Na co do kina?

Poważne dyskusje nad sensem życia, polityką jak i wyborem nowej karty graficznej.

Moderator: Crow

User avatar
Tsuorama
Posts: 18
Joined: Mon Jan 12, 2009 4:32 pm
Location: Dublin / Ireland

Re: Na co do kina?

Post by Tsuorama »

If you ever become a mother, can I have one of the puppies?
Image
9255655
Last Result:
DL Speed: 19463 kbps (2432.9 KB/sec transfer rate)
UP Speed: 1432 kbps (179 KB/sec transfer rate)
Latency: 45 ms
User avatar
Caerth
Posts: 513
Joined: Sun Feb 22, 2009 9:44 pm
Location: Above

Re: Na co do kina?

Post by Caerth »

Na spokojnie podchodząc do Rosomaka muszę stwierdzić iż film sprawia wrażenie potwornie niskobudżetowego, zwłaszcza w porównaniu z trzema wcześniejszymi X'ami.
Polecam obejrzenie wersji, co wyciekła, z niedokończonymi efektami, tak by tylko porównać z wersją finalną (tak, byłem w kinie >] ). Może to spaczenie, lecz efekty wydają się takie ....mało przekonywające czasami.

Also Star Trek - czemu akurat teraz nie mam gotówki, urwa. Bo screenera to szkoda oglądać.
Nokia załapała się na krytykę na Endgadget.
http://www.engadget.com/2009/05/10/noki ... rek-movie/
My soul is still the same
But it has many names
User avatar
Chimeria
Posts: 834
Joined: Fri Aug 29, 2008 7:28 pm

Re: Na co do kina?

Post by Chimeria »

Wolverine był dobry, ja nie narzekam, bardzo przyjemnie mi się go oglądało, a co więcej mam ochotę powtórzyć wszystkie filmy (zwłaszcza trójkę) oraz animowaną Evolucję.
Co prawda nie obyło się bez rozwalających klimat gagów, jak odcięta głowa która spadając i kręcąc się wokoło puszczała laser z oczu. Parsknęłam wtedy niekontrolowanym śmiechem i tylko czekałam aż się pojawi melodia z Loitumy =] Ponadto było też trochę niekonsekwencji jak niezniszczalne adamentium zniszczone szponami Wolverina. ;3
Pure oryginalnego komiksu nie czytałam, więc nie wiem na ile zbezcześcili prawdziwą przeszłość Logana, ale ta wersja też była przekonująca.
Co mnie zaś ujęło - Gambit. Cholera jasna, pamiętałam go z komiksów i kreskówek jako krótko przystrzyżonego rudaska z czymś dziwnym na oczach. I nie znosiłam go.
Natomiast, gdy pojawił się tutaj to moja hierarchia bizonów z X-menów zachwiała się. Bardzo. Szczęściem Logan nadal prowadzi, ale bardzo mocno podskubuje go w nogi nowy Gambit, w którym się zakochałam. Szkoda, że było go tak mało.

Poza tym film skończył się dla mnie długą i bardzo zabawną dyskusją z Raflikiem i wspólnym znajomym na temat 'jak ubić przepakowanego Wolverina' omijając sposób podany w drugiej części X-menów. Film polecam, idźcie do kin. <3



Btw, Star Trek? A fuj!




EDIT

Bo Crow posnął sekundę po mnie ;p
A propo Vicky Cristina Barcelona - szalenie polecam! Poszłam na to spodziewając się czegoś kompletnie innego, więc z początku byłam zagubiona, ale film jest prześwietny. W zasadzie do recenzji Crowa niewiele można dodać, napiszę tylko jeszcze że bardzo ciekawe jest psychologiczne podejście do tematu nie tylko letniej przygody. Pierwszy raz od czasów Piratów z Karaibów tak mocno spodobała mi się muzyka z filmu. Fenomen.
User avatar
Crow
Posts: 2585
Joined: Fri Aug 29, 2008 10:51 am

Re: Na co do kina?

