
Niewielka, półdzika i słabo zamieszkała planeta, bez żadnego znaczenia politycznego, będąca kolebką wielu religii oraz schronieniem dla samotników i pielgrzymów poszukujących natchnienia do medytacji. Dominująca jej część znajduje się sferze tropikalnej. Charakterystycznymi krajobrazami są gęste dżungle, zalesione góry, samotne skały, bystre rzeki i łańcuchy niewielkich wysp. W wielu miejscach można natknąć się na opuszczone świątynie, imponujące wykonane z kamienia posągi, czy kapliczki poświęcone nieznanym bożkom. Kupcy przybywają na Juno 2 po niezwykle silne przyprawy, zioła, afrodyzjaki, a nieoficjalnie wspomina się też o ukrytych plantacjach roślin o działaniu narkotycznym.
Raz na sześćdziesiąt lat planeta staje się celem podróży setek tysięcy młodych pragnących wziąć udział w jednej z największych imprez swego życia. Wędrują oni do ukrytych w dżungli i górach wiosek, aby tam obejrzeć przelot asteroid z grupy Wędrowców i związanych z nimi niezwykłych efektów pojawiających się na niebie. Wpierw oddawszy cześć lokalnym tradycjom i wierzeniom, a następnie muzyce, tańcom, trunkom i ziołom pogrążyć się niemalże orgiastycznym transie aż do brzasku.
Największym miastem na Juno 2 jest Kiatis, posiadające jeden z pięciu portów kosmicznych i ogromne targowiska zwane pływającymi ogrodami.
Siedziba handlowa Psiej Ligi posiadała klimatyzację, inaczej upał na zewnątrz mógłby być nie do zniesienia dla przybyłych, wliczając w to Windukinda. Wszyscy siedzieli w sali konferencyjnej przy wielkim, hebanowym, ręcznie rzeźbionym stole. Uwagę zebranych obecnie skupiał jeden z Hequetai.
- Na orbicie jest tłok, statki pasażerskie przebywają prawie co chwila i lokalne władze przestały nad tym panować. Trzy z naszych dwunastu intergalaktycznych kontenerowców nie zostały jeszcze rozładowane. Prawie kilkaset tysięcy ton, wśród których trzydzieści procent to produkty spożywcze. Przy tegorocznej, potrojonej ilości turystów bez tej żywności planecie może grozić klęska głodu – podsumował logistyk zerknąwszy w kierunku archonta.
- Jakbyś to rozwiązał? – Windukind przyłożył dłoń do opaski, w jego głosie słychać był opanowanie i spokój.
- Możemy zacząć rozładowywać lądownikami, jest też wojskowy kosmoport oraz możliwość za spore pieniądze zorganizowania prowizorycznych terminali do przeładunku. Jednak to wszystko będzie kosztować.
- Bardzo dobre pomysły, zrób wyliczenia kosztów i przedstaw sytuację lokalnym władzom. Kontrakt jest spory i mamy budżet na takie wypadki. Możemy pokryć ich część w celu zapewniania sukcesu projektowi i uwolnienia naszych supernowoczesnych statków w inne regiony uniwersum. Jednakże główna działka należy do rządu. Zostawiam Ci pole do działa, wierzę, że wybierzesz dobrą opcję.
Spotkanie skończyło się kilka minut później. Windukind sięgnął po kryształową szklankę z wodą i lodem, a następnie przyłożył do czoła i westchnął. W pomieszczeniu oprócz niego pozostali jeszcze Tarieth i Milvakee, faun odpowiedzialny za przygotowanie eventów. Ten drugi odezwał się pierwszy.
- Przywódczyni CA przyjęła zaproszenie.
Mężczyzna opierający się placami o ścianę, będący kiedyś arcymistrzem złodziei, a teraz pod imieniem Tarieth szkolący młodych adeptów wybuchnął śmiechem.
