Postawimy Valhallę
Posted: Fri Sep 20, 2013 4:27 pm
WWWCichy bieg ogłaszany jest na pokładzie łodzi podwodnej w czasie rejsu po wrogich wodach. Nawet upadający przedmiot czy głośniejszy krzyk może zostać wyłapany na sonarze przeciwnika. Statki kosmiczne szczęśliwie nie mają podobnego problemu i na pokładzie lecącego nieco niestandardowym kursem okrętu heavy metalowa muzyka grzmiała na pełny regulator.
WWW- ELEKTRYKA! – przeciągłemu growlowi akompaniowały ostre gitarowe dźwięki – ELEKTRYKA!.
WWWOdziana w pieszczochę ręka przesunęła dźwignię ciągu i oznakowany barwami Zakonu Cienistego Młota pojazd rozpoczął wchodzenie w atmosferę błękitnej Shiroue.
-----------------------
WWWLata świetlne dalej inny okręt zakonników zbliżał się do planety o średnicy blisko połowę mniejszej od świata Psioligowców. Czarny, porowaty glob wyglądał jakby nie jedno już przeszedł. Jego powierzchnia usiana była tysiącami kraterów i bruzd. W środku struktury, nieco zapomniana i zakurzona, znajdowała się komnata z siedmioma siedziskami. Teraz opuszczona i nieco zapomniana, nadal jednak pamiętająca dni podbojów i chwały.
-------------------------
WWWPowierzchnia dziewiątej planety układu Chaotic Alliance nie była co prawda równie jałową pustynią, lecz wszelka wegetacja musiała walczyć o każdy skrawek przestrzeni. Nie dotyczyło to oczywiście ogrodu, w który niegdyś Ponure Zamczysko przemienił Caibre. Niestety, żółtawo-zielony pęd, pokryty drobnymi, jeszcze nierozwiniętymi kolcami, próbował złapać kilka promieni jednej z dwóch gwiazd układu wzdłuż skalnej ścieżki prowadzącej do siedziby Chimerii. W starciu z metalowym butem generała Raflika nie miał najmniejszych szans.
WWW‘Zabunkruj się dobrze i pilnuj, żeby nikt nam tego nie zawinął’. Słowa wiedźmy wciąż brzmiały w głowie półwampira. Nie wiedział, czy bardziej irytowała go insynuacja niekompetencji, czy sugestia, że powinien zamknąć się w bunkrze jak mięczak. Wyrzucił bezwartościową kartkę, którą przyniósł na spotkanie z przywódczynią. Najważniejsze aspekty receptury były zapisane na dyskach komputerów zamkniętych w pilnie strzeżonych pomieszczeniach jego laboratorium.
WWWGenerał tęsknił za czasami glorii i chwały bitewnego pola. Do niszczenia światów i torturowania niewolnic. Odkąd jednak cały układ planetarny był pogrążony w tym przeklętym WISHu, nie dało się nawet wystawić porządnej floty.
--------------------
WWW- Ellanie! – powitał dziewczynę, która właśnie weszła do jego gabinetu, Crow. Odstawił kubek na biurko i uśmiechnął się pogodnie. – Jak idą przygotowania?
WWWEllanie Dot była niewysoką brunetką o filigranowej figurze. Włosy ścięte tuż nad linią ramion, nieco krótsze z tyłu, linią cięcia zrównywały się z podłużnymi srebrnymi kolczykami. Przypominające liście paproci ozdoby stanowiły nieodłączny element skromnej pod innymi względami biżuterii kobiety. Lubiła małe espresso i kwiaty słonecznika. Po terenie Akademii przechadzała się zazwyczaj pospiesznym krokiem, okryta o pół numeru za dużym laboratoryjnym kitlem. Choć odbierało to jej odrobiny powagi, nie wynikało z braków magazynowych na półce opisanej jej niewielkim wzrostem. Ellanie twierdziła, iż jego falujące przy każdym kroku białe połacie są nieodłącznym atrybutem każdego szanującego się szalonego wynalazcy. Zaiste, dziewczyna od trzech lat pełniła funkcję adiunkta na katedrze fizyki stosowanej, a zadane przez rektora pytanie dotyczyło przygotowań do prezentacji prototypu jej najnowszego wynalazku – promienia pomniejszającego.
WWW- Wyśmienicie – odpowiedziała beztrosko, siadając na krześle i zakładając nogę na nogę. – Eksponat jest już zamontowany w sali konferencyjnej, a goście bez przeszkód dotarli do swoich hoteli i powinni za kilka godzin zacząć przyjeżdżać do centrum.
WWW- Psio Ligowcy też się zjawili?
WWW- Pracownicy hotelu mówią, że jeden z nich zachowuje się bardzo dziwnie – dziewczyna rozłożyła ręce – ale z Shiroue przybyło nawet więcej gości, niż się spodziewaliśmy. W czasie prelekcji kilku zostało posadzonych w pobliżu baronowej Catharine Cztery Popioły z CA, ale nie powinno dojść do żadnych scysji.
WWWMężczyzna pokiwał głową. W nagrodę za zasługi Baronowa Catharine otrzymała we władanie Uhl-7, mało znaczącą planetkę podbitą przez Chaotic Alliance. Podobnie jak na większości światów, które miały wątpliwą przyjemność gościć armie sojuszu, zostały tam jedynie rozrzucone na cztery strony świata prochy i popioły. Wbrew licznym przeciwnościom Catharine udało się rozwinąć całkiem przyzwoicie prosperującą kolonię. Fundamentom, na których ją postawiła, zawdzięcza swój obecny przydomek. Rok temu, na jej zaproszenie, na terenie liczącej już blisko sto pięćdziesiąt tysięcy osadników stolicy Uhl-7, otworzona została placówka Akademii.
WWW- W najgorszym wypadku Vilemo będzie miała ich na oku – dokończyła Ellanie.
WWW- Cieszę się, że masz wszystko pod kontrolą – odpowiedział rektor poprawiając lekko zsuwające się okulary. – Niestety – kontynuował – dziewczyny ze stacji przeprowadzają dziś kolejną próbę odtworzenia połączenia z Coddar, przy której muszę być obecny. Będę mógł do Ciebie dołączyć dopiero w czasie bankietu.
WWWEllanie przytaknęła. Nie była to ani pierwsza, ani zapewne ostatnia konferencja, którą miała poprowadzić sama. Z treścią jej wystąpienia Crow był zapoznany od dawna i wygłoszenie go było już tylko formalnością. Rozmawiali jeszcze chwilę, ustalając ostatnie szczegóły.
