Wielki brat i dopalacze

Poważne dyskusje nad sensem życia, polityką jak i wyborem nowej karty graficznej.

Moderator: Crow

User avatar
Crow
Posts: 2587
Joined: Fri Aug 29, 2008 10:51 am

Wielki brat i dopalacze

Post by Crow »

Ruszyła ofensywa ustawodawcza i kampania medialna przeciwko tak zwanym dopalaczom. Nie ma dnia, żeby nie usłyszeć w Wiadomościach o kolejnych ofiarach zatrucia Tajfunem lub innym świństwem, posłowie pracują nad delegalizacją dopalaczy, policjanci obserwują sklepy a Sanepid je zamyka. W dyskusji nad tą kwestią padają podobne argumenty co w dyskusji na temat legalizacji sprzedaży narkotyków. Ścierają się tu dwie linie rozumowania:

Przeciw: Państwo powinno ingerować w życie obywateli w jak najmniejszym stopniu. Jeśli ktoś chce zażywać potencjalnie szkodliwe substancje, to jest to kwestia jego świadomego wyboru i nikt nie powinien w ten wybór ingerować. Delegalizacja prowadzi jedynie do przeniesienia sprzedaży na czarny rynek.

Za: Obywatel sam nie ma dostępu do wiedzy ani środków umożliwiających mu rzetelną ocenę szkodliwości danej substancji. Informacje dostarczane przez producenta są nierzetelne. Potrzebna jest instytucja zaufania publicznego - Wielki Brat, który patrzy na to, co znajduje się na pułkach sklepowych i wycofuje ze sprzedaży produkty zagrażające naszemu życiu i zdrowiu.

Ciężko chociaż częściowo nie przyznać racji obu stronom. Obie koncepcje są też dość trudne do pogodzenia - teoretycznie Wielki Brat mógłby działać tylko w oparciu o system rekomendacji i opinii na temat produktów, ale czy na pewno to skuteczne i dobre rozwiązanie? Które rozwiązanie jest bardziej zbliżone do Waszych poglądów?
User avatar
c914
Posts: 596
Joined: Sat Jan 03, 2009 10:30 am

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by c914 »

Tak, tak zalegalizować tylko kto później będzie płacił za leczenie 30-40 latków którzy w młodości nadużywali trawki i nie tylko (w końcu oferta dragów jest przeznaczona głownie dla młodzieży). Na mnie nie patrzcie, ja o siebie dbam tylko czasami popijam... myślę że składki które oddaje co miesiąc do NFZtu pozwolą mi na wytrzymanie 5 lat w kolejce po nowa wątrobę :P
USS George Washington - 90 tysiecy ton dyplomacji.
User avatar
Psychoo
Posts: 99
Joined: Mon Sep 06, 2010 7:12 pm

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by Psychoo »

W temacie dopalaczy słyszałem ciekawy głos pewnego lekarza, chyba w radiowej Trójce. Powiedział mniej więcej tak: Kiedy do szpitala trafia narkoman który przedawkował morfinę, wiem jakie środki mu podać i jak go ratować. Jeśli trafia do mnie nastolatek który brał dopalacze, nie wiem nic. Działam na ślepo, mając nadzieję że ogólne zasady pierwszej pomocy wystarczą żeby go uratować. Skład chemiczny większości tych specyfików jest nieznany, a często i tak różni się od oficjalnie podanego przez sprzedawcę. Nazwy dopalaczy ciągle się zmieniają. Jeśli już dochodzi do zatrucia zagrażającego życiu, alkoholik czy narkoman mają często większe szanse niż osoba po dopalaczach.
Mnie temat specjalnie nie rusza - podobnie jak Czerwony, ograniczam się do dopalacza C2H5OH - ale uważam że to dość poważny argument "za"... za ustawowym zakazem, żeby nie było wątpliwości.
Last edited by Psychoo on Tue Oct 05, 2010 6:21 pm, edited 1 time in total.
User avatar
Distant
Demokratyczny Moderator
Posts: 664
Joined: Fri Aug 29, 2008 8:23 am

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by Distant »

Z chęcią poszedłbym na wariant typu "głupi sami eliminują się z puli genetycznej populacji", niestety ten wariant kosztuje moje pieniądze w służbie zdrowia. I całkiem prawdopodobne, że większość tych idiotów co biorą dopalacze daje się uratować i będą kosztować w przyszłości jeszcze więcej kasy. Aktualną burzę medialną na dopalacze uważam za temat zastępczy mający odwrócić uwagę od trudnych decyzji gospodarczych i ... być może partii Palikota.

