Wikileaks
Posted: Thu Dec 09, 2010 11:27 am
Czas by najgorętszy temat ostatnich tygodni przewinął się i przez nasze forum. Portalu Wikileaks chyba nie trzeba nikomu przedstawiać. Część z ostatnich materiałów opublikowanych na portalu wywołała moją niechęć. Czytając kto jest Psem Alfa a kto jest teflonowy miałem wrażenie, że równie dobrze ktoś mógłby wykraść moje archiwum GaduGadu i opublikować je na sieci. Zakulisowe rozmowy polityków powinny takie pozostać i choć nie sądzę by wyciąganie ich na światło dzienne doprowadziło do czyjejś śmierci, o tyle jest po prostu chamskim wpychaniem nosa w nie swoje sprawy.
Koncepcyjnie jednak muszę jednak przyznać, iż sympatyzuję z portalem Wikileaks. Napiętnowanie nieetycznych działań polityków czy koncernów komercyjnych powinno jak najbardziej mieć miejsce. Ujawnienie inflirtacji przez koncern Shell rządu Nigerii, czy nagrania takiego jak to ( http://www.youtube.com/watch?v=5rXPrfnU3G0 ) pozwala mieć nadzieję, że nie wszystko da się zatuszować. Dodatkowo pokazuje, iż nadal istnieje w internecie możliwość przebicia się z niewygodną dla rządzących prawdą. Zapewne któregoś dnia Internet będzie kontrolowany w równym stopniu co telewizja czy prasa, więc cieszmy się, że żyjemy w złotej erze Internetu, gdzie każdy może powiedzieć co chce.
Zablokowanie środków Wikileaks przez bank ze słynącej z neutralności Szwajcarii, czy przez PayPala z kolei wzbudziły z mojej strony zdecydowany sprzeciw. Tego typu instytucje nie powinny angażować się w zmagania natury politycznej i ciężko mi przełknąć zasłanianie się regulaminem zabraniającym "wspierania, promowania, lub zachęcania do działalności zabronionej przez prawo". Według doniesień z ostatniej godziny PayPal choć częściowo ustąpił i odblokował środki wpłacone na konto Wikileaks, z czego bardzo się cieszę.
Operation:Payback to byt dość niebezpieczny. Podobnie jak każdy wzburzony tłum wymierza ciosy na oślep i może spowodować więcej złego, niż dobrego. Ataki na prawników reprezentujących kobiety oskarżające Assange'a o gwałt nijak się mają do głoszonych haseł wolności słowa. Z drugiej jednak strony mam nadzieję, iż akcja odniesie jak największy sukces w promowaniu wolności wypowiedzi w internecie.
Koncepcyjnie jednak muszę jednak przyznać, iż sympatyzuję z portalem Wikileaks. Napiętnowanie nieetycznych działań polityków czy koncernów komercyjnych powinno jak najbardziej mieć miejsce. Ujawnienie inflirtacji przez koncern Shell rządu Nigerii, czy nagrania takiego jak to ( http://www.youtube.com/watch?v=5rXPrfnU3G0 ) pozwala mieć nadzieję, że nie wszystko da się zatuszować. Dodatkowo pokazuje, iż nadal istnieje w internecie możliwość przebicia się z niewygodną dla rządzących prawdą. Zapewne któregoś dnia Internet będzie kontrolowany w równym stopniu co telewizja czy prasa, więc cieszmy się, że żyjemy w złotej erze Internetu, gdzie każdy może powiedzieć co chce.