WWW- Ok – powiedziała w końcu krótko Ellanie, zbierając się do wyjścia – na mnie powoli już czas.
WWW- Oczywiście – rektor odprowadził dziewczynę do drzwi – powodzenia na prelekcji. Do zobaczenia wieczorem.
WWW- Tak, do wieczora.
WWWZa Ellanie Dot niespiesznie zamknęły się drzwi gabinetu.
--------------------
WWW- ZCM-cztery siedem siedem jeden, tu wieża kontrolna Tir Tuered.
WWWTir Tuered niegdyś było elfickim miastem. Teraz jednak należało głównie do ludzi. Przesiedleńcy z Vendigroth przez wiele lat systematycznie opuszczali slumsy, które stworzyli zaraz po przybyciu na Shiroue wokół pięknych elfickich domów. Dziś, na centralnym placu stoi pomnik przedstawiający skrytobójczy atak Ceresa, przywódcy Desolatorów CA, na Lilly Meliand. Tir Tuered było najważniejszym skupiskiem cywilizacji w tym rejonie, z własnym lądowiskiem, systemem nasłuchu i ośrodkiem szkoleniowym Kłów.
WWW- ZCM-cztery siedem siedem jeden, poruszasz się po zbyt płaskiej trajektorii. Skoryguj kurs o zet minus cztery.
WWWOd czasów wojny z AntyWiPem, Psia Liga prowadziła regularną wymianę handlową z zakonnikami. Tym razem jednak na wezwania jednego z rutynowych połączeń odpowiadała radiowa cisza.
WWW- ZCM-cztery siedem siedem jeden, przy tej prędkości…
WWW- ELEKTRYKA! – eter w końcu wypełnił potępieńczy wokal.
WWWPrzedłużone ostatnie A zlało się z dźwiękami agresywnej gitarowej solówki. Pojazd przeleciał nad Tir Tuered nawet nie myśląc o zbliżeniu się do lądowiska. W rytm jazgotu szarpanych strun na fortyfikacje znajdujące się czterysta kilometrów na południe od miasta poleciały pociski.
--------------------------------
WWWW pustej sali Zgromadzenia zawirował kurz. Chwilę później, kilka odłamków zastygłej Krystalicznej Materii posypało się z sufitu, by po krótkim locie roztrzaskać się na zaniedbanej posadzce. Planeta, pierwszy raz od lat, wprawiana była w ruch. Nie za pomocą wbudowanego napędu podprzestrzennego, czy prostego systemu grawitacyjnego, modelującego strukturę czasoprzestrzeni wokół globu. Masywna skała została wzięta na stary, dobry hol. Planeta bezradnie obróciła się wygrawerowany w okolicach równika napisem „Na pohybel skurwysynom. Tą stroną do wroga” - w nie tą stronę co trzeba i posłusznie ruszyła za szybko oddalającym się pojazdem.
---------------------------------------
WWW- JESTEŚMY ATAKOWANI! – zawodzący głos jednego z orków przywitał Raflika przed ostatnim zakrętem.
WWWGenerał odepchnął biegnącego w jego stronę zielonoskórego i przyspieszył kroku. Niepozorna latryna była już kilka metrów przed półwampirem, gdy niczym wystrzelony z katapulty wyskoczył z niej odziany w kolorowe barwy drow. Połacie imponującego płaszcza przesłoniły na moment światło jednej z gwiazd systemu.
WWW- Virtz – Raflik, przekręcając jak zwykle imię postaci, spojrzał w górę, przygryzając zęby
WWWSpojrzenia obu mężczyzn spotkały się na obezwładniająco długą sekundę. Generał odruchowo sięgnął po przypięty do pasa miecz. Wtedy zwaliła go z nóg potężna eksplozja.
-------------------------------
WWWOd pierwszych minut konferencji przykuwał uwagę. Odrobinę niedogolony, ubrany w biały garnitur, przybył na prelekcję w towarzystwie dwóch wysokiej klasy eskort. Między wewnętrzną kieszenią marynarki a dłonią mężczyzny regularnie kursowało misternie zdobione akcesorium i już po pół godzinie wszyscy goście rozmawiali o ‘mężczyźnie z cygarnicą’. Jego prawdziwe imię brzmiało Adam Lockhart i gdy sabotażyści rozpoczęli swoją akcję, doskonale wiedział, co robić.
WWWW czasie, gdy zmniejszeni do kilkunastu centymetrów goście wzywali pomocy, próbowali zeskoczyć na ziemię, lub uciec przed szalejącym w pomieszczeniu kotem, Adam Lockhart ukrył się za leżącym na srebrnym półmisku niedojedzonym kurczakiem. Spokojnie czekał, gdy odziany na czarno mężczyzna - jedyna w tej chwili postać na sali nie będąca miniaturowym karzełkiem – wgniótł w powierzchnię stołu wymachującego muskularnymi ramionami mistrza Graffengena z Zakonu Cienistego Młota. W końcu, gdy odziany na czarno mężczyzna kończył rozlewać w pomieszczeniu benzynę, Adam Lockhart zaczął rozglądać się za Ellanie Dot.
WWWGdy udało mu się ją wypatrzeć, Adam zgrzytnął swoimi idealnie białymi zębami. Adiunkt szybko zorganizowała wokoło siebie miniaturowych gości konferencji i prowadziła grupę w kierunku punktu ewakuacyjnego. Na tym samym stole, co Adam, zostało dwóch Psio Ligowców, jakieś dwie kobiety, pewnie skojarzone z Akademią i Baronowa Catherine, wraz z niespuszczającym ją z oczu mężczyzną o imieniu będącym chyba parodią filmu z końcówki lat osiemdziesiątych. Baronowa sprawnie zdarła pół niepraktycznej sukni i upięła za pomocą materiału długie, kasztanowe włosy. Trzeźwo stwierdziła, że największe szanse na przeżycie mają trzymając się jak najdalej od prowadzonego przez Dot korowodu.
WWWTo nie było po myśli Adama, który chwilowo potrzebował niechcianych kompanów. Nim udało mu się ich skłonić do porzucenia planu baronowej, grupa Ellanie dawno już opuściła pomieszczenie. Dogonić ją udało się dopiero wiele godzin później, po forsownym marszu przez przypominający teraz tropikalną dżunglę ogród przed centrum konferencyjnym. Prosta przeprawa przez niewielki strumyczek nieomal skończyła się tragicznie dla jednej z towarzyszek Lockharta. Przejście w pobliżu niewielkiego mrowiska było już prawdziwie niebezpieczne, a w czasie spotkania z czerwoną osą Adam musiał zdradzić się ze swoim militarnym przygotowaniem.
