, 2013 1:54 pm
by AdA
Chi: szanuję Twoje zdanie, że jak zapraszać, to na całość, a nie częściowo, jednak z naszej perspektywy, a właściwie z perspektywy naszych możliwości finansowych, taka opcja po prostu nie wchodzi w grę. Dodatkowo, jako, że za wesele płacą nasi rodzice, doszło nam kilka gości weselnych stricte z nimi związanych, a których osobiście nie zapraszalibyśmy, gdyby od nas zależały wydatki.
Ja też uważam, że zaproszenie na ślub nic nie kosztuje i nie chodzi tu o to, żeby powiadomić wszystkich i mieć z głowy, tylko po prostu - spora część MW mieszka w Trójmieście, więc zakładam, że jeśli nie będzie miała innych planów, to może wybierze się na nasz ślub (no chyba, że się mylę?). Ja bym się bardzo ucieszyła z takiego zaproszenia (nawet grupowego i na forum, a nie osobiście) oraz w drugą stronę - poczułam się urażona, gdy ktoś mnie nie zaprosił na swój ślub, mimo wieloletniej przyjaźni.
Rozumiem, że na wesele liczbę gości trzeba ograniczyć, ale na ślub mogą przyjść właściwie wszyscy znajomi, bliźsi i dalsi (i nie chodzi bynajmniej o większą ilość prezentów, tylko dzielenie się radością).
Jakbyśmy brali ślub na Zanzibarze, to pewnie nawet nikomu byśmy nie mówili, bo i po co. Ale skoro ślub będzie w 3mieście, to czemu mamy robić z tego tajemnicę?
Also, poinformowanie całego forum MW uznaliśmy za jak najbardziej fair - nie chcieliśmy potem akcji typu "dlaczego trójmiejskie MW jest zaproszone, a ktoś inny już nie?".