– Zaprosiłeś prawdopodobnie najgroźniejszą laskę w uniwersum w sposób, jaki zaprasza się panie do towarzystwa, a ona przyjęła zaproszenie… Nie mam słów! Szkoda, że trzeba będzie to przełożyć. Zwinięto nam dwa z trzech kryształów. Zresztą podobno ZCM stracił swoje prototypy statków, CA wiemy, że ukradziono recepturę narkotyku, a i ludzie Agenty biegają nerwowo jakby mieli wszy w tyłku, bo coś zgubili.
- Spotkanie jest ważniejsze niż poszukiwania – Windukind pokręcił głową.
- Arrain będzie nie pocieszona – skwitował Tarieth .
- Doskonale wie, że nie pojechała na Coddar, aby przywieźć nam tylko trzy kryształy. Czytałem raporty od Kurta, wszystko idzie w dobrym kierunku. Również ty musisz zrozumieć, że budowa systemu jest ważniejsza od gaszenia pożarów. Jednakże wyznacz dwie grupy, jedną do odnalezienia zguby, drugą do wybadania celu kradzieży. Zwrócenie przeciwko sobie wielu potężnych organizacji musi mieć na celu zdobycie niebotycznie wysokiej nagrody, inaczej by się nie kalkulowało.
- Psia Liga i jej mistyczne drogi rozumowania – blond włosy mężczyzna zerknął na, nie okazującego żadnych oznak zainteresowania, fauna i przygryzł wargę – mamy największą w uniwersum flotę handlową, będącą na dodatek w ciągłym ruchu. Znajdziemy ich, szczególnie, że popełnili błąd. Wszystko, co nosi nazwę prototypu, jest znane ze swojej podatności na usterki. Będą potrzebowali części do napraw oraz surowców.
- Świetnie - Windu wstał z krzesła i porozciągał ramiona – CA może nam się przydać, szczególnie w takim momencie. Na Coddar wykazali się sporą energią, chociaż słabo ukierunkowaną. Milvakee jak przygotowania?
- Resort jest cały nasz – zanudzony wcześniejszymi rozmowami faun w jednej chwili rozpromieniał - Wysłaliśmy informację do CA, że w czasie przelotu meteorytów nie należy mieć statków na orbicie i zapytanie o termin przybycia Chimerii. Odbierzemy ją prosto z kosmoportu. Muszę jednak zwrócić uwagę, że z powodu bliskości systemu gwiezdnego tutejsze planety były często napadane. Przyjazd przywódczyni CA może być odebrany negatywnie. Nie wiem, czy nie należałoby ukryć jej obecności.
- Nie musimy tego rozgłaszać – archont zastanowił się przez chwilę - jednakże ukrywanie faktów nie powinno być w stylu Psiej Ligi. Weź parę Kłów ubranych po cywilnemu, odbierz ją ze strefy VIP i przywieź na resortu. Naszkicowałeś plan wieczoru?
- Jeszcze dopracowuje szczegóły. Zastanawiam się jeszcze, jak ciężko będzie wywrzeć wrażenie na kobiecie, która przyleci tu prosto z chłodnych zakamarków wypełnionej orkami fortecy, ale – stwór podniósł w górę palec wskazujący- mam parę specjałów. Muszę jednakże zapytać, czy w tym wypadku bardziej preferowana będzie opcja klasyczna, czy nazwijmy to dzika.
W pokoju zapadła cisza przerywana tylko szumem wentylacji. Windukind napił się wody.
- Przedstaw mi obydwie opcje – zwrócił się do Milvakeego – jednakże ma to pozostać spotkaniem biznesowym.
- Szefie jesteś pewny? – przerwał Tarieth – faun jest znany ze swoich wpadek, a Chimeria przetrzymuje naszego człowieka.
- Jest bystra i chce nam pokazać, że bierze sprawę poważnie – Windukind uśmiechnął się do Milvakeego – podobno nie ma nic nudniejszego niż idealnie zaplanowana impreza… szczególnie dla przywódczyni Chaosu.
- Jesteś najbardziej szalonym półelfem jakiego znam – Tarieth zerknął to na archonta, to wreszcie na fauna – Pamiętaj, że życie ludzkie wisi na powodzeniu tej imprezy – Uśmiech jaki otrzymał w odpowiedzi od stwora, mógł oznaczać tylko jedno. Sprawa była beznadziejna.