WWWEllanie z ulgą przyjęła ofertę pomocy. Prowadziła ocalałych w kierunku pomieszczenia laboratoryjnego. Za pomocą drugiego prototypu mogła odwrócić efekt sabotażu. Na jej nieszczęście, w czasie próby sforsowania drzwi budynku, w końcu pojawiła się okazja, na którą Adam czekał. Gdy wraz z Ellanie udał się na rekonesans, obezwładnił ją za pomocą przechowywanego w cygarnicy anestetyku. Przerzucił bezwładne ciało przez ramię i w przeciągu pół godziny, nim ktokolwiek się zorientował, przywrócony do normalnego wzrostu Adam Lockhart znajdował się w drodze na orbitę.
-------------------------------
WWW- To nie dla Ciebie, złodzieju.
WWWTylko te słowa usłyszała ukryta pod kwiecistym rondem kapelusza postać, nim poczuła silny uchwyt na sięgającej po kryształ Stabilinum ręce. Przecież była w tym pomieszczeniu sama! Teraz jednak, w panującym w sali mroku wyraźnie dało się dostrzec sylwetkę, należącą do jakiegoś olbrzyma. Nie, to tylko rozłożone czarne skrzydła dodawały wysokiemu mężczyźnie monstrualnych rozmiarów. Spróbowała się uwolnić, jednak uchwyt Psioligowca był jak z żelaza. Rozpoczęła się szamotania, lecz złodziejka z każdą chwilą słabła. Przy kolejnym szarpnięciu kapelusz zsunął się z jej głowy. Surowy wyraz twarzy anioła uległ zmianie, gdy ich spojrzenia się spotkały. Jego oczy rozszerzyły się nieco, jakby nawiedziło go jakieś wspomnienie, powrócił jakiś demon przeszłości. Kobieta nie mogła przepuścić tej okazji. Niezbyt mocne kopnięcie pozwoliło jej zbić Maczera z nóg i oswobodzić w końcu rękę. Pozostawiając za sobą kryształ, kapelusz i szybko szykującego się do pościgu upadłego pobiegła w kierunku wyjścia.
WWWW innym pomieszczeniu Hiroku Bakabajashi leżał w szybko rosnącej kałuży krwi. Stojący nad nim mężczyzna powoli wysunął język i oblizał pokrytą życiodajnym płynem pieszczochę. Na pomalowanej trupobiało twarzy został czerwony ślad. Uniósł do góry rękę układając dłoń w cornę, po czym zakręcił kilkukrotnie głową. Ostatni raz kopnął podbijanym żelazem glanem leżącego samuraja, po czym wrzucił drugi z kryształów Psiej Ligi do przyozdobionej czerwoną nicią czarnej, skórzanej sakwy.
-------------------------
WWWJeden z niewielu w pełni funkcjonalnych okrętów Zgromadzenia zakończył skok. Pokrywa pojedynczego fotelu na mostku uchyliła się z cichym sykiem. Siergiej Zarov, zwany Pierwszym Sekretarzem ze względu na pełnioną niegdyś funkcję w Związku Socjalistycznych Planet, otworzył gorejące czerwonawym fioletem oczy. Wszystkie systemy pracowały normalnie, a komputery pokładowe nie zgłaszały żadnego niebezpieczeństwa, więc Zarov niespiecznie uniósł się na jednej z dwóch par rąk.
WWWMierzące ponad dwa metry ciało Sekretarza było tworem hybrydowym. Po części ludzkim, po części należącym do przedstawiciela rasy zwanej Shivanami. Poza odziedziczonymi po tym drugim gatunku, uzbrojonymi w potrójne szpony czterema kończynami górnymi i monstrualnym wzrostem postura Zarova z grubsza przypominała mieszkańców Ziemi. Prawie cała była pokryta pancerzem, mieniącym się różnymi odcieniami czerwieni.
WWWNiegdyś Zarov przemawiał w imieniu całego Shivańskiego roju. Wtedy znany był pod jeszcze jednym imieniem – c914-2711. Teraz jednak Shivan w tej części Multiuniwersum nie było. Po odpieczętowaniu Punktu Zero uwolnili się spod wpływu pradawnej rasy Pierwszych i zamknęli we własnym wszechświecie. W czasie tego wydarzenia, zwanego przez członków zgromadzenia Etemaki, prawie wszystkie artefakty pozostałe po Shivanach zostały wchłonięte przez czarną dziurę. Na orbicie odległej planety Khaj’Litt istnieje jednak konstrukcja zwana Scyllą, a w jej pobliżu jeszcze kilkanaście pustych gniazd daremnie oczekujących na powrót swych gospodarzy.
WWWC914 (mimo odłączenia od roju przyzwyczajony był do tego imienia) z lekkim zdziwieniem spojrzał na monitor komputera nawigacyjnego. Nie mogło być mowy o żadnej pomyłce w koordynatach skoku, a jednak w punkcie przestrzeni gdzie powinna znajdować się była siedziba Zgromadzenia nie było nic. Wysłany z pokładu próbnik nie wykrył nawet odłamków skalnych, które musiałyby by pozostać, gdyby Ta Cholerna Czerwona Skała została zniszczona. Konkluzja mogła być tylko jedna.
WWWNitopir, Roevean, Maciek, REnler, Sereus i Faroo. Nieco później Arek Helionis. Część z nich już dawno martwa. Część odwróciła się od Zgromadzenia w czasie rozłamu który powstał gdy na jaw wyszło pokrewieństwo Roeveana z zbrodniarzem wojennym z Chaotic Alliance – Haritsuke. Reszta, po zakończeniu Etemaki i zainicjowaniu nowej cywilizacji w świecie Nomad odeszła w swoje strony. Czy ktokolwiek z nich podniesie rzuconą im prosto w twarz rękawicę? Atak na ich dawny dom? Na pomnik będący świadectwem minionej chwały?
WWWPrzed rozłamem w szeregach militarna potęga Zgromadzenia nie miała sobie równych w Multiuniwersum. Bitwa o układ Chaotic Alliance zakończyła się co prawda zwycięstwem obrońców, lecz było to zwycięstwo Pyrrusowe. Mistrz Yuby, ówczesny przywódca sojuszu, pogrążył świat CA w zaklęciu WISH, uniemożliwiającym uwalnianie w międzyplanetarnej przestrzeni układu energii o mocach wyższych niż wystrzał z pistoletu laserowego. Choć straty po stronie Zgromadzenia były znaczące, od tego dnia nie było w Multiuniwersum floty mogącej stawić im czoła.
