Na co do kina?
Moderator: Crow
Re: Na co do kina?
W sumie do kina na to nie za bardzo już można pójśc, bowiem wątpię, żeby to jeszcze gdzieś grali, ale ogólnie polecam film "3-10 To Yuma". Jest to western w niezłej obsadzie (Christian Bale, Russell Crowe). Fabuła początkowo może się wydawac banalna, wręcz typowa dla westernu, źli goście, dobrzy goście, napad, strzelanina... ale w miarę rozwoju akcji stopniowo zaczyna się zmieniac i od pewnego momentu tak do końca nie jest już pewne, kto jest ten dobry a kto ten zły. Oprawa wizualna naprawdę dobra, muzyka świetna. Zresztą oceńcie sami -> 3-10 To Yuma - official trailer.
'cos im the definition of the worst kind of mean
so... are you rebel?
so... are you rebel?
Re: Na co do kina?
No tego już chyba od roku jeśli nie od paru nie grają : P.
Ja widziałem wczoraj polecanego przez Tsu Gran Torino i potwierdzam jego opinię. Bardzo dobry film. Clint Eastwood to jednak Clint Eastwood, zawsze umiał wyciągnąć esencję bycia facetem. Nie przegapcie.
Ja widziałem wczoraj polecanego przez Tsu Gran Torino i potwierdzam jego opinię. Bardzo dobry film. Clint Eastwood to jednak Clint Eastwood, zawsze umiał wyciągnąć esencję bycia facetem. Nie przegapcie.
We do not sow
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Re: Na co do kina?
Ok, zachęcony pozytywnymi recenzjami, zarówno tu jak i w necie, obejrzałem sobie wczoraj "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona".
Powiem tak, zawiodłem się na tym filmie na całej linii. Widziałem wcześniej drobny filmik, który wskazywał liczne podobieństwa CpBB do mojego ulubionego filmu, p.t. "Forrest Gump". Pierwotnie miałem się znęcać nad BB, porównując go do opowieści o chłopaku z Alabamy, ale po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że te filmy nie mają ze sobą nic wspólnego i nie ma sensu opowiadać jednego przez pryzmat kolejnego.
Po pierwsze zmieniłbym tytuł tego filmu... Nie jest to przypadek ciekawy, ale nierealny i nudny. Spodziewałem się filmu z przesłaniem, a dostałem film który może i chciał coś powiedzieć, ale pogubił się w zeznaniach. A już sama końcówka filmu i to co się dzieje z ciałem bohatera (kto widział, ten wie) wymalowało zniesmaczenie na mojej twarzy. Podobny pomysł (całej rasy takich Benjaminów Guzików) znalazł się kiedyś w Star Treku, gdzie taki motyw był jak najbardziej na miejscu. W filmie takim jak ten, sprawił, że chce się podsumować cały obraz jako knot.
Sam Benjamin też jest nudnym i niewyraźnym bohaterem. Podobnie jak wszystkie postacie w tym filmie, poza drobnymi wyjątkami. Pitt gra szaro i ma się wrażenie, że czeka na koniec dnia zdjęciowego, by móc wreszcie zrzucić tony charakteryzacji.
Powiem szczerze, dawno się tak nie zawiodłem. Nie widziałem chyba żadnego dobrego filmu od czasu, gdy Tercia namówiła mnie na Pachnidło, prawie rok temu. Od tego czasu nie widziałem filmu równie ciekawego, co oryginalnego. Myślałem, że takim obrazem będzie (nie)ciekawy przypadek Benjamina Buttona. Odradzam z czystym sercem.
Powiem tak, zawiodłem się na tym filmie na całej linii. Widziałem wcześniej drobny filmik, który wskazywał liczne podobieństwa CpBB do mojego ulubionego filmu, p.t. "Forrest Gump". Pierwotnie miałem się znęcać nad BB, porównując go do opowieści o chłopaku z Alabamy, ale po głębszym zastanowieniu stwierdzam, że te filmy nie mają ze sobą nic wspólnego i nie ma sensu opowiadać jednego przez pryzmat kolejnego.
Po pierwsze zmieniłbym tytuł tego filmu... Nie jest to przypadek ciekawy, ale nierealny i nudny. Spodziewałem się filmu z przesłaniem, a dostałem film który może i chciał coś powiedzieć, ale pogubił się w zeznaniach. A już sama końcówka filmu i to co się dzieje z ciałem bohatera (kto widział, ten wie) wymalowało zniesmaczenie na mojej twarzy. Podobny pomysł (całej rasy takich Benjaminów Guzików) znalazł się kiedyś w Star Treku, gdzie taki motyw był jak najbardziej na miejscu. W filmie takim jak ten, sprawił, że chce się podsumować cały obraz jako knot.
Sam Benjamin też jest nudnym i niewyraźnym bohaterem. Podobnie jak wszystkie postacie w tym filmie, poza drobnymi wyjątkami. Pitt gra szaro i ma się wrażenie, że czeka na koniec dnia zdjęciowego, by móc wreszcie zrzucić tony charakteryzacji.
Powiem szczerze, dawno się tak nie zawiodłem. Nie widziałem chyba żadnego dobrego filmu od czasu, gdy Tercia namówiła mnie na Pachnidło, prawie rok temu. Od tego czasu nie widziałem filmu równie ciekawego, co oryginalnego. Myślałem, że takim obrazem będzie (nie)ciekawy przypadek Benjamina Buttona. Odradzam z czystym sercem.
Re: Na co do kina?
Bylem dzis na Watchman...i jako, ze lubie roznego rodzaju glupie filmy, xmeny, spidermany..martwice mozgu, killer kondomy i tym podobne..
..to Watchman jest najgorsza szmira jaka widzialem..:p
Jest kilka niezlych scen...ale o malo nie usnalem w kinie na tym prawie 3godzinnym shicie.
Nie polecam. :x
..to Watchman jest najgorsza szmira jaka widzialem..:p
Jest kilka niezlych scen...ale o malo nie usnalem w kinie na tym prawie 3godzinnym shicie.
Nie polecam. :x
If you ever become a mother, can I have one of the puppies?

