[PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Moderator: Crow
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Lord Ziza może jest i lwem, ale nie jest równocześnie lisem.
Lady Sat wciąż ma turę.
Lady Sat wciąż ma turę.
We do not sow
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Drogi Maestrze, popraw mnie proszę, jeśli się mylę. Wydaje mi się, że Ser Loras pozwala jedynie położyć ponownie żeton wymarszu, ale nie wykonać go od razu.
Your favourite fearless hero.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Jest tak, jak mówi Baratheon.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Na Północy chyba rozdają w tej turze jakieś ciasteczka! Nie może nas tam zabraknąć! Rycerstwo z The Reach ma zobaczyć, czy w Blackwater zostały jeszcze jakieś okruszki tortu z Lwa. Skoro Baratheon zdecydował się pokojowo oddać stolicę pod naszą opiekę, obrazą byłoby nie skorzystać. Piechota z The Reach ma udać się do King's Landing i wyprawić ucztę na cześć lorda Mazoku. Jako że na horyzoncie zbierają się już zielone oddziały Tyrellów, nie pozostawiamy za sobą wpływów w The Reach.
----
Ok., czas rzucić okiem na wyniki ostatnich wydarzeń, gdyż mam wrażenie, iż część obserwatorów albo nie spojrzała na planszę, albo po prostu nie zna zasad tej gry.
Przed tą turą dla każdego obserwatora oczywistym było, że Greyjoy podkłada się Lannisterom i ci ostatni mogli wygrać już w tej turze biorąc Pyke ruchem z Lannisportu, Seagard i Flint’s Finger ruchem z Riverrun i Craklaw ruchem z Harrenhal. Licz niespecjalnie miał możliwość powstrzymania Zizy, Mazoku nie był chętny do współpracy, więc jedyną osobą, która mogła powstrzymać Lwa była lady Tyrell. Z bólem musiałem więc podjąć decyzję o spełnieniu jej wygórowanych wymagań – oddania bez walki The Reach i nieagresji przez kluczową turę bez suportów. Dodam tu, że liczyłem, iż mimo że Tyrellowie znajdą się w bardzo mocnej pozycji w wyniku tego układu połączone siły Lannisterów i Greyjoyów jakoś stawią im czoła w następnej turze.
Tymczasem jednak wydarzenia potoczyły się w niespodziewany sposób. Najpierw Greyjoy zdradził Lannisterów, w co przed wydaniem rozkazów chyba nikt nie wierzył. Później, ku mojemu jeszcze większemu zdziwieniu, zamiast cofnąć swoją armię do bezpiecznego Flint’s Finger, Lannister podał swoje oddziały na talerzu nacierającej armii Tyrellów. Wojska mogły chociaż cofnąć się do Stoney Sept, żeby Tyrellowie musieli wybierać między zabiciem jednostek a zajęciem Lannisportu…
Koniec końców Tyrellowie najprawdopodobniej skończą tą turę z pięcioma zamkami, z możliwością wejścia do Starfall, King’s Landing, Harrenhal i Seagard w następnej turze, nadal posiadając swoją piątkę na ręku i z wojskami tak Lannistera jak Greyjoya rozbitymi (zakładam, że w kolejnym ruchu pójdzie na Riverrun). Z podrzędnego księstwa z dwoma zamkami stają się jednym z trzech pretendentów do zajęcia tronu.
Może nie doceniamy tu dyplomacji Lady Tyrell, ale w przeciągu jednej tury Korm, Ziza i ja jej się podłożyliśmy, drastycznie zwiększając jej szanse na zwycięstwo. Jeśli do tego dojdzie, przyjdzie nam się pogodzić z tym, że zostaliśmy jej Slutami…
----
Ok., czas rzucić okiem na wyniki ostatnich wydarzeń, gdyż mam wrażenie, iż część obserwatorów albo nie spojrzała na planszę, albo po prostu nie zna zasad tej gry.