WWWTak było aż do Etemaki, które oznaczało koniec dominacji wojsk Zgromadzenia. Praktycznie wszystkie okręty Shivan i Xenomorphów, stanowiące trzon floty organizacji, zostały unicestwione. Kilka okrętów bio-roju pozostało uśpionych w pobliżu planety Shiroue, a wiele artefaktów należących do pozostałych zaprzyjaźnionych z nimi nacji nadal jest porozrzucane po różnych częściach Multiuniwersum. W pełni sprawnych statków Zarov miał do dyspozycji jedynie garść i to będzie musiało starczyć, by odpowiedzieć na agresję z nowej, nieznanej strony.
------------------------------------
WWWRaflik obracał przez moment w ręku kawałek drewna z stylowo wyciętym serduszkiem. Kibel stał na straży jego laboratorium jeszcze w czasach poprzedzających przybycie generała do tej części Multiuniwersum. Teraz jego sanktuarium zostało naruszone. Nie przez wszarzy z Psiej Ligi. Nie przez przepakowaną Krystaliczną Materię. Nie przez sodomitów z Agendy. Tylko przez …
WWWKawałek drewna zamienił się w lodową rzeźbę chwilę przed tym, jak Raflik zacisnął trzymającą go pięść. Teraz porachunki były osobiste.
-------------------------------------
WWWCrow, obecny rektor i założyciel Akademii Omnes Artes Feminarum, zdecydowanym ruchem ręki zaciągnął żaluzję, gdy kolejny raz ostry promień szperacza omiótł pomieszczenie. Na zewnątrz, pomimo panujących ciemności, nadal trwała akcja ratunkowa. Do świtu pozostało dwadzieścia godzin, więc oczekiwanie na naturalne oświetlenie rozległego ogrodu mogło dla części miniaturowych postaci okazać się zbyt długie.
WWWOprócz ubranego w mocno już wymięty stój wieczorowy w pomieszczeniu siedziała również Baronowa Catharine. W przeciwieństwie do pozostałych uratowanych ofiar ataku kobieta była zrelaksowana i zdawało się wręcz - spełniona. Traumatyczne dla pozostałych naukowców przeżycie dla doświadczonego członka Chaotic Alliance było niedzielnym spacerkiem i miłą okazją do rozruszania kości.
WWW- Nie wiem, kim był mężczyzna z cygarnicą – odpowiedziała na kolejne pytanie. – Wiem za to, że okręt naszych przyjaciół z ZCMu, oprócz portu na planecie, ostrzelał również oczekującego na orbicie Flamefarera. Miną tygodnie, nim moja załoga będzie mogła odwieźć mnie do domu.
WWWAtak na planetarne lądowisko Crow opisał Baronowej wcześniej. Praktycznie wszystkie lądowniki, pinasy i jednoosobowe myśliwce należące do gości konferencji zostały unicestwione jedną salwą z nowoczesnego okrętu w barwach zakonników. Raporty o uszkodzeniach z orbity nadal spływały. Przez uchylone drzwi do pomieszczenia wleciało ptakopodobne Goho, jedna z magicznych pseudoistot wysłanych przez rektora. Goho wylądowało na wysuniętej dłoni mężczyzny, po czym zmieniło się z powrotem w skrawek pergaminu, z którego zostało stworzone. Mężczyzna poprawił okulary, zanotował coś na kartce, po czym wrócił do rozmowy z Baronową.
WWW- Rzecz jasna już szykujemy Ci jeden z naszych statków do lotu na Uhl-7. – Rektor może nie należał do grona najbliższych przyjaciół Baronowej, niemniej od kilku lat był na tyle bliskim znajomym, by w odosobnieniu zwracać się do niej per ty.
WWW- Szczerze mówiąc – Baronowa oparła głowę o palce ułożone w literę L – liczyłam na transport w nieco inne miejsce. Crow, widziałam jak mężczyzna z cygarnicą walczył, jak się poruszał. To był zawodowiec. Ktoś z rodzimych żołdaków na pewno będzie nam w stanie go zidentyfikować.
WWWUżyta liczba mnoga nie umknęła uwadze rektora. Wiedział również dobrze, które rejony Multiuniwersum Catharine określała jako rodzime strony. Nie skomentował tego jednak.
WWW- Tak – Baronowa wyłapała jego spojrzenie – liczę na transport i towarzystwo do samego serca układu Chaotic Alliance.
WWW- Jeśli nie zestrzelą nas zanim w ogóle nawiążemy łączność radiową na granicy WISHa– odpowiedział w myślach Crow, układając krótką listę spraw do załatwienia przed lotem.
--------------------------------------
WWW- Najlepsi specjaliści Zamku w Chmurach dają Hiroku 20% szans na przeżycie – Satsuki beztrosko mówiła w stronę niewielkiego urządzenia - Zgromadzeniu skradziono całą siedzibę, w CA skaczą sobie do gardeł, prześcigając się w kolejnych oskarżeniach o zdradę. Wszystko z pokładów eksperymentalnej linii okrętów skradzionych ZCMowi. Bez nich dział R&D zakonników ogłosił opóźnienie 82% projektów o kilkanaście lat.
WWWSatsuki przechyliła kubek, popijając spokojnie herbatę. Sztuczne słońce Dolnego Ry’leh przyjemnie grzało, a powierzchnia Księżycowego Jeziora była wyjątkowo spokojna. Księżycowe smoki z pewnością tej nocy rozpoczną swój taniec. Demonica westchnęła, karcąc w myślach małą kreatywność dawnych zoologów. Przyszła jednak pora na mniej przyjemny aspekt rozmowy.
WWW- Co więcej – kontynuowała, bawiąc się wisiorkiem na szyi – napastnicy weszli w posiadanie BOZa.
WWW- Ukradli nam BOZ? – po raz pierwszy odezwał się zaskoczony głos z ekranu.
WWW- Wysłowiłam się chyba dość wyraźnie – odpowiedziała z przekąsem. - Weszli w jego posiadanie.
WWWMachnęła ręką.
WWW- Wszystko rzecz jasna zgodnie z planem. Teraz z resztą ten stan zmienimy.
WWWPoczekała aż przekaz dotrze do postaci po drugiej stronie połączenia.
WWW- Widzisz, BOZ to w Agendzie moja działka. Po jego zdobyciu otrzymałam we władanie Dolne Ry’leh, lecz każdy przywilej wiąże się z odpowiednimi obowiązkami. Szykuj się do drogi!
WWWSatsuki fikuśnie posłała buziaka w stronę monitora, po czym przerwała połączenie.
