Page 2 of 2

Re: Kultura zachowania w kinie

Posted: Fri Jan 16, 2009 8:28 pm
by Windukind
Z moich doświadczeń wynika, że 30% filmów byłaby o wiele gorsza gdyby nie była komentarzy z widowni. Chyba mi się jeszcze nie zdarzyło, żeby na prawdę żałował, że ktoś komentuje film (pewnie się zdarzyło, ale w większość wypadków tylko komentarze ratują film). Nawet teksty "ee to debil" są świetne, bo:

1. Naprawdę nie czujesz się sam w kinie.
2. Dowiadujesz się z widownią na jakim poziomie siedzisz.
3. Nie możesz wytrzymać z beki, bo jakiś kretyn styłu komentuje na głos film.

Do tego dochodzi (tu wybaczcie mi krótką pamięć) seria takich odcinków gdzie gość z manekinami robotów komentowali słabe filmy klasy B i od razu robiły się o niebo lepsze.

Re: Kultura zachowania w kinie

Posted: Fri Jan 16, 2009 9:19 pm
by ARek
Cóż, zachowanie widowni już nie raz stanowiło dla mnie uciechę co najmniej tak dużą jak sam film. Wciąż pamiętam jak podczas klasowego wyjścia na pierwszego władcę pierścieni, po dramatycznym pojedynku Aragorna z Bossem Uruk-Hai, ten odcina mu łeb... a cała sala na to owacje na stojąco xD

Re: Kultura zachowania w kinie

Posted: Fri Jan 16, 2009 9:32 pm
by Saovine
Hmmm, chyba niektórzy z nas po prostu inaczej podchodzą do instytucji zwanej kinem.
Dla jednych jest to miejsce z naprawdę dużym ekranem i o wiele lepszym nagłośnieniem, niż domowym, przez co będące miejscem, gdzie o wiele przyjemniej odbiera się daną produkcję. Dla tych osób liczy się przekaz z ekranu, a nie komentarze ziomów na innych siedzeniach, jak też szelest ich żarcia, bekanie na głos, rozmowy telefoniczne i wspólne ocenianie własnego 'poziomu'.
Dla innych, czyli tych właśnie ziomów, liczy się najwyraźniej to, co nie liczy się dla pierwszej grupy.

Niestety to właśnie ta druga grupa czuje się w kinie lepiej, co moim zdaniem jest dość przykre i raczej nieadekwatne do wydawanych na kino pieniędzy. W końcu nie po to wydaje się te 13-21 złych (uwzględniając wszelkie zniżki i godziny szczytu), żeby słuchać, jak ktoś mówi 'ee..to debil' albo odbiera telefon mamusi i tłumaczy jej, że 'właśnie siedzi w kinie i nie może rozmawiać' (robiąc to na cały regulator - sytuacja autentyczna: byliśmy z bratem na bodajże Iron Manie i jakaś blondyna rząd niżej odebrała taki telefon. Mój złoty brat puknął stopą w oparcie jej siedzenia, kobitka się odwróciła i zmartwiała na widok jego wyrazu twarzy >D). Oczywiście człowiek ma z tego polewkę i ma co opowiadać znajomym przy pizzy..ale film na ekranie sobie leci i się dla ciebie w tym czasie nie zatrzyma.

Zatrzymać obraz to sobie można w domu, za darmo. Zadzwonić nawet do babci wtedy można. No ale nie ma się tego ekranu i nagłośnienia.

Re: Kultura zachowania w kinie

Posted: Fri Jan 16, 2009 9:43 pm
by ARek
To zależy od podejścia. Wiele filmów wręcz prowokuje do tego typu zachowania, wiedząc że widownia nie przyjdzie dla skomplikowanej, zakręconej fabuły lub niesamowitego widowiska. Wszelkiego rodzaju komedie, komedyjki etc raczej nie należą do filmów, w których należy śmiać się w wyłącznie wyznaczonych punktach i milczeć podczas całej reszty.
Jeśli tematyka filmu jest poważniejsza, bardziej "storyfull", to wtedy bezwzględnie mam ochotę zmasakrować gadatliwych. Szelest żarcia jeszcze przetrwam, ale gadanie przez phone bardzo szybko kończy się brutalnym zestawieniem z rzeczywistością w postaci choćby mojego buta.

Sao, miałem podobną sytuację na filmie Wall-E, gdzie jakiś tatusiek przedemną zaskoczył mnie odebraniem telefonu i tekstem "Nie, spoko, mogę rozmawiać". Pociągnięcie z buta fotela przedemną dało szybki rezultat, tym bardziej że za mną było jeszcze z 30 luda masakrujących kolesia samym wzrokiem...

Re: Kultura zachowania w kinie

Posted: Fri Jan 16, 2009 9:50 pm
by Saovine
Arku, jeśli chodzi o komedie, to sama wyje na nich ze śmiechu pod sam sufit. Z tym, że to wtedy, jak mówisz, jest reakcja adekwatna do sytuacji. Ludziom jednak zdarza się komentować film w momencie, kiedy jest to kompletnie nie na miejscu. Wyobraźmy sobie na przykład jakąś dramatyczną scenę, gdzie reżyserowi na pewno zależało na wywołaniu czegoś innego niż zwykłego parsknięcia czegoś na kształt: hah, umrze ta, będziesz miał następną, ma gość problem".

Nie jestem aż takim nazi, żeby zabraniać się ludziom śmiać i naturalnie reagować na film. To jest kompletnie inna sprawa. Pamiętam sceny z "Żyj szybko i szklana pułapka" (XD), albo z "Iron Mana" właśnie, kiedy ludzie pękali ze śmiechu a ja razem z nimi. To są chyba momenty, kiedy grupy się jednoczą >DD

Re: Kultura zachowania w kinie

Posted: Fri Jan 16, 2009 9:53 pm
by ARek
Cóż... to w toruniu mamy chyba nieco lepiej wychowana publikę, tutaj takie akcje jak spoilerowanie na głos or smth like that nie odchodzą, dzięki niech będą lucyferowi o.O

Re: Kultura zachowania w kinie

Posted: Fri Jan 16, 2009 10:00 pm
by Saovine
Jak już to 'spoilowanie'

Przykład z 'teh grrl iz dead, long live the grrl' został przeze mnie twórczo zmyślony dla zobrazowania sytuacji xDv