Post by Crow »

StarTrek okazał się całkiem niezły, choć oczywiście nie przebojowy. Nie jestem zagorzałym trekki, więc wiele zapewne nieźle przemyślanych scen nie zrozumiałem (choćby tej o teleportacji psa...) a do końca filmu nie wiedziałem, jak bardzo alternatywną historię przedstawia. Pomimo braku odpowiedniego tła nie nudziłem się a film wydał mi się całkiem dopracowany. Przy ostatnim całkowitym braku dobrych filmów z gwiezdnymi flotami w roli głównej, StarTreka po prostu wypada obejrzeć.

Z swojej strony jednak chciałbym polecić film zupełnie inny. Miałem niedawno przyjemność obejrzeć najnowsze dzieło Woody'ego Allena - Vicky Cristina Barcelona. Chociaż film opiera się na dość wyeksploatowanym temacie letniej przygody miłosnej, to została tu ona pokazana w nietuzinkowy i wciągający sposób. Film jest zabawny i przyjemny w odbiorze, choć jednocześnie nie jest bezmyślny. Moją szczególną uwagę przykuła rola Penelope Cruz, za którą z resztą jak się dowiedziałem po filmie dostała Oscara. Na Scarlett Johansson też zawsze miło popatrzeć.

Vicky Crisitna Barcelona, to idealna pozycja by zaprosić do kina dziewczynę/chłopaka, choć film równie przyjemnie obejrzycie samemu jak i w grupie znajomych. Nawet ludzie z denerwującym zwyczajem głośnego komentowania filmu nie będą przeszkadzali za bardzo, gdyż w niewielu miejscach będą mogli się przyczepić. Oczywiście, jeśli nie ma w tobie ani grama romantyka, to Vicky Cristina Barcelona nie koniecznie jest dla Ciebie. Nie znajdziemy tu efektownych wybuchów, scen walki i mrożącego krew w żyłach napięcia. Poza tym jednak film godny polecenia dla każdego.

Image
User avatar
roevean
Posts: 314
Joined: Sat Jan 03, 2009 8:36 am
Location: Ninehell Sector

Re: Na co do kina?

Post by roevean »

Ja mam zgoła inne coś. Fan film, ale zupełnie inny niż wszystkie fan filmy.

The Hunt For Gollum.

Aż nawet nie będę nic pisał, to trzeba po prostu zobaczyć.
'cos im the definition of the worst kind of mean
so... are you rebel?
User avatar
Saovine
Posts: 712
Joined: Fri Jan 02, 2009 10:51 pm
Location: Anywhere safe

Re: Na co do kina?

Post by Saovine »

Hmm ten topic powinien mieć jeszcze w nawiasie "domowego"

No więc na co do kina domowego?
Na pewno na "W pogoni za szczęściem" ("The pursuit of happyness" <- nie, nie zrobiłam literówki, tak brzmi, bo w filmie jest o tym scena). "The pursuit..." opowiada prawdziwą historię milionera i filantropa Chrisa Gardnera. To taka prawdziwa historia typu from rags to riches. W roli głównej mamy nikogo innego jak Willa Smitha. Gra tam też jego syn, Jaden. (Mały mi się nie podobał w "The Day the Earth Stood Still", ale tutaj jest przekjutaśny).

Jak ktoś potrzebuje motywacji, to film jest dla niego ;]

PS. domowego dlatego, że film jest z 2006, a nie, że nie warto iść do tego kina za firewallem ;]
My boy builds coffins, he makes them all day
But it's not just for work and it isn't for play
He's made one for himself, one for me too
One of these days he'll make one for you
For you
For you
For you
User avatar
GvS
Posts: 706
Joined: Fri Aug 29, 2008 8:48 pm

Re: Na co do kina?

Post by GvS »

Polecam argentyński film „La antena” z 2007 roku. Niezwykły film o wolności słowa i totalitaryzmie stylizowany na nieme kino z ubiegłego wieku.

Trailer:
http://www.youtube.com/watch?v=2E0RoL68t4o
A necromancer is just a really late healer.
User avatar
USAGI
Posts: 1902
Joined: Sat Jan 03, 2009 9:16 pm
Location: yume
Contact:

Re: Na co do kina?