------------------------
WWWKryształ Stabilinum, BOZ, receptura Stabilinum X, Ta Cholerna Czerwona Skała oraz inne łupy przemierzały międzygwiezdną pustkę na pokładach (lub na holu) skradzionych okrętów. Rozproszona flota kierowała się w stronę punktu zbiórki. Pod Valhallę zostały podłożone fundamenty.
WWW- ELEKTRYKA! – przeciągłemu growlowi akompaniowały ostre gitarowe dźwięki – ELEKTRYKA!.
WWWOdziana w pieszczochę ręka przesunęła dźwignię ciągu i oznakowany barwami Zakonu Cienistego Młota pojazd rozpoczął wchodzenie w atmosferę błękitnej Shiroue.
-----------------------
WWWLata świetlne dalej inny okręt zakonników zbliżał się do planety o średnicy blisko połowę mniejszej od świata Psioligowców. Czarny, porowaty glob wyglądał jakby nie jedno już przeszedł. Jego powierzchnia usiana była tysiącami kraterów i bruzd. W środku struktury, nieco zapomniana i zakurzona, znajdowała się komnata z siedmioma siedziskami. Teraz opuszczona i nieco zapomniana, nadal jednak pamiętająca dni podbojów i chwały.
-------------------------
WWWPowierzchnia dziewiątej planety układu Chaotic Alliance nie była co prawda równie jałową pustynią, lecz wszelka wegetacja musiała walczyć o każdy skrawek przestrzeni. Nie dotyczyło to oczywiście ogrodu, w który niegdyś Ponure Zamczysko przemienił Caibre. Niestety, żółtawo-zielony pęd, pokryty drobnymi, jeszcze nierozwiniętymi kolcami, próbował złapać kilka promieni jednej z dwóch gwiazd układu wzdłuż skalnej ścieżki prowadzącej do siedziby Chimerii. W starciu z metalowym butem generała Raflika nie miał najmniejszych szans.
WWW‘Zabunkruj się dobrze i pilnuj, żeby nikt nam tego nie zawinął’. Słowa wiedźmy wciąż brzmiały w głowie półwampira. Nie wiedział, czy bardziej irytowała go insynuacja niekompetencji, czy sugestia, że powinien zamknąć się w bunkrze jak mięczak. Wyrzucił bezwartościową kartkę, którą przyniósł na spotkanie z przywódczynią. Najważniejsze aspekty receptury były zapisane na dyskach komputerów zamkniętych w pilnie strzeżonych pomieszczeniach jego laboratorium.
WWWGenerał tęsknił za czasami glorii i chwały bitewnego pola. Do niszczenia światów i torturowania niewolnic. Odkąd jednak cały układ planetarny był pogrążony w tym przeklętym WISHu, nie dało się nawet wystawić porządnej floty.
--------------------
WWW- Ellanie! – powitał dziewczynę, która właśnie weszła do jego gabinetu, Crow. Odstawił kubek na biurko i uśmiechnął się pogodnie. – Jak idą przygotowania?
WWWEllanie Dot była niewysoką brunetką o filigranowej figurze. Włosy ścięte tuż nad linią ramion, nieco krótsze z tyłu, linią cięcia zrównywały się z podłużnymi srebrnymi kolczykami. Przypominające liście paproci ozdoby stanowiły nieodłączny element skromnej pod innymi względami biżuterii kobiety. Lubiła małe espresso i kwiaty słonecznika. Po terenie Akademii przechadzała się zazwyczaj pospiesznym krokiem, okryta o pół numeru za dużym laboratoryjnym kitlem. Choć odbierało to jej odrobiny powagi, nie wynikało z braków magazynowych na półce opisanej jej niewielkim wzrostem. Ellanie twierdziła, iż jego falujące przy każdym kroku białe połacie są nieodłącznym atrybutem każdego szanującego się szalonego wynalazcy. Zaiste, dziewczyna od trzech lat pełniła funkcję adiunkta na katedrze fizyki stosowanej, a zadane przez rektora pytanie dotyczyło przygotowań do prezentacji prototypu jej najnowszego wynalazku – promienia pomniejszającego.
WWW- Wyśmienicie – odpowiedziała beztrosko, siadając na krześle i zakładając nogę na nogę. – Eksponat jest już zamontowany w sali konferencyjnej, a goście bez przeszkód dotarli do swoich hoteli i powinni za kilka godzin zacząć przyjeżdżać do centrum.
WWW- Psio Ligowcy też się zjawili?
WWW- Pracownicy hotelu mówią, że jeden z nich zachowuje się bardzo dziwnie – dziewczyna rozłożyła ręce – ale z Shiroue przybyło nawet więcej gości, niż się spodziewaliśmy. W czasie prelekcji kilku zostało posadzonych w pobliżu baronowej Catharine Cztery Popioły z CA, ale nie powinno dojść do żadnych scysji.
WWWMężczyzna pokiwał głową. W nagrodę za zasługi Baronowa Catharine otrzymała we władanie Uhl-7, mało znaczącą planetkę podbitą przez Chaotic Alliance. Podobnie jak na większości światów, które miały wątpliwą przyjemność gościć armie sojuszu, zostały tam jedynie rozrzucone na cztery strony świata prochy i popioły. Wbrew licznym przeciwnościom Catharine udało się rozwinąć całkiem przyzwoicie prosperującą kolonię. Fundamentom, na których ją postawiła, zawdzięcza swój obecny przydomek. Rok temu, na jej zaproszenie, na terenie liczącej już blisko sto pięćdziesiąt tysięcy osadników stolicy Uhl-7, otworzona została placówka Akademii.
WWW- W najgorszym wypadku Vilemo będzie miała ich na oku – dokończyła Ellanie.
WWW- Cieszę się, że masz wszystko pod kontrolą – odpowiedział rektor poprawiając lekko zsuwające się okulary. – Niestety – kontynuował – dziewczyny ze stacji przeprowadzają dziś kolejną próbę odtworzenia połączenia z Coddar, przy której muszę być obecny. Będę mógł do Ciebie dołączyć dopiero w czasie bankietu.
WWWEllanie przytaknęła. Nie była to ani pierwsza, ani zapewne ostatnia konferencja, którą miała poprowadzić sama. Z treścią jej wystąpienia Crow był zapoznany od dawna i wygłoszenie go było już tylko formalnością. Rozmawiali jeszcze chwilę, ustalając ostatnie szczegóły.
WWW- Ok – powiedziała w końcu krótko Ellanie, zbierając się do wyjścia – na mnie powoli już czas.
WWW- Oczywiście – rektor odprowadził dziewczynę do drzwi – powodzenia na prelekcji. Do zobaczenia wieczorem.
WWW- Tak, do wieczora.
