na początek coś forum Alphamale :D
Potem dorzucę coś z drugiego fora :P
Napisano 03 październik 2011 - 18:36
Trochę wahałem się przed napisaniem tego tematu sam przed sobą, ale się zdecydowałem. Postaram się codziennie coś uzupełniać włącznie z dniem dzisiejszym.
Jak jest teraz:
- jestem nieśmiały w stosunku do kobiet. Potrafię zapytać się o godzinę i poprowadzić rozmowę przez 5 minut. Raz na ruski rok na dłużej
- jeśli chodzi o to czy jestem przystojny czy nie, obiektywnie daje sobie 6/10
- z natury jestem leniwy, ale też uparty
- mam słomiany zapał
Założenia:
- oczarowywać dziewczyny/kobiety do tego stopnia aby gięły im się kolana
- odnaleźć swój styl ubioru (przeważnie są to spodnie dżinsowe, krótka koszulka, czarne adidasy (za max 80 zł))
- zwalczyć lenia i ograniczyć czas przy komputerze do minimum (min po to tu piszę ponieważ liczę na ewentualny mały doping/porady)
- nie zawalić przy tym wszystkim nauki, bo rodzice wyjebią mnie z domu
Info które może mieć znaczenie:
- nie jestem prawiczkiem. Mam 23 lata i uprawiałem seks jeden jedyny raz z... kobietą 10 lat starszą (postanowiłem że ten pierwszy raz musi być wyjątkowy i się stało). Było naprawdę nieźle. Byłem z nią przez pół roku, dopóki rodzina się nie dowiedziała ile ona ma lat i w ogóle kto to jest. Miałem w tedy 19 lat.
Nie chcę aby zabrzmiało to egoistycznie, ale myślę że mam predyspozycje do stania się uwodzicielem.
============================= 03.10.2011 19:31 =============================
Uzbrojony w dwa otwieracze wyszedłem w miasto pamiętając o podstawowym zachowaniu się przy takiej sytuacji. Postanowiłem że zaczepię 10 dziewczyn
i zapytam się ich o numer telefonu mówiąc:
"Przepraszam, która godzina?... w zasadzie to wiem która godzina, ale po prostu chciałem Cię poznać. Jestem Artur... Słuchaj, będę szczery - spieszę się. Jaki sposób jest najlepszy aby się z Tobą skontaktować?"
Rezultat: pękłem. Kurwa głupio przyznać mi się przed samym sobą, ale pękłem. Zapytałem się tylko dwie kobiety o godzinę i tyle. Nie chcę szukać excausów, ale z drugiej strony było już za późno - minąłem tylko 7 kobiet. Reszta albo z dzieckiem, albo z chłopakiem. Obiecałem sobie, że codziennie gdy będę wracać z uczelni zaczepię 4-5 dziewczyn/kobiet z takim tekstem.
Możecie coś doradzić? Jak już mam podchodzić, nawiązuje kontakt wzrokowy i w tedy mnie zatyka, zapominam języka w gębie. Nienawidze tego uczucia.
PS. Do tego się przeziębiłem.
=======================================================================
qhash, dzięki za radę, jechałem z nią w głowie przez całe 1,5 h godziny na uczelnię Zawsze zapominam o tym gdy podchodzę "zaczepić" kobietę. Ale myślę że trochę praktyki i nabiorę wprawy.
============================= 05.10.2011 19:13 =============================
Raport z dziś:
1 "zaczepka" wyglądała bardzo fajnie. Odbyła się jeszcze zanim opuściłem uczelnię. Byłem w bibliotece i tam jedna dziewczyna chciała wypożyczyć (czy naet kupić) książki które mam akurat w domu. Stoję za nią i myślę "Hmm... mam te książki w domu. W sumie nie są mi potrzebne. Zagadam i powiem jej o tym... abo nie... Chuj, niech stracę - zagadam... albo nie - babka w bibliotece uzna mnie za kretyna... Dobra, zagadam - zobaczymy co się stanie!".
- ...kurczę, będę chyba musiała zajrzeć do księgarni, może tam będą mieli
+ [stojąc za jej plecami] Ja mam te książki w domu i nie są mi już potrzebne. Jeśli chcesz to mógłbym Ci je pożyczyć.