Co do popularnego "Tajfuna", który przewija się ostatnio we wszystkich artykułach ofiar dopalaczy. Czytałem dziś link na wykopie, w którym jakiś "spec" opisywał co ten specyfik zawiera. Po przeczytaniu tego artykułu stwierdzam, że równie dobrze, można by sobie robić zastrzyk z pavulonu.
Nothing is impossible
User avatar
USAGI
Posts: 1903
Joined: Sat Jan 03, 2009 9:16 pm
Location: yume
Contact:

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by USAGI »

Niby każdy własny rozum ma, ale szczerze mówiąc.... W takim sklepie pewnie i dwunastolatkowi sprzedali by jakieś proszki /; A jak ne jemu, to koledzy w klasie go poczęstują, bo dostali od starszego kolegi albo brata. No i właśnie kwestia, że na te łosie to my płacimy składki (znaczy się z naszych też idzie). Taaa, ja ne po to staram się żyć jakoś tam zdrowo, żeby z tych moich składek szło na jakiegoś debila, a potem jak ja jak będę potrzebować pomocy to powiedzą mi - sorry psze pani, ale fundusze się wyczerpały....
- Roe, co robisz?
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.
Vertis
Posts: 33
Joined: Wed Aug 11, 2010 4:40 pm

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by Vertis »

Ciężko powiedzieć po prostu "tak" lub "nie". Dopalacze to nic innego jak niebezpieczne dla zdrowia i życia środki psychoaktywne o dużym potencjale do uzależnienia. (Jeśli ktoś mi powie, że nie ma badań, w jakim stopniu one uzależniają, jeśli w ogóle <bo pewnie jeszcze nie ma>, to przypominam o czymś takim, jak uzależnienie psychologiczne... no i zdrowy rozsądek, for god's sake).

Mocne narkotyki zostały wycofane z legalnego obrotu ze względu na niebezpieczeństwo, jakie ze sobą niosą dla społeczeństwa. Owszem, stosuje się je w medycynie, np. w pełni refundują morfinę śmiertelnie chorym na raka, z tego co pamiętam - ale to są wyjątki, ci ludzie i tak niedługo umrą.

Pytanie nie powinno wg mnie brzmieć: "czy jesteś za czy przeciwko legalizacji dopalaczy", ale "czy jesteś za czy przeciwko legalizacji kokainy, heroiny, cracku, amfetaminy itd. itp.". Bo jeśli ktoś jest za legalizacją dopalaczy, to powinien być i za legalizacją wszelkich narkotyków.

Społeczeństwo jako całość nie jest w pełni ukształtowane, a człowiek nie jest jednostką racjonalną - to stary przesąd wywodzący się z klasycznej ekonomii. Ten argument nie ma żadnej merytorycznej wartości, gdyż został już dawno przez naukę obalony.

Kilkunastoletnie dziecko, jeszcze nie w pełni ukształtowane, dla którego często akceptacja grupy jest ważniejsza od zdrowia, bez wahania sięgnie po jakieś świństwo. Reasumując: jestem za delegalizacją mocnych narkotyków, w tym tych dopalaczy, które można tak zaklasyfikować.
ryuzok
Posts: 470
Joined: Sun Jan 04, 2009 10:37 am

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by ryuzok »

a ja za to jestem za tym żeby zalegalizować ogólno pojęte dragi itp, ktoś głupi to czemu ktoś kto otworzył w pl dopalacze nie ma na nim zarobić?
tzn, jedyna ustawa jaką bym dał to taka że nie ma potrzeby leczenia osób po przedawkowaniu i po spożyciu nadmiaru alkocholu, koniec.
no i trzymać się tego żeby akurat ćpać nie wolno było na ulicach.
a jak nie, to niech również zdelegalizują papierosy, sorry, ale akurat to wnerwia mnie o wiele bardziej niż jakieś tam dopalacze, smierdzi jak kupa w nocniku i co chwile na ulicy ktoś w nas tym dmucha, a powszechnie wiadomo że też jest to śmiertelnie szkodliwe. to w sumie tyle mojego zdania.
Vertis
Posts: 33
Joined: Wed Aug 11, 2010 4:40 pm