WWWZa Ellanie Dot niespiesznie zamknęły się drzwi gabinetu.
--------------------
WWW- ZCM-cztery siedem siedem jeden, tu wieża kontrolna Tir Tuered.
WWWTir Tuered niegdyś było elfickim miastem. Teraz jednak należało głównie do ludzi. Przesiedleńcy z Vendigroth przez wiele lat systematycznie opuszczali slumsy, które stworzyli zaraz po przybyciu na Shiroue wokół pięknych elfickich domów. Dziś, na centralnym placu stoi pomnik przedstawiający skrytobójczy atak Ceresa, przywódcy Desolatorów CA, na Lilly Meliand. Tir Tuered było najważniejszym skupiskiem cywilizacji w tym rejonie, z własnym lądowiskiem, systemem nasłuchu i ośrodkiem szkoleniowym Kłów.
WWW- ZCM-cztery siedem siedem jeden, poruszasz się po zbyt płaskiej trajektorii. Skoryguj kurs o zet minus cztery.
WWWOd czasów wojny z AntyWiPem, Psia Liga prowadziła regularną wymianę handlową z zakonnikami. Tym razem jednak na wezwania jednego z rutynowych połączeń odpowiadała radiowa cisza.
WWW- ZCM-cztery siedem siedem jeden, przy tej prędkości…
WWW- ELEKTRYKA! – eter w końcu wypełnił potępieńczy wokal.
WWWPrzedłużone ostatnie A zlało się z dźwiękami agresywnej gitarowej solówki. Pojazd przeleciał nad Tir Tuered nawet nie myśląc o zbliżeniu się do lądowiska. W rytm jazgotu szarpanych strun na fortyfikacje znajdujące się czterysta kilometrów na południe od miasta poleciały pociski.
--------------------------------
WWWW pustej sali Zgromadzenia zawirował kurz. Chwilę później, kilka odłamków zastygłej Krystalicznej Materii posypało się z sufitu, by po krótkim locie roztrzaskać się na zaniedbanej posadzce. Planeta, pierwszy raz od lat, wprawiana była w ruch. Nie za pomocą wbudowanego napędu podprzestrzennego, czy prostego systemu grawitacyjnego, modelującego strukturę czasoprzestrzeni wokół globu. Masywna skała została wzięta na stary, dobry hol. Planeta bezradnie obróciła się wygrawerowany w okolicach równika napisem „Na pohybel skurwysynom. Tą stroną do wroga” - w nie tą stronę co trzeba i posłusznie ruszyła za szybko oddalającym się pojazdem.
---------------------------------------
WWW- JESTEŚMY ATAKOWANI! – zawodzący głos jednego z orków przywitał Raflika przed ostatnim zakrętem.
WWWGenerał odepchnął biegnącego w jego stronę zielonoskórego i przyspieszył kroku. Niepozorna latryna była już kilka metrów przed półwampirem, gdy niczym wystrzelony z katapulty wyskoczył z niej odziany w kolorowe barwy drow. Połacie imponującego płaszcza przesłoniły na moment światło jednej z gwiazd systemu.
WWW- Virtz – Raflik, przekręcając jak zwykle imię postaci, spojrzał w górę, przygryzając zęby
WWWSpojrzenia obu mężczyzn spotkały się na obezwładniająco długą sekundę. Generał odruchowo sięgnął po przypięty do pasa miecz. Wtedy zwaliła go z nóg potężna eksplozja.
-------------------------------
WWWOd pierwszych minut konferencji przykuwał uwagę. Odrobinę niedogolony, ubrany w biały garnitur, przybył na prelekcję w towarzystwie dwóch wysokiej klasy eskort. Między wewnętrzną kieszenią marynarki a dłonią mężczyzny regularnie kursowało misternie zdobione akcesorium i już po pół godzinie wszyscy goście rozmawiali o ‘mężczyźnie z cygarnicą’. Jego prawdziwe imię brzmiało Adam Lockhart i gdy sabotażyści rozpoczęli swoją akcję, doskonale wiedział, co robić.
WWWW czasie, gdy zmniejszeni do kilkunastu centymetrów goście wzywali pomocy, próbowali zeskoczyć na ziemię, lub uciec przed szalejącym w pomieszczeniu kotem, Adam Lockhart ukrył się za leżącym na srebrnym półmisku niedojedzonym kurczakiem. Spokojnie czekał, gdy odziany na czarno mężczyzna - jedyna w tej chwili postać na sali nie będąca miniaturowym karzełkiem – wgniótł w powierzchnię stołu wymachującego muskularnymi ramionami mistrza Graffengena z Zakonu Cienistego Młota. W końcu, gdy odziany na czarno mężczyzna kończył rozlewać w pomieszczeniu benzynę, Adam Lockhart zaczął rozglądać się za Ellanie Dot.
WWWGdy udało mu się ją wypatrzeć, Adam zgrzytnął swoimi idealnie białymi zębami. Adiunkt szybko zorganizowała wokoło siebie miniaturowych gości konferencji i prowadziła grupę w kierunku punktu ewakuacyjnego. Na tym samym stole, co Adam, zostało dwóch Psio Ligowców, jakieś dwie kobiety, pewnie skojarzone z Akademią i Baronowa Catherine, wraz z niespuszczającym ją z oczu mężczyzną o imieniu będącym chyba parodią filmu z końcówki lat osiemdziesiątych. Baronowa sprawnie zdarła pół niepraktycznej sukni i upięła za pomocą materiału długie, kasztanowe włosy. Trzeźwo stwierdziła, że największe szanse na przeżycie mają trzymając się jak najdalej od prowadzonego przez Dot korowodu.
WWWTo nie było po myśli Adama, który chwilowo potrzebował niechcianych kompanów. Nim udało mu się ich skłonić do porzucenia planu baronowej, grupa Ellanie dawno już opuściła pomieszczenie. Dogonić ją udało się dopiero wiele godzin później, po forsownym marszu przez przypominający teraz tropikalną dżunglę ogród przed centrum konferencyjnym. Prosta przeprawa przez niewielki strumyczek nieomal skończyła się tragicznie dla jednej z towarzyszek Lockharta. Przejście w pobliżu niewielkiego mrowiska było już prawdziwie niebezpieczne, a w czasie spotkania z czerwoną osą Adam musiał zdradzić się ze swoim militarnym przygotowaniem.
