Z dużym opóźnieniem, ale skończyłem w końcu czytać Dance with Dragons i chętnie poznałbym Wasze przemyślenia i spekulacje na temat tego co czeka nas w Winds of Winter (miejmy nadzieję, że nie dopiero za pięć lat…).
Jeszcze raz – temat przeznaczony jest na dyskusje zakończenia Dance with Dragons i jako taki zawierać będzie liczne spoilery. Odradzam czytanie każdemu, kto nie przeczytał do końca tego tomu.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
.
Na początek oczywiście wątek ściany i Jona. Chyba mało kto wierzy, że przeczytaliśmy o nim ostatni rozdział. Pomiędzy zdolnościami wargów do przenoszenia świadomości (również na innych ludzi), mocami czerwonych kapłanów do wskrzeszania ludzi (Berric Dondarrion czy Catelyn), brakującą trzecią głową smoka i licznymi wizjami i przepowiedniami na jego temat jakoś ciężko mi uwierzyć, że nie usłyszymy o nim więcej. Ale to pewnie i dobrze – śmierć zapewne zwalnia go z dozgonnych ślubów względem Straży, które to niemiłosiernie go ograniczały w grze o tron. Mam tylko nadzieję, że powróci jako ‘normalny’ Jon a nie jakiś kolejny potwór. Oczywiście – Martin nieustannie stara się zaskoczyć czytelników, więc permanentne pozbycie się Jona jest możliwe, ale chyba mało prawdopodobne.
Swoją drogą kapitalny pomysł – najpierw przepuścić tysiące dzikich przez ścianę a dopiero później zabić jedynego gwaranta spokoju. Ale być może w samym zamachu na Jona brały udział osoby trzecie. Koniec końców sprawy królestwa i walki o tron w całej sadze są dla mnie dużo bardziej interesujące niż przepychanki między bogami i nieumartymi, ale niestety – to właśnie ten wątek jest tytułową pieśnią Ognia i Lodu, więc będziemy zapewne w kolejnych tomach na nim się koncentrować. Wykluczenie Jona z rozgrywki było oczywiście niezbędne, by Inni (Tak się Others po Polsku nazywaja? ) mogli prawdziwie zagrozić Westeros.
Pozostając na północy – Brandon. Czemu, oh, czemu to nie jego spotkał los Jona. Zamiast wyglądać tysiąca metod rezurekcji jeszcze myślałbym ‘and stay down!’. Martin chyba uznał, że czytelnicy za bardzo polubili Starków od początku książki i usilnie stara się nam ich obrzydzić. Pozbył się tych najciekawszych, pozostawiając nas z długimi rozdziałami o Cat (wcześniej) czy o Branie. Ten ostatni przepełnia mnie nienawiścią. Został zrzucony przez Jaimiego, przyśniła mu się jednooka Wrona, uciekł na Hodorze od Theona i dotarł do Greenseera. Przez pięć tomów poza upadkiem Winterfell nie zdarzyło się z tą postacią nic ciekawego a jesteśmy raczeni jego rozdziałami regularnie. Oczywiście ma do odegrania istotną rolę w historii, ale … just die already.
Wątek Stannisa i listu Ramsaya – jestem przekonany, że mamy raczej do czynienia z prowokacją. Theon i Jeyne dołączyli do głównych sił Stannisa i jeśli rzeczywiście Boltonowie je rozbili, to raczej nikłe szanse mieliby na ucieczkę. Być może Ramsay rozbił siły stacjonujące pod Winterfell i rzeczywiście postąpił z Mance tak jak napisał, ale konfrontacja z samym Stannisem jeszcze się nie odbyła.
Niecierpliwie czekam, kto kolejny posiądzie Daenerys. Trochę lamersko, że Quentyn tak łatwo został wyeliminowany z rozgrywki, ale takie są zasady tej historii. Wiele ciekawego może się wydarzyć w Zatoce Niewolników, ale jak na razie głównym kandydatem by w końcu dostarczyć Danny do Westeros jest Victarion. Trochę tylko szkoda, że i tak na koniec go Euron zabije. Jak pewnie większość czytelników lubię rozdziały o Danny i zapewne wiele się w nich w najbliższych tomach jeszcze będzie działo.
No i na koniec Lanisterowie. Kevan dobrze przejmował rolę po bracie, ale nie, oczywiście musiało to się skończyć. Kolejny ‘pro’ zostaje wyeliminowany z opowieści, skazując nas na więcej rozdziałów o Brandonie, Brienne czy Catelyn. Natomiast gdyby tylko potomstwo Tywina zaczęło ze sobą współpracować, zamiast ciągle drążyć kto komu dokuczył w dzieciństwie, kto kogo wykorzystuje a kto zrobił coś, czego absolutnie nie miał okazji wykonać, spokojnie zapewnili by spokój w królestwie i obronili je tak przed zagrożeniem zza ściany jak przed rewolucjonistami z południa. Tyrion, od końca Storm of Swords przestał być jedną z moich ulubionych postaci, ale cały czas czekam na jego odrodzenie, które powoli bo powoli następuje. Trochę jednak nie wiem, co ta postać w ogóle chce osiągnąć, ale mam nadzieję, że ma jakiś lepszy pomysł na życie, niż zgwałcenie i zabicie Cersei. Za królową natomiast bardzo trzymam kciuki – wiele osób nienawidzi tej postaci, ale dla mnie jest bardzo pozytywną postacią, mimo licznych wad. Posiada cechy, których brakuje tak Jamiemu jak Tyrionowi i jak już wspominałem – doskonale się w trójkę komponują. Go team Lanister !
Zastanawiam się, czy Martin zdecyduje się na jakiś happy end całej sagi, czy też czeka nas większa czy mniejsza apokalipsa. Ja oczywiście liczę na ‘żyli długo i szczęśliwie’ – Cersei z bratem, Tyrion z Sansą (z Tyshą było by już za słodko), Jon z Dany (jako król) albo z Val (jako lord of Winterfell), i tak dalej, i tak dalej.
[SPOILERY] Dance with Dragons
Moderator: Crow
Re: [SPOILERY] Dance with Dragons
Ta teoria dotyczy wcześniejszych wydarzeń, niż te z Dance with Dragons, ale zdecydowanie zawiera spoilery serialu, a nie chce otwierać kolejnego tematu o soiaf.
http://www.youtube.com/watch?v=jsTVnZm9 ... r_embedded
Gdy czytałem książkę nie widziałem nic aż tak podejrzanego w postaci Jayne Westerling. O jej serialowym odpowiedniku wiemy jednak dużo więcej, niż o córce Sybell Spicer. Myślicie, że teoria z filmiku jest prawdziwa i może dotyczyć również Jayne w książkach?
http://www.youtube.com/watch?v=jsTVnZm9 ... r_embedded
Gdy czytałem książkę nie widziałem nic aż tak podejrzanego w postaci Jayne Westerling. O jej serialowym odpowiedniku wiemy jednak dużo więcej, niż o córce Sybell Spicer. Myślicie, że teoria z filmiku jest prawdziwa i może dotyczyć również Jayne w książkach?
Re: [SPOILERY] Dance with Dragons
W książce była aluzja o tym, jakoby jej matka była nieprzychylna starkom. A byli bannermanami lamistera. Skoro w serialu nie pokazano jej rodziców, widac przejęła ich rolę :D
Ps. Mówię to bez oglądania filmiku, na tel nie mam jak
Ps. Mówię to bez oglądania filmiku, na tel nie mam jak
Avatar stworzony przez tego uzdolnionego Pana.