Przed tą turą dla każdego obserwatora oczywistym było, że Greyjoy podkłada się Lannisterom i ci ostatni mogli wygrać już w tej turze biorąc Pyke ruchem z Lannisportu, Seagard i Flint’s Finger ruchem z Riverrun i Craklaw ruchem z Harrenhal. Licz niespecjalnie miał możliwość powstrzymania Zizy, Mazoku nie był chętny do współpracy, więc jedyną osobą, która mogła powstrzymać Lwa była lady Tyrell. Z bólem musiałem więc podjąć decyzję o spełnieniu jej wygórowanych wymagań – oddania bez walki The Reach i nieagresji przez kluczową turę bez suportów. Dodam tu, że liczyłem, iż mimo że Tyrellowie znajdą się w bardzo mocnej pozycji w wyniku tego układu połączone siły Lannisterów i Greyjoyów jakoś stawią im czoła w następnej turze.
Tymczasem jednak wydarzenia potoczyły się w niespodziewany sposób. Najpierw Greyjoy zdradził Lannisterów, w co przed wydaniem rozkazów chyba nikt nie wierzył. Później, ku mojemu jeszcze większemu zdziwieniu, zamiast cofnąć swoją armię do bezpiecznego Flint’s Finger, Lannister podał swoje oddziały na talerzu nacierającej armii Tyrellów. Wojska mogły chociaż cofnąć się do Stoney Sept, żeby Tyrellowie musieli wybierać między zabiciem jednostek a zajęciem Lannisportu…
Koniec końców Tyrellowie najprawdopodobniej skończą tą turę z pięcioma zamkami, z możliwością wejścia do Starfall, King’s Landing, Harrenhal i Seagard w następnej turze, nadal posiadając swoją piątkę na ręku i z wojskami tak Lannistera jak Greyjoya rozbitymi (zakładam, że w kolejnym ruchu pójdzie na Riverrun). Z podrzędnego księstwa z dwoma zamkami stają się jednym z trzech pretendentów do zajęcia tronu.
Może nie doceniamy tu dyplomacji Lady Tyrell, ale w przeciągu jednej tury Korm, Ziza i ja jej się podłożyliśmy, drastycznie zwiększając jej szanse na zwycięstwo. Jeśli do tego dojdzie, przyjdzie nam się pogodzić z tym, że zostaliśmy jej Slutami…
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Macie rację, co do Loreasa.
Lordzie Ziza, kto będzie bronił Blackwater?
Polecam przeczytać analizę sytuacji pisanej ręką Lorda Crowa. Włożył sporo wysiłku, aby odwrócić Waszą uwagę : D
Lordzie Ziza, kto będzie bronił Blackwater?
Polecam przeczytać analizę sytuacji pisanej ręką Lorda Crowa. Włożył sporo wysiłku, aby odwrócić Waszą uwagę : D
We do not sow
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Lord Martell nie tylko zręcznie obraca kota ogonem, ale przy tym, by dopiąć swego, oszukuje oczywistą matematykę. "Odwracanie uwagi" to delikatne określenie, Maester Windu.
Absurdalny wymarsz z Harrenhal był poparty wiarą, iż Korm faktycznie postanowił sie podłożyć. Niestety, zbyt wziął sobie do serca, gdy powiedziałem mu "broń się jakoś, bo wszyscy mi powiedzą, że wygrałem z twojego podłożenia" :---)
Seagard Stark mógłby odebrać bezproblemowo, mając ruch wieżą po mnie. Crackclaw, z moimi obecnymi generałami na ręce, odebrać - i utrzymać (znów Stark) - nie dałoby się.
Ale tych oczywistych obliczeń (i faktu, że pomiędzy moimi trzema wymarszami ruch ma 5 innych graczy) nikomu chyba nie chciało się brać pod uwagę. Armie wylądowały w Lannisporcie, bo dla wszystkich oczywistym było, że powstrzymać należy Martella... ale jego populizm najwyraźniej bardziej się przedarł.