WWWEllanie z ulgą przyjęła ofertę pomocy. Prowadziła ocalałych w kierunku pomieszczenia laboratoryjnego. Za pomocą drugiego prototypu mogła odwrócić efekt sabotażu. Na jej nieszczęście, w czasie próby sforsowania drzwi budynku, w końcu pojawiła się okazja, na którą Adam czekał. Gdy wraz z Ellanie udał się na rekonesans, obezwładnił ją za pomocą przechowywanego w cygarnicy anestetyku. Przerzucił bezwładne ciało przez ramię i w przeciągu pół godziny, nim ktokolwiek się zorientował, przywrócony do normalnego wzrostu Adam Lockhart znajdował się w drodze na orbitę.
-------------------------------
WWW- To nie dla Ciebie, złodzieju.
WWWTylko te słowa usłyszała ukryta pod kwiecistym rondem kapelusza postać, nim poczuła silny uchwyt na sięgającej po kryształ Stabilinum ręce. Przecież była w tym pomieszczeniu sama! Teraz jednak, w panującym w sali mroku wyraźnie dało się dostrzec sylwetkę, należącą do jakiegoś olbrzyma. Nie, to tylko rozłożone czarne skrzydła dodawały wysokiemu mężczyźnie monstrualnych rozmiarów. Spróbowała się uwolnić, jednak uchwyt Psioligowca był jak z żelaza. Rozpoczęła się szamotania, lecz złodziejka z każdą chwilą słabła. Przy kolejnym szarpnięciu kapelusz zsunął się z jej głowy. Surowy wyraz twarzy anioła uległ zmianie, gdy ich spojrzenia się spotkały. Jego oczy rozszerzyły się nieco, jakby nawiedziło go jakieś wspomnienie, powrócił jakiś demon przeszłości. Kobieta nie mogła przepuścić tej okazji. Niezbyt mocne kopnięcie pozwoliło jej zbić Maczera z nóg i oswobodzić w końcu rękę. Pozostawiając za sobą kryształ, kapelusz i szybko szykującego się do pościgu upadłego pobiegła w kierunku wyjścia.
WWWW innym pomieszczeniu Hiroku Bakabajashi leżał w szybko rosnącej kałuży krwi. Stojący nad nim mężczyzna powoli wysunął język i oblizał pokrytą życiodajnym płynem pieszczochę. Na pomalowanej trupobiało twarzy został czerwony ślad. Uniósł do góry rękę układając dłoń w cornę, po czym zakręcił kilkukrotnie głową. Ostatni raz kopnął podbijanym żelazem glanem leżącego samuraja, po czym wrzucił drugi z kryształów Psiej Ligi do przyozdobionej czerwoną nicią czarnej, skórzanej sakwy.
-------------------------
WWWJeden z niewielu w pełni funkcjonalnych okrętów Zgromadzenia zakończył skok. Pokrywa pojedynczego fotelu na mostku uchyliła się z cichym sykiem. Siergiej Zarov, zwany Pierwszym Sekretarzem ze względu na pełnioną niegdyś funkcję w Związku Socjalistycznych Planet, otworzył gorejące czerwonawym fioletem oczy. Wszystkie systemy pracowały normalnie, a komputery pokładowe nie zgłaszały żadnego niebezpieczeństwa, więc Zarov niespiecznie uniósł się na jednej z dwóch par rąk.
WWWMierzące ponad dwa metry ciało Sekretarza było tworem hybrydowym. Po części ludzkim, po części należącym do przedstawiciela rasy zwanej Shivanami. Poza odziedziczonymi po tym drugim gatunku, uzbrojonymi w potrójne szpony czterema kończynami górnymi i monstrualnym wzrostem postura Zarova z grubsza przypominała mieszkańców Ziemi. Prawie cała była pokryta pancerzem, mieniącym się różnymi odcieniami czerwieni.
WWWNiegdyś Zarov przemawiał w imieniu całego Shivańskiego roju. Wtedy znany był pod jeszcze jednym imieniem – c914-2711. Teraz jednak Shivan w tej części Multiuniwersum nie było. Po odpieczętowaniu Punktu Zero uwolnili się spod wpływu pradawnej rasy Pierwszych i zamknęli we własnym wszechświecie. W czasie tego wydarzenia, zwanego przez członków zgromadzenia Etemaki, prawie wszystkie artefakty pozostałe po Shivanach zostały wchłonięte przez czarną dziurę. Na orbicie odległej planety Khaj’Litt istnieje jednak konstrukcja zwana Scyllą, a w jej pobliżu jeszcze kilkanaście pustych gniazd daremnie oczekujących na powrót swych gospodarzy.
WWWC914 (mimo odłączenia od roju przyzwyczajony był do tego imienia) z lekkim zdziwieniem spojrzał na monitor komputera nawigacyjnego. Nie mogło być mowy o żadnej pomyłce w koordynatach skoku, a jednak w punkcie przestrzeni gdzie powinna znajdować się była siedziba Zgromadzenia nie było nic. Wysłany z pokładu próbnik nie wykrył nawet odłamków skalnych, które musiałyby by pozostać, gdyby Ta Cholerna Czerwona Skała została zniszczona. Konkluzja mogła być tylko jedna.
WWWNitopir, Roevean, Maciek, REnler, Sereus i Faroo. Nieco później Arek Helionis. Część z nich już dawno martwa. Część odwróciła się od Zgromadzenia w czasie rozłamu który powstał gdy na jaw wyszło pokrewieństwo Roeveana z zbrodniarzem wojennym z Chaotic Alliance – Haritsuke. Reszta, po zakończeniu Etemaki i zainicjowaniu nowej cywilizacji w świecie Nomad odeszła w swoje strony. Czy ktokolwiek z nich podniesie rzuconą im prosto w twarz rękawicę? Atak na ich dawny dom? Na pomnik będący świadectwem minionej chwały?
WWWPrzed rozłamem w szeregach militarna potęga Zgromadzenia nie miała sobie równych w Multiuniwersum. Bitwa o układ Chaotic Alliance zakończyła się co prawda zwycięstwem obrońców, lecz było to zwycięstwo Pyrrusowe. Mistrz Yuby, ówczesny przywódca sojuszu, pogrążył świat CA w zaklęciu WISH, uniemożliwiającym uwalnianie w międzyplanetarnej przestrzeni układu energii o mocach wyższych niż wystrzał z pistoletu laserowego. Choć straty po stronie Zgromadzenia były znaczące, od tego dnia nie było w Multiuniwersum floty mogącej stawić im czoła.