- Babka z biblioteki: No to niech pani rozmawia z tym panem
- [jak dziewczyna się odwróciła to aż mnie zamurowało, taka laska] Ooo, nie są Ci potrzebne te książki? Takie jakie tu mam (wymienia)?
+ [opanowując się, aby nie poznała że tak zareagowałem] Tak, kojarzę autorów. Mam je w domu i nie są mi potrzebne.
- Jezu, to świetnie! Słuchaj wiesz co, to ja może dam Ci swój numer, OK? I najwyżej...
+ [patrzę na nią "podejrzliwym wzrokiem" (nieźle się sytuacja odwróciła)]
- [śmieje się] Hehehe!
+ To może Ty podaj mi swój numer i ja puszczę Ci strzałkę, bo swojego numeru nie pamiętam
- OK, 555-...
+ A tak w ogóle to Artur jestem [podaję rękę], miło mi (spojrzałem na jej dłoń)
- Magda
+ [odruchowo schowałem telefon do kieszeni]
- I co, puściłeś ten sygnał?
+ Yyyyy [!!!] Chyba tak
- No bo ja nic nie mam
+ Poczekaj, puszczę jeszcze raz
- OK, mam
+ To jakby co to napisz lub zadzwoń co i jak z tymi książkami
- OK cześć!
+ Cześć!
WNIOSKI I CO DO POPRAWY:
Co do tego znarzenia, to rozpierdoliło mnie to jaka dziewczyna jest piękna i miałem mały chaos w głowie przez chwilę, ale w pośpiechu ułorzyłem myśli, nie chciałem panikować. Moje uwagi - kontakt wzrokowy. Na początku było fajnie, ale jak podałem jej rękę to opuściłem wzrok jako pierwszy. Gdzieś czytałem że nie należy tak robić, bo to oznaka strachu czy coś. Następnym razem postaram się nie popełnić tego błędu.
Jeszcze co do telefonu. Myślę że to ona powinna napisać/zadzwonić jako pierwsza, prawda? Pamiętajmy że oficjalnie chodzi o książki, więc to leży w jej interesie.
2 "Zaczepka" była jaka była. Do busa miałem ponad godzinę, więc pomyślałem że wpadnę do galerii i tam trochę powojuję. Jednak to mnie przerosło. Nie chodzi o samo podejście do kobiety tylko powiedzenie tych idiotycznych słów "Przepraszam koleżanko, masz może zegarek? [...] Wiesz, właściwie to wiem która godzina, ale zobaczyłem Cię z daleka i pomyślałem że jesteś interesującą osobą i chciałem Cię poznać. Jestem Artur". No kurwa. Trzeba jakoś inaczej to poprowadzić, wydaje mi się to zbyt takie wieśniackie, zwłaszcza "gdy zobaczyłem Cię z daleka to pomyślałem że jesteś interesującą osobą". Kto się na to nabierze? Zwłaszcza że cholernie ciężko jest mi operować głosem gdy jestem przeziębiony. Wolałbym bardziej przenieść rozmowę na dłuższy tor, typu "Witaj, nie wiesz gdzie tu mają majtki w kratkę? [zdziwko/śmiech] Możesz się śmiać, ale chcę kupić koledze prezent na urodziny i nie chce aby był taki standardowy a ja nie do końca jestem stąc... bla bla bla". Coś takiego bardziej płynnego, a nie na desperata. Ogólnie nie zaczepiłem żadnej dziewczyny w galerii choć przeszły obok mnie w sumie cztery ładne sztuki. Ale ten tekst mnie przerastał. Więc wyszedłem poza galerię. Patrzę na zegarek. Mam jeszcze 20 minut. OK, spróbuję po drodze. Myślę, że tak dalej być nie może. OK, złapię pierwszą lepszą. Widzę, podchodzę, uśmiech i heja:
+ Cześć, masz może zegarek?
- [wyciąga telefon]
+ [Uśmiecham się] wiesz, właściwie to wiem która godzina
- [popatrzyła się na mnie, zrobiła wielkie oczy z lekkim usmiechem i odsunęła się o krok]
+ Chodzi o to, że.... [przeciągnąłem to "e" lekko a w międzyczasie szukałem w myslach tej części tekstu którą właśnie zapomniałem]
+ ...że wydajesz się być interesującą osobą którą warto poznać, jestem Artur [wyciągam dłoń]
- [patrzy się na mnie z niezdecydowaniem] Monika
+ [zapomniałem co mam powiedzieć dalej]
+ słuchaj... [uciekłem wzrokiem, zdałem sobie sprawę że zrobiłem to podświadomie i że teraz jest ten moment z telefonem! Ja pierdole, jak jej to powiem to zajebie mnie wzrokiem! Muszę improwizować]
+ ...słuchaj, widzę że się spieszysz, ja też lecę na busa....