Nawołuję wszystkie rody do zdrowego rozsądku. Baratheon nie zdoła wrócić do King's Landing - powstrzyma go Arianne. Dragonstone upadnie pod uderzeniem wieży oblężniczej z Areo Hotah na czele, reszta Martellów przegrupuje się w Kingswood, by w pierwszym ruchu kolejnej tury wylądować piechotą w pustym King's Landing i jednocześnie resztą piechoty i rycerstwa, ze wsparciem z morza i Blackwater przejąć Crackclaw (bądź, może nawet z większym prawdopodobieństwem, Reach).
Wciąż możemy temu zapobiec. Nie dajcie się postraszyć Tyrellami, nie dajcie odwrócić swojej uwagi! Skupmy się na obronie wschodniego wybrzeża.
Blackwater będzie bronić Cersei.
Absurdalny wymarsz z Harrenhal był poparty wiarą, iż Korm faktycznie postanowił sie podłożyć. Niestety, zbyt wziął sobie do serca, gdy powiedziałem mu "broń się jakoś, bo wszyscy mi powiedzą, że wygrałem z twojego podłożenia" :---)
Seagard Stark mógłby odebrać bezproblemowo, mając ruch wieżą po mnie. Crackclaw, z moimi obecnymi generałami na ręce, odebrać - i utrzymać (znów Stark) - nie dałoby się.
Ale tych oczywistych obliczeń (i faktu, że pomiędzy moimi trzema wymarszami ruch ma 5 innych graczy) nikomu chyba nie chciało się brać pod uwagę. Armie wylądowały w Lannisporcie, bo dla wszystkich oczywistym było, że powstrzymać należy Martella... ale jego populizm najwyraźniej bardziej się przedarł.
Nawołuję wszystkie rody do zdrowego rozsądku. Baratheon nie zdoła wrócić do King's Landing - powstrzyma go Arianne. Dragonstone upadnie pod uderzeniem wieży oblężniczej z Areo Hotah na czele, reszta Martellów przegrupuje się w Kingswood, by w pierwszym ruchu kolejnej tury wylądować piechotą w pustym King's Landing i jednocześnie resztą piechoty i rycerstwa, ze wsparciem z morza i Blackwater przejąć Crackclaw (bądź, może nawet z większym prawdopodobieństwem, Reach).
Wciąż możemy temu zapobiec. Nie dajcie się postraszyć Tyrellami, nie dajcie odwrócić swojej uwagi! Skupmy się na obronie wschodniego wybrzeża.
Blackwater będzie bronić Cersei.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Kosztowało mnie to wiele wysiłku, ale chwilowo powstrzymam się z komentarzami odnośnie działań Lady Satsuki.
Niezależnie od wyniku bitwy:
Konnica z Winterfell wyrusza wesprzeć Moat Cailin, piechota płynie sprawdzić jak solidne są mury Cracklaw Point.
Niezależnie od wyniku bitwy:
Konnica z Winterfell wyrusza wesprzeć Moat Cailin, piechota płynie sprawdzić jak solidne są mury Cracklaw Point.
A necromancer is just a really late healer.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1

Cersei lepiej radzi sobie w łożu niż na polach bitwy. Zafundowała Lannisterom kolejną porażkę tym razem w bitwie przeciwko Nymerii Sand.
Czekam kogo wybierze Lord Mazoku do sojuszniczych rozgrywek.
Last edited by Windukind on Sat Mar 31, 2012 8:52 am, edited 3 times in total.
We do not sow
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Oh, the places you will go! There is fun to be done. There are points to be scored. There are games to be won.
Re: [PBF] A Game of Thrones, sezon 1
Ser Gregor nadal jest na mapie.Windukind wrote:Największa bitwa w historii Westeros dobiegła końca. I oto potęga Lannisterów legła w gruzach. Ser Gregor poległ w walce z Sir Loreasem, tak jak większość lwiej armii.
A necromancer is just a really late healer.