WWWTak było aż do Etemaki, które oznaczało koniec dominacji wojsk Zgromadzenia. Praktycznie wszystkie okręty Shivan i Xenomorphów, stanowiące trzon floty organizacji, zostały unicestwione. Kilka okrętów bio-roju pozostało uśpionych w pobliżu planety Shiroue, a wiele artefaktów należących do pozostałych zaprzyjaźnionych z nimi nacji nadal jest porozrzucane po różnych częściach Multiuniwersum. W pełni sprawnych statków Zarov miał do dyspozycji jedynie garść i to będzie musiało starczyć, by odpowiedzieć na agresję z nowej, nieznanej strony.
------------------------------------
WWWRaflik obracał przez moment w ręku kawałek drewna z stylowo wyciętym serduszkiem. Kibel stał na straży jego laboratorium jeszcze w czasach poprzedzających przybycie generała do tej części Multiuniwersum. Teraz jego sanktuarium zostało naruszone. Nie przez wszarzy z Psiej Ligi. Nie przez przepakowaną Krystaliczną Materię. Nie przez sodomitów z Agendy. Tylko przez …
WWWKawałek drewna zamienił się w lodową rzeźbę chwilę przed tym, jak Raflik zacisnął trzymającą go pięść. Teraz porachunki były osobiste.
-------------------------------------
WWWCrow, obecny rektor i założyciel Akademii Omnes Artes Feminarum, zdecydowanym ruchem ręki zaciągnął żaluzję, gdy kolejny raz ostry promień szperacza omiótł pomieszczenie. Na zewnątrz, pomimo panujących ciemności, nadal trwała akcja ratunkowa. Do świtu pozostało dwadzieścia godzin, więc oczekiwanie na naturalne oświetlenie rozległego ogrodu mogło dla części miniaturowych postaci okazać się zbyt długie.
WWWOprócz ubranego w mocno już wymięty stój wieczorowy w pomieszczeniu siedziała również Baronowa Catharine. W przeciwieństwie do pozostałych uratowanych ofiar ataku kobieta była zrelaksowana i zdawało się wręcz - spełniona. Traumatyczne dla pozostałych naukowców przeżycie dla doświadczonego członka Chaotic Alliance było niedzielnym spacerkiem i miłą okazją do rozruszania kości.
WWW- Nie wiem, kim był mężczyzna z cygarnicą – odpowiedziała na kolejne pytanie. – Wiem za to, że okręt naszych przyjaciół z ZCMu, oprócz portu na planecie, ostrzelał również oczekującego na orbicie Flamefarera. Miną tygodnie, nim moja załoga będzie mogła odwieźć mnie do domu.
WWWAtak na planetarne lądowisko Crow opisał Baronowej wcześniej. Praktycznie wszystkie lądowniki, pinasy i jednoosobowe myśliwce należące do gości konferencji zostały unicestwione jedną salwą z nowoczesnego okrętu w barwach zakonników. Raporty o uszkodzeniach z orbity nadal spływały. Przez uchylone drzwi do pomieszczenia wleciało ptakopodobne Goho, jedna z magicznych pseudoistot wysłanych przez rektora. Goho wylądowało na wysuniętej dłoni mężczyzny, po czym zmieniło się z powrotem w skrawek pergaminu, z którego zostało stworzone. Mężczyzna poprawił okulary, zanotował coś na kartce, po czym wrócił do rozmowy z Baronową.
WWW- Rzecz jasna już szykujemy Ci jeden z naszych statków do lotu na Uhl-7. – Rektor może nie należał do grona najbliższych przyjaciół Baronowej, niemniej od kilku lat był na tyle bliskim znajomym, by w odosobnieniu zwracać się do niej per ty.
WWW- Szczerze mówiąc – Baronowa oparła głowę o palce ułożone w literę L – liczyłam na transport w nieco inne miejsce. Crow, widziałam jak mężczyzna z cygarnicą walczył, jak się poruszał. To był zawodowiec. Ktoś z rodzimych żołdaków na pewno będzie nam w stanie go zidentyfikować.
WWWUżyta liczba mnoga nie umknęła uwadze rektora. Wiedział również dobrze, które rejony Multiuniwersum Catharine określała jako rodzime strony. Nie skomentował tego jednak.
WWW- Tak – Baronowa wyłapała jego spojrzenie – liczę na transport i towarzystwo do samego serca układu Chaotic Alliance.
WWW- Jeśli nie zestrzelą nas zanim w ogóle nawiążemy łączność radiową na granicy WISHa– odpowiedział w myślach Crow, układając krótką listę spraw do załatwienia przed lotem.
--------------------------------------
WWW- Najlepsi specjaliści Zamku w Chmurach dają Hiroku 20% szans na przeżycie – Satsuki beztrosko mówiła w stronę niewielkiego urządzenia - Zgromadzeniu skradziono całą siedzibę, w CA skaczą sobie do gardeł, prześcigając się w kolejnych oskarżeniach o zdradę. Wszystko z pokładów eksperymentalnej linii okrętów skradzionych ZCMowi. Bez nich dział R&D zakonników ogłosił opóźnienie 82% projektów o kilkanaście lat.
WWWSatsuki przechyliła kubek, popijając spokojnie herbatę. Sztuczne słońce Dolnego Ry’leh przyjemnie grzało, a powierzchnia Księżycowego Jeziora była wyjątkowo spokojna. Księżycowe smoki z pewnością tej nocy rozpoczną swój taniec. Demonica westchnęła, karcąc w myślach małą kreatywność dawnych zoologów. Przyszła jednak pora na mniej przyjemny aspekt rozmowy.
WWW- Co więcej – kontynuowała, bawiąc się wisiorkiem na szyi – napastnicy weszli w posiadanie BOZa.
WWW- Ukradli nam BOZ? – po raz pierwszy odezwał się zaskoczony głos z ekranu.
WWW- Wysłowiłam się chyba dość wyraźnie – odpowiedziała z przekąsem. - Weszli w jego posiadanie.
WWWMachnęła ręką.
WWW- Wszystko rzecz jasna zgodnie z planem. Teraz z resztą ten stan zmienimy.
WWWPoczekała aż przekaz dotrze do postaci po drugiej stronie połączenia.
WWW- Widzisz, BOZ to w Agendzie moja działka. Po jego zdobyciu otrzymałam we władanie Dolne Ry’leh, lecz każdy przywilej wiąże się z odpowiednimi obowiązkami. Szykuj się do drogi!
WWWSatsuki fikuśnie posłała buziaka w stronę monitora, po czym przerwała połączenie.
------------------------
WWWKryształ Stabilinum, BOZ, receptura Stabilinum X, Ta Cholerna Czerwona Skała oraz inne łupy przemierzały międzygwiezdną pustkę na pokładach (lub na holu) skradzionych okrętów. Rozproszona flota kierowała się w stronę punktu zbiórki. Pod Valhallę zostały podłożone fundamenty.