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by Vertis »

ryuzok wrote:a ja za to jestem za tym żeby zalegalizować ogólno pojęte dragi itp, ktoś głupi to czemu ktoś kto otworzył w pl dopalacze nie ma na nim zarobić?
tzn, jedyna ustawa jaką bym dał to taka że nie ma potrzeby leczenia osób po przedawkowaniu i po spożyciu nadmiaru alkocholu, koniec.
no i trzymać się tego żeby akurat ćpać nie wolno było na ulicach.
a jak nie, to niech również zdelegalizują papierosy, sorry, ale akurat to wnerwia mnie o wiele bardziej niż jakieś tam dopalacze, smierdzi jak kupa w nocniku i co chwile na ulicy ktoś w nas tym dmucha, a powszechnie wiadomo że też jest to śmiertelnie szkodliwe. to w sumie tyle mojego zdania.
Nie mogę się z Tobą zgodzić z prostego względu - nasz ogólnopojęty system socjalizacji (rodzina, system edukacyjny, tv - w zasadzie wszystko, co wpływa na rozwój jednostki) jest dalece niedoskonały i przez to zawsze będą istnieć osoby bardziej podatne na wpływ tego typu zjawisk, jak sprzedaż narkotyków, dopalaczy, papierosów itp. Tylko dlatego, że my mieliśmy szczęście zostać wychowanymi na ludzi rozsądnych (takie przynajmniej żywię przekonanie), którzy w ważnych sprawach nie pozwalają poddać swojego zachowania emocjom, nie daje nam to prawa discardować używających jako "debili". Jest bardzo wiele powodów, przez które ktoś np. sięga po kieliszek lub mocniejsze używki - zachowanie nieracjonalne? Owszem. Wytłumaczalne - jak najbardziej. Nauczyłem się, że większość ludzi nie rodzi się "idiotami w/out concern for their own safety" - środowisko odgrywa olbrzymią rolę.

Hell, przeraża mnie myśl, że pomimo moich najlepszych starań moje <przyszłość modo> dzieci zmarnują sobie życie, bo większość ich kolegów robi coś głupiego. Dopóki człowiek nie jest w pełni ukształtowany, będzie zawsze podatny na wpływy z zewnątrz, można tylko mieć nadzieję, że pozytywne.

Byłbym za legalizacją absolutnie wszystkiego gdybym wiedział, że nasze społeczeństwo (i my sami) jest w stanie wychować ludzi "na ludzi". Ale nie jest. Z pragmatycznego więc powodu dopóki nie będziemy żyć w jakiejś utopii, będę za delegalizacją dopalaczy itp.

Jeśli ktoś z Was chce podnieść agrument "ale drugi i tak są dostępne w szkołach", to ma rację - są dostępne. Ale zwiększając ich dostępność wcale nie leczymy choroby, a jedynie opuszczamy rękawice. Kto wie, gdyby kokaina była w sklepie bez recepty, to pewnie ktoś by mnie ją poczęstował na jakiejś imprezie w liceum i możliwe, że zostałbym uzależniony.

Manson miał sporo racji śpiewając "I don't like the drugs but the drugs like me" =)

Anyway - ludzie mówiący, że "to nie mój problem, więc IDGAF" mają rację. I respect that. Ale wydaje mi się, że jest to jednak pogląd zbyt upraszczający rzeczywistość i krótkowzroczny.

FYI: też jestem za delegalizacją papierosów.
User avatar
Distant
Demokratyczny Moderator
Posts: 664
Joined: Fri Aug 29, 2008 8:23 am

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by Distant »

Zgadzam się z Vertisem, że nie można takich decyzji zostawić ludziom. Może jednak z trochę innych powodów. Po pierwsze problem dotyczy przede wszystkim ludzi młodych, którzy mają w naturze robić głupie rzeczy. Koszt takich decyzji nadal ponosi społeczeństwo (pan płaci, pani płaci...), a nie ich rodzice/oni sami. Przychody z opodatkowania handlu dopalaczami w żadnym wypadku nie pokryją kosztów leczenia uzależnionych i tych co przedawkowali. Nie pokryją kosztów interwencji policji od błahych spraw gdy ktoś biega nago po dachach aż po ciężkie przestępstwa popełnione na haju. Nie pokryją również strat wśród potencjalnie obiecujących młodych ludzi, którzy mogli zostać lekarzami/prawnikami/naukowcami i przynieść naszemu krajowi korzyść, ale zamiast tego skończyli jako narkomani. Po drugie mamy do czynienia z groźnymi substancjami, o silnym potencjale do uzależnienia. Nie ukrywajmy, dopalacze od tradycyjnych narkotyków często różnią się kształtem jednego kikuta cząsteczki substancji aktywnej. Sprzedawca nic nie mówi, że miesiąc użytkowania może wywołać uzależnienie. Sprzedawca nie mówi nawet co taki specyfik zawiera. Mam szczere wątpliwości do jakości produkowanych dopalaczy w Polsce. Cholera wie co tym wszystkim siedzi i jakimi substancjami są nasiąknięte.
Nothing is impossible
Vertis
Posts: 33
Joined: Wed Aug 11, 2010 4:40 pm

Re: Wielki brat i dopalacze

Post by Vertis »

Kwestia ekonomiczna jest boleśnie prawdziwa.
Post Reply