- ...no, może będzie kiedyś chwila żeby poznać się lepiej
+ [wymuszony uśmiech] no to cześć!
- [wymuszony uśmiech] cześć!
WNIOSKI I CO DO POPRAWY:
W sumie moja pierwsza taka akcja dziś i w ogóle z takiego rodzaju tekstem. Nie muszę mówić, że zakończyła się tragicznie. Sam w to nie wierzyłem przez moment. Ale później pomyślałem że nie ma co się martwić ani rozmyślać - "podchodz do tego jak do gry, to nie dzieje się na prawdę a Ty masz mieć z tego przyjemność". No i trzeba wyciągać pozytywne aspekty z tego co się zrobiło. Wiem, że tutaj początki zawsze są najtrudniejsze jeśli chodzi o takie występki. Pierwszy jest najgorszy, później będzie szło lepiej bo się przyzwyczaję do sytuacji i nabiorę większej śmiałości. Będę to robić bardziej naturalnie. Śmieję się do siebie i mówię "Ciekawe jak wyjdzie z następną ". Patrze na zegarek. 10 minut. A chuj, jeszcze jakąś zaczepię. O idzie, niezła siekiera. Idzie szybkim krokiem. Idę w jej kierunku z uśmiechem i...:
3 zaczepka.
+ [Zachodzę jej drogę] Przeraszam, wiesz może która godzina?
- Yyy... [szuka telefonu w torebce]
+ [Uśmiech] wiesz, tak naprawdę to wiem która godzina
- [podnsi wzrok i też lekki uśmiech] A to o co chodzi?
+ Po prostu gdy Cię zobaczyłem tak z daleka [i tu kurwa znowu podświadomie uciekłem wzrokiem w kierunku miejsca z którego przyszła], to pomyślałem że jesteś interesującą osobą którą warto poznać. Ja jestem Artur [wyciągam rękę]
- [nie wyciągnęła ręki] sorry ale śpieszę się [i polazła]
+ [...a mnie było głupio, ale znowu pomyślałem że to tylko gra chodzi o dobrą zabawę]
4 sytuacja:
Wsiadam do busa i jadę. Nikogo w busie nie było, więc nie było "towaru". Czułem niedosyt i lekkie przygnębienie, ale wiem że początki zawsze są trudne. "Mistrza poznaje się po tym, że popełnił wszystkie błędy". Po jakimś czasie, jak bus się zapełnił, babka (ładna babka) z przodu przysiadła się obok mnie. Nawiązałem kontakt wzrokowy, jakby zmuszając ja do odpowiedzi na jej zachowanie oraz do byle "można?":
- ...można tutaj usiąść?
+ tak, proszę
- Dziękuję. Tam mi w uszy wieje a mam je przeziębione/przedmuchane/przewietrzone (nie pamiętam jakiego słowa użyła ale było wiadomo o co chodzi)
+ Hehe, to mi przypomina podobną sytuację gdy na zimę jedziłem na rowerze bez czapki
- W zimę na rowerze?[uśmiech]
+ No, powinnaś spróbować [uśmiech]
- Ja tam wolę samochodem [uśmiech]
...
Dowiedziałem się że jest dwa lata starsza, że ma narzyczonego, mnóstwo planów (więc nie chciałem robić na końcu przypału z jakimś podawaniem numeru telefonu, po prostu potraktowałem to jako lekcję osfajania się z kobietami). Wysiedliśmy na tym samym przystanku po godzinie i na koniec powiedzieliśmy sobie z uśmiechem "Cześć".
Jutro następna "tura" Szczerze... to nie mogę się doczekać
PS. Jakiekolwiek radu, uwagi, wskazówki, poprawy tego co robie źle itd itp zwłaszcza od bardziej doświadczonych graczy - proszę pisać.