9255655
Last Result:
DL Speed: 19463 kbps (2432.9 KB/sec transfer rate)
UP Speed: 1432 kbps (179 KB/sec transfer rate)
Latency: 45 ms

9255655
Last Result:
DL Speed: 19463 kbps (2432.9 KB/sec transfer rate)
UP Speed: 1432 kbps (179 KB/sec transfer rate)
Latency: 45 ms
Re: Na co do kina?
Oż. To ważna informacja, bobrze. Good to know.
Ja tam osobiście na wzruszenia i ściskające gardło (tak, zimna bicza śmierć potrafi się tak wzruszyć T_T) polecam Siedem Dusz. Osobiście obejrzałam to, nie wiedząc kompletnie, czego się spodziewać, bo nie oglądałam i nie czytałam żadnych zapowiedzi i chyba wyszło mi to na dobre. Ostatnio widziałam jego reklamę i powiem wam, że niezły szit odstawiają. Za dużo zdradzają. To tak, jakby reklamować matrixa w ten sposób:
Mr. Anderson/Neo, so called wybraniec (jeden z wielu zresztą, ale o tym w spojlerach do 2. i 3. części) musi stawić czoła sztucznej inteligencji, dowiedzieć się, że laska w lateksie go kocha i umrzeć, żeby widzieć cyferkami (no offence Cyfu -dop. red.). Wyrocznia powie mu, o co kaman, czyli że Trin czuje do niego miętę, ale chyba stara za dużo się ciastek najadła, bo wytłumaczyła mu to zbyt pokrętnie i nie zajarzył. Na koniec filmu będzie sobie latał jak Nathan Petrelli w Heroes (spojler w spojlerze, ach).
Prawda, że denerwujące? P:
Anywho, niektóre filmy mają oczywistą fabułę (jak te oparte na faktach, te ze Stevenem Seagalem i te zwane romantycznymi polskimi komediami).
Niestety jak każdy film 7 Pounds nie jest pozbawiony bugów na planie i błędów faktycznych (naprawdę poważnych), które trochę psują ogólny efekt, ale i tak warto obejrzeć. Nie będę pisać, o czym film jest, bo imho fabuła rozwija się ciekawie i warto obejrzeć go chociażby po to, żeby się o tym przekonać.
Ja tam osobiście na wzruszenia i ściskające gardło (tak, zimna bicza śmierć potrafi się tak wzruszyć T_T) polecam Siedem Dusz. Osobiście obejrzałam to, nie wiedząc kompletnie, czego się spodziewać, bo nie oglądałam i nie czytałam żadnych zapowiedzi i chyba wyszło mi to na dobre. Ostatnio widziałam jego reklamę i powiem wam, że niezły szit odstawiają. Za dużo zdradzają. To tak, jakby reklamować matrixa w ten sposób:
Mr. Anderson/Neo, so called wybraniec (jeden z wielu zresztą, ale o tym w spojlerach do 2. i 3. części) musi stawić czoła sztucznej inteligencji, dowiedzieć się, że laska w lateksie go kocha i umrzeć, żeby widzieć cyferkami (no offence Cyfu -dop. red.). Wyrocznia powie mu, o co kaman, czyli że Trin czuje do niego miętę, ale chyba stara za dużo się ciastek najadła, bo wytłumaczyła mu to zbyt pokrętnie i nie zajarzył. Na koniec filmu będzie sobie latał jak Nathan Petrelli w Heroes (spojler w spojlerze, ach).
Prawda, że denerwujące? P:
Anywho, niektóre filmy mają oczywistą fabułę (jak te oparte na faktach, te ze Stevenem Seagalem i te zwane romantycznymi polskimi komediami).
Niestety jak każdy film 7 Pounds nie jest pozbawiony bugów na planie i błędów faktycznych (naprawdę poważnych), które trochę psują ogólny efekt, ale i tak warto obejrzeć. Nie będę pisać, o czym film jest, bo imho fabuła rozwija się ciekawie i warto obejrzeć go chociażby po to, żeby się o tym przekonać.
My boy builds coffins, he makes them all day
But it's not just for work and it isn't for play
He's made one for himself, one for me too
One of these days he'll make one for you
For you
For you
For you
But it's not just for work and it isn't for play
He's made one for himself, one for me too
One of these days he'll make one for you
For you
For you
For you
Re: Na co do kina?
U. Seven Pounds mna ruszyl, nie powiem. Moze dlatego, ze cholernie mi sie podoba gra Smith'a i to jak potrafi pokazac emocje (The Pursuit of Happyness :'x)..fakt faktem, po trailerze mozna sie dowiedziec kilku rzeczy, o ktorych nie powinno sie wiedziec przed rozpoczeciem seansu..
A. Obejrzelem kilka godzin temu City of Ember i polecam szczerze. Dobry, cieply i niezle pobudzajacy wyobraznie film.
A. Obejrzelem kilka godzin temu City of Ember i polecam szczerze. Dobry, cieply i niezle pobudzajacy wyobraznie film.
If you ever become a mother, can I have one of the puppies?

