10 lat w EU
Posted: Sun Jun 29, 2014 7:06 pm
Nie jest to aż tak fajne, bo pieniądze na prywatnym koncie są opodatkowane. Bazowo podatkiem dochodowym, a procenty dodatkowo podatkiem od odsetek kapitałowych.ryuzok wrote:Mój problem polega na tym że nie widzę żadnego sensu w emeryturach itp, zwłaszcza że podobną (o ile nie lepszą) kasę możemy wyciągnąć z tych oszczędności na naszym prywatnym koncie (wliczając w to fakt że same te pieniądze też wyciągamy, a nie ciśniemy tylko %).
Natomiast kasa odkładana na np. IKE nie jest - profit. Idealnie by było, gdyby uwolnić tu rynek bardziej i pozwolić na nieopodatkowane oszczędzanie na emeryturę w inny sposób - np. przez zakup akcji (choć chyba już są IKE, które pozwalają tak oszczędzać) albo - mój faworyt - przez zakup nieruchomości na kredyt z przeznaczeniem na odwrotną hipotekę na emeryturze. To by było piękne rozwiązanie - kupujesz sobie dom, mieszkasz w nim całe życie, raty kredytu odliczasz od podatku, a na stare lata mówisz rodzinie: albo mnie utrzymujecie i dostajecie dom w spadku, albo oddaję go po śmierci do banku, za co póki żyję dostaję dodatek do emerytury. Win - win.
Bez przesady, ludzie nie są aż tak niegospodarni. Poza tym, duże zakłady, takie jak twoja fabryka świec, mogłyby mieć własny "pension fund", gdzie "nieogarnięci" pracownicy byliby domyślnie ubezpieczeni. Tak to całkiem nieźle działa w USA.Windukind wrote:Liberalizm KNP jest pozytywem, chociaż moja praca w fabryce, uświadomiła mi, jak ludzie sporo ludzi nie potrafi sobie radzić w sytuacjach życiowych. Wszyscy pamiętamy Ambergold. A teraz wyobraźmy sobie, że nie najlepiej wyedukowane osoby miałby wybrać sobie odpowiedniego ubezpieczyciela, lub firmę gdzie odłożą na emeryturę.
Kiedyś, jak wstępowaliśmy do EU, byłem całym sercem za. Ale teraz, patrząc z perspektywy tych 10 lat, jestem co najwyżej umiarkowanym euroentuzjastą. Unia działałaby super, jakby była tylko unią gospodarczą - czyli cztery wolności: przepływu kapitału, ludności, towarów i usług. Ewentualnie jeszcze wspólna polityka zagraniczna, bo wiadomo, że "duży może więcej".Windukind wrote:Wracając do KNP dostajemy w pakiecie jeszcze eurosceptycyzm, czyli sabotowanie jednego z największych projektów ludzkości.
Ale unię zabijają dwie rzeczy:
1. Wspólna waluta. Strefa Euro, przy różnicy w produktywności między krajami europejskimi, jest jak maraton, w którym obok siebie wystawia się sportowców olimpijskich i informatyków. Ci pierwsi, jak Niemcy czy Szwecja, wygrywają i zgarniają wszystkie medale; ci drudzy, jak Grecja czy Hiszpania, dostają zadyszki i padają na twarz. Całe szczęście, że Polska się tam nie spieszy.
2. Wspólne prawodawstwo unijne. Parlament europejski - zdominowany przez socjalistów, zielonych psychopatów i zwykłych cwaniaków, kierujących się partykularnymi interesami swoich państw - produkuje sterty beznadziejnych przepisów, które dławią gospodarkę i łapią kraje w pułapkę średniego rozwoju. Dobre inicjatywy UE można policzyć na palcach jednej ręki - dla mnie jest to standaryzacja złącz ładowarek do telefonów, ujednolicenie stawek za roaming i przyspieszenie adopcji oświetlenia LED przez zakaz sprzedaży żarówek produkujących ciepło zamiast światła (z tym ostatnim niektórzy mogą się ze mną nie zgodzić). Poza tym widzę tam jedynie stertę wydawanej w 24 jezykach makulatury definiującej krzywiznę banana albo kwalifikującej ślimaka do ryb - żeby ktoś mógł dostać dopłaty.
To nie przypadek, że niemiecki sąd najwyższy uznał, że Konstytucja Niemiec stoi ponad prawem unijnym. Dzięki temu, jakby europarlament wyprodukował taką kupę, że nawet ich gospodarka by nie dała rady, to po prostu mogą ją olać. Tymczasem Polska wdraża każdą dyrektywę unijną, jak opętana i wychodzi na tym nieciekawie. Unijnym przepisom już udało się zabić np. polski przemysł cukrowy. Kiedyś polskich buraków cukrowych starczyłoby do produkcji Coca-Coli na całą Europę. Mogliśmy być potentatem, ale nie jesteśmy, bo limity; Niemiec ma jeść niemiecki cukier, Polak - polski (a jak mu brakuje, to może kupić sobie trochę niemieckiego). Gdzie tu ten wielki projekt wznoszący się ponad nacjonalizm? Nie wspominam już nawet o górnictwie, gdzie przez pakiet klimatyczny taniej jest nam sprowadzać węgiel z Rosji, niż kopać u siebie - choć złóż mamy na jakieś sto lat.
Polska w Unii może i nie rozwija się najgorzej, ale na pewno - przy obecnym kształcie tej organizacji - nie ma szans na dogonienie krajów "pierwszej prędkości". Więc myślę, że dążenie KNP do restrukturyzacji EU i powrotu do jej podstaw jest jak najbardziej w naszym interesie.
(Uff, trochę offtopic wyszedł, sorki.)