PPS. To zachodu słońca została godzina, więc dziś dam sobie spokój aby jeszcze iść "na ryby". Poza tym padam z nóg.
=======================================================================
============================= 04.10.2011 18:47 =============================
Raport z dziś:
Jest dobrze To znaczy na pewno lepiej niż było wczoraj. Wsiadłem do busa na uczelnię i miałem 1,5 godziny czasu na rozplanowanie sobie otwieraczy na dziś – zrezygnowałem z tych wczorajszych a dlaczego to napisałem we wczorajszym raporcie. Po podsumowaniu pierwszy z nich brzmiał mniej więcej w ten sposób:
+ Przepraszam, koleżanko...
- tak?
+ Masz moze chwilkę?
- Tak, słucham?
+ Słuchaj, potrzebuję Twojej szczerej opinii, w pewnej delikatnej sprawie (tajemniczy kontakt wzrokowy aby wzbudzić jej ciekawość)
- tak?
+ chodzi o to, że mój bliski kolega, podobnie jak ja, chodzi na wykłady z taką teczką od laptopa, którą mam teraz w ręku (wzrokiem wskazuję na nią). Trzyma w niej jakieś zeszyty, długopisy i inne śmieci potrzebne na studiach.
- (przytakuje)
+ No i słuchaj. Któregoś razu, na imprezie ze znajomymi byłem ja, on i taka nasza koleżanka, która mu wpadła w oko.
- [przytakuje z uśmiechem]
+ no i ta właśnie koleżanka powiedziała mu, że takie noszenie teczki wygląda „WIEŚNIACKO”
- [uśmiech z podniesieniem brwi]
+ ...że tacy ludzie mają przypiętą ksywkę typu „prezesik”, że chcę szybko się zestarzeć, że tylko dać im garniturek itp
- [nieco zażenowana]
+ i słuchaj, ja normalnie to bym to olał. Ale koleś, jako że była to dziewczyna która chodziła mu pogłowie, wziął to sobie do serca i ma teraz niezły kompleks. Mówi do mnie „Słuchaj Artur...”
+...a właśnie, tak w ogóle to jestem Artur [wyciągam dłoń]
- Kaśka [z szerokim uśmiechem]
+ No i właśnie mówi że teraz boi się wyjść na uczelnię, bo obawia się że ktoś będzie się z niego nabijać i takie tam...
...(później rozmowa się ciągnęła, śmiechy i takie tam)
Ogólnie rzecz biorąc tak dziś wyglądał mój dzień. Podobało mi się, bo zastosowałem to w większości przypadków na kobietach starszych ode mnie o jakieś 12 lat (średnio) także to podbudowuje w kontaktach ze starszymi kobietami. Zacząłem od babki z mojej biblioteki. Efektem było to, że jak wpadłem kolejnym razem to latały koło mnie cały czas się hihocząc. Było to bardzo miłe. Ogólnie zrobiłem kilka podejść. Trzy z nich powiedziały po prostu że nie mają czasu gdy pytałem czy mają chwilkę. Ale większość z nich miała pozytywne wrażenie.
Cel osiągnięty: jestem bardziej śmiały w kontaktach z kobietami.
Do dopracowania:
- zbyt szybko mówię, czuję że skacze mi ciśnienie ale staram się panować nad tym
- szlifowanie kontaktu wzrokowego
- operowanie głosem
- przede wszystkim pilnować mowy ciała. A propo dziś byłem chyba w pełni alfa, jeśli chodzi o ubiór i postawę ale tym samym starałem się unikać arogancji z mojej strony itp.
Jutro zajrzę jeszcze do biblioteki wypożyczyć książki odnośnie właśnie mowy ciała i siły perswazji, bo wiem że w tym mam poważne tyły. Ogólnie małymi krokami posuwam się do przodu Proszę o wszelkie, jakiekolwiek uwagi/za/przeciw i inne wskazówki które mogłyby mi pomóc, zwłaszcza od graczy z dłuższym stażem.
=======================================================================
============================= 06.10.2011 22:10 =============================
Dzisiejszy raport:
Dziś, podobnie jak poprzednio „zaczepiłem” kilka kobiet na mieście wdając się z nimi w dyskusje. Dziś pytałem się gdzie mogę kupić coś oryginalnego jako prezent dla kolegi. Gdy już rozmawiałem, to rozkręcałem stopniowo rozmowę lekko bocząc na podobne tematy. W gruncie rzeczy jeszcze nie jestem na tyle pewny siebie aby zapytać się o numer telefonu, ale na pewno już nie mam takich oporów do nawiązania dyskusji z kobietą jak 3 dni temu. Muszę jeszcze podszlifować przede wszystkim wymowę, opanowanie i kontakt wzrokowy. Właśnie dlatego jutro pójdę do głównej biblioteki i wypożyczę przeznaczone do tego celu książki. Dziś oczywiście podobnie jak wczoraj – pełne alfa Choć czuję się troszkę nieswojo, ale dodaje to pewności siebie i widzę to też po ludziach którzy mnie dziś mijali na ulicy. Aby pozbyć się tego uczucia, właśnie musze jeszcze trochę poczytać o mowie ciała. Do tego zamierzam spędzać ładne godziny przed lustrem ćwicząc różne sekwencje otwieraczy oraz czytając głośno na głos, ćwicząc w ten sposób ton głosu oraz wymowę. No a na weekend uderzyć do klubów i tam próbować szczęścia. Dziś krótko bo chyba nikogo specjalnie nie interesuje historia mojego życia a i dobrze, dziennik jest przede wszystkim dla mnie. Do jutra
=======================================================================
============================= 11.10.2011 22:10 =============================
Dzisiejszy raport:
Zrobiłem dziś kilka podejść do kobiet. Między innymi na uczelni i na mieście. Na uczelni do koleżanek z innego wydziału, młodszych o dwa lata. Zacząłem od tego czy otwarty jest dziekanat i tak słowo do słowa rozmowa miło się toczyła. Natomiast na mieście, w czasie gdy się nieźle rozpadało pytałem się kobiet o... husteczki do nosa Ale miałem z tym jazdę Babki nigdy chyba tego by się nie spodziewały. Najbardziej udane były ostatnie dwie kobiety, starsze na oko o jakieś siedem lat. Szły razem, prawdopodobnie wracały z pracy. Wypatrzyłem i zgodnie z regułą 3 sekund (w sumie chyba nawet specjalnie o niej nie myślałem) podbijam. Oczywiście z sympatycznym uśmiechem i kontaktem wzrokowym nawiązanym już od 10 metrów:
+ Witam Panie, macie może husteczki?
Jedna z nich zgłupiała do teo stopnia że zrobiła karpia. I mówi:
- Jakie husteczki??
+ [Uśmiech i mrugnięcie patrząc jej w oczy] Do nosa
Babka wybuchnęła śmiechem uświadamiając sobie jak wyszła teraz w moich oczach a jej koleżanka była do tego świadkiem. Mówi:
- Haha! W życiu nikt nie zapytał mnie o husteczkę do nosa!
+ Kiedyś musi być ten pierwszy raz
- Inni zawsze pytają o papierosa albo zegarek
[W tym samym czasie, równolegle jej koleżanka śmiejąc się gorączkowo szuka husteczek w torebce]
+ [wciąż z uśmiechem i utrzymaniem kontaktu wzrokowego] Widocznie nie jestem taki jak inni
Okazało się że nie miały husteczek za co mnie przeprosiły Więc grzecznie się porzegnaliśmy No i sobie poszły bo deszcz nieźne nakurwiał. Ciekawe doświadczenie.
Koniec końców okazuje się że tak na prawdę nie ma czegoś takiego jak otwieracz. Każdy powód do rozpoczęcia rozmowy jest dobry. Tak naprawdę kobieta nie zwraca uwagi na to jak zaczniesz rozmowę ale jak ją zainteresujesz i na jakim poziomie będzie się ona toczyć. Oczywiście wyjeżdżanie z przewidującym tekstem typu "Cześć, co tam"nie wchodzi w grę, przynajmniej u mnie. Dla mnie to zaczepka na poziomie gimnazjum i czasami nawet krew mnie zalewa jak dostane takiego smsa (mam ochote odpisać jednym wyrazem, jakim to już się domyślcie ). Czego mi brakuje? Chciałbym teraz zacząć przechodzić do domknięcia z telefonem, ale brakuje mi rozegrania. Trzeba będzie popróbować. Tak czy owak widzę zajebistą poprawę, gdy patrzę wstecz jaki byłem tydzień temu. Mam również masę materiałów. Codziennie, zamiast słuchać mp3 w 2 godzinnej drodze na uczelnię, dzień wcześniej drukuję sobie kilkadziesiąt stron z "Gry", w domu zagłębiam się w podstawy NLP (narazie sceptycznie do tego podchodzę, ale jeśli to co przeczytałem w Grze jest prawdą, to ja pierdole...). Jutro mam odebrać zamówioną książkę poleconą przez Slinky "Sztuka poprawnej wymowy". Tak czy owak - cały czas działam
=======================================================================
============================= 17.10.2011 19:59 =============================
Raport z dziś:
Dziś był ciekawy jak dla mnie dzień, dlatego postanowiłem o tym napisać Zacząłem realizowac program Neila "Style" Straussa pt "Zasady Gry". Zdecydowałem się na to, ponieważ są tam sprecyzowane założenia i solidne cele. Póki co jestem na 5 dniu. No ale słuchajcie. Miałem wyjść w miasto i podczas rozmowy z kobietą rzucić jej komplement, z tym że to nie miał być komplement tego rodzaju aby ona pomyślała że ja do niej coś ten tego. Jako że przed tym programem przełamywałem nieśmiałość w stosunku do kobiet, postanowiłem podwoić poprzeczkę jeśli chodzi o lidzbę kobiet (program zakłąda 4 kobiety więc nie wracałem do domu bez 8). No i tam zaczepiłem kilka, gadka szmatka, hihy i śmiechy itd i w końcu patrzę - idzie kobita, na oko około 40 lat, ładna buzia i ciepłe spojrzenie. Myślę "no to jadę", nie będę przecież ograniczać pola manewru jeśli chodzi o wiek. Wyjechałem z otwieraczem typu "Przepraszam, Pani jest stąd? O to super! Gdzie znajdę przystanek XXX?". Oczywiście doskonale wiedziałem gdzie to jest, ale specjalnie wybrałem taki co jest na 2 koncu miasta aby babka się pogubiła jak bedzie mi tłumaczyć (więcej śmiechu i interakcji). Ona, podobnie jak poprzednie 7, zaczęła się motać. Ja śmieję się na zmianę z nią i bawię kontaktem wzrokowym. W końcu w pewnej sytuacji zaeskalowała. Zaproponowała że zaprowadzi mnie kawałek bo idzie w tamtym kierunku. Zastanawiałem się chwilę, w sumie skupiłem się na zadaniu Style, no ale mówię sobie "zobaczymy co będzie jak popłynę z prądem". Idziemy. Zaczęła mi opowiadać o sobie. Okazało się że ma niefajną sytuację w domu z osobą z którą mieszka (tak powiedziała, domyslilem sie ze chodzi o meza/konkubenta). Temat wszedł później na kościół. W miedzyczasie powiedziałem jej że jestem raczej ateistą. Okazało się że ona silnie wierzy w Boga (wg mnie każdego sprawa) i że pisze wiersze (w miedzyczasie przedstawiła się, podając mi dłoń - "ja jestem Judyta"). I słuchajcie, zaczęła czytać mi te wiersze. Osobiście mnie jakoś do tego nie ciągnie, ale powiem Wam że ma talent i nie jest z pierwszej łapanki. A gdy nasze drogi się rozeszły, przytuliliśmy się mocno i powiedziałem jej żeby pisała dalej i nie marnowała talentu. Nie, nie wzialem numeru teefonu choc czuje z emógłbym to zrobić, ale nie chciałem robić "przypału".
Odezwała się do mnie HB10 (wierzcie lub nie, ale autentyczna dycha, jak pierwszy raz ją zobaczyłem gdy się do mnie uśmiechnęła to nogi miałem jak z waty), ta o której pisałem kiedyś gdy wymieniliśmy się numerami telefonów w bibliotece. Umówiłem się z nią na jutro na uczelnii w bufecie na kawę Mam tylko nadzieję, że:
- nie będzie w chuj ludzi żeby było gdzie usiąść
- że będe zachowywać się jak facet i nie zmięknę pod wpływem jej uroku
Zasiadam zatem do planu na jutro, przewertowania kilku stronnic cennych informacji i lostra aby dopiąć wszystko na ostatni guzik Życzcie mi szczęścia
=======================================================================