Post by USAGI »

Kurcze, ten Trek był super :D
Dobre efekty, choć podczas walki w barze kamera za bardzo latała moim zdaniem x_X
hehe i jeszcze jak Kirk mówił o ciemnej i cichej pustce w kosmosie, a następna scena to statek lecący w owej cichej pustce i ten dźwięk silników x_X no OK, ciche silniki były no [;
Statki wyglądały jak "żywe", co mnie urzekło bo często drażni mnie jak widać ,że to tylko zlepek tekstur i modeli 3D.
Fabuła ne może być za skomplikowana, wszak to film dla mas z naciskiem na target który do kina idzie się zrelaksować a ne żeby myśleć. Historia lekka i właśnie w sam raz żeby pooglądać dla odprężenia [;
Co mnie urzekło głównie, to dużo luzu i miła atmosfera (: Film po prostu miło się ogląda :D
Chekov był genialny <: Spok ciekawie i charakternia przedstawiony. Montgomery Scott był bardzo pozytywny oraz zabawny, i główny koleś od teleportacji był zacnym luzakiem :D
Romulanie wyglądali zaprawdę klimatycznie O: Tatuaże na mordkach dodawały im uroku ^^ Też bym chciała mieć taki statek T_T Wyglądał po prostu genialnie *o*

I tu się zgodzę ,że ta scena z pościgiem i Nokią to chyba na siłę była x_X i ne pokazali wybuchu samochodu :< Cieli koszty ;P? Muzykę dobrą dobrali <3 Co do samej muzyki, naprawdę warta posłuchania <:

No, to teraz na Rosomaka ^^
- Roe, co robisz?
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.
User avatar
Namakku
Posts: 331
Joined: Sun Jan 04, 2009 12:08 pm

Re: Na co do kina?

Post by Namakku »

Anioły i Demony

Krótko i zwięźle - filmowi brakuje tej cząstki mistycyzmu, którą miał da Vinci, dodatkowo w wielu momentach czułem się jakbym oglądał ekranizacje wikipedii... że sparafrazuję:

/nawias
-Nazywam się "tu_wstaw_dane_głównej_postaci_żeńskiej"
-Witam, jestem dr Landa. W szesnastym wieku blablablablabla
/zamknąć_nawias

Sama fabuła jest mniej poskręcana niż w poprzedniej produkcji, przez co nawet głupi xen wytypował głównego złego już po 20 minutach seansu, a to raczej filmowi dobrze nie wróży o_O. Mieszanka religii i antymaterii fajnie się zapowiadała... i na tym się skończyło. Ogólnie Anioły i Demony rozczarowują (ocena jak najbardziej subiektywna) i nie widzę sensu wydawania 20zł żeby iść na to do kina, lepiej już kupić chipsy, cole i ze znajomymi obejrzeć w domu.
Św. Adolf Onanista - patron niespełnionych malarzy
User avatar
Chimeria
Posts: 834
Joined: Fri Aug 29, 2008 7:28 pm

Re: Na co do kina?

Post by Chimeria »

Oj, coś pieprzysz Nitu ;3
Właśnie wróciłam z filmu i jestem bardzo zadowolona. Przede wszystkim ownuje Da Vinciego, który zdobył rozgłos tylko dlatego, że w kontrowersyjny sposób krytykował kościół. Anioły i Demony mają lepszą fabułę i więcej akcji. Kod niemiłosiernie mi się dłużył.
Niestety książka > film. Czytałam to z wypiekami na twarzy, a Da Vinciego szybko przeleciałam.
Obawiam się, że większość nie zrozumie pewnych smaczków historyczno-estetycznych (i tak zostały pocięte, w książce było więcej ;3), a są naprawdę świetne. @_@ Ponadto intryga - naprawdę jest dobra.

Polecam film. Ja co prawda dychę na niego wydałam, ale i 20 bym poświęciła. Nie mówiąc już o czasie. Jutro egzamin. =D
Post Reply