9255655
Last Result:
DL Speed: 19463 kbps (2432.9 KB/sec transfer rate)
UP Speed: 1432 kbps (179 KB/sec transfer rate)
Latency: 45 ms

9255655
Last Result:
DL Speed: 19463 kbps (2432.9 KB/sec transfer rate)
UP Speed: 1432 kbps (179 KB/sec transfer rate)
Latency: 45 ms
Re: Na co do kina?
A mi się wręcz przeciwnie Watchman podobał... bo nie lubię eX-menów Spider-wymoczków Super-Klockow itp. Tutaj superbohaterowie są pokazani od ludzkiej strony, starzeją się, piją, gwałcą, mordują na potęgę, ale także kochają i próbują wieść normalne życie gdy 50 jest na karku. Dobry film sensacyjny z solidną dawką krwi i masa trupów... zwłaszcza pod koniec. A fabuła tez niczego sobie i jest kilka fajnych scen które warto zapamiętać.
USS George Washington - 90 tysiecy ton dyplomacji.
Re: Na co do kina?
Watchmen, panowie. Ich jest dużo, a nie tylko jeden >D
Co do Gran Torino - naprawdę warto obejrzeć. Eastwood świetnie gra i chlapie niezłe miny (w sumie może on ma tylko taką twarz XD) i nieźle radzi sobie z Hmongami ;] (if you know what I mean).
*strzela z palca*
Co do Gran Torino - naprawdę warto obejrzeć. Eastwood świetnie gra i chlapie niezłe miny (w sumie może on ma tylko taką twarz XD) i nieźle radzi sobie z Hmongami ;] (if you know what I mean).
*strzela z palca*
My boy builds coffins, he makes them all day
But it's not just for work and it isn't for play
He's made one for himself, one for me too
One of these days he'll make one for you
For you
For you
For you
But it's not just for work and it isn't for play
He's made one for himself, one for me too
One of these days he'll make one for you
For you
For you
For you
Re: Na co do kina?
Wrocilem wlasnie z Knowing...i przyznaje, ze sceny wypadkow, ktore tam sa milo zmrozily mi zyly.. zwlaszcza w kinie z dzwiekiem przestrzennym. Ogladanie go w domu to strata czasu..
Film dobry, nie powiem. Zakonczenia nie zdradze bo by byla lipa. W kazdym razie, dobrze wydane pieniadze.
Film dobry, nie powiem. Zakonczenia nie zdradze bo by byla lipa. W kazdym razie, dobrze wydane pieniadze.
If you ever become a mother, can I have one of the puppies?

9255655
Last Result:
DL Speed: 19463 kbps (2432.9 KB/sec transfer rate)
UP Speed: 1432 kbps (179 KB/sec transfer rate)
Latency: 45 ms

9255655
Last Result:
DL Speed: 19463 kbps (2432.9 KB/sec transfer rate)
UP Speed: 1432 kbps (179 KB/sec transfer rate)
Latency: 45 ms
Re: Na co do kina?
Asz, wyprzedziłeś mnie, no ale tak to jest jak zabiera się do napisania recenzji przez 4 dni :).
Myślę że do opinii Tsu warto jeszcze dodać iż film, jako jedna z niewielu obecnych produkcji, potrafi autentycznie zaskoczyć zwrotami wątku o 90 stopni.
Myślę że do opinii Tsu warto jeszcze dodać iż film, jako jedna z niewielu obecnych produkcji, potrafi autentycznie zaskoczyć zwrotami wątku o 90 stopni.
Św. Adolf Onanista - patron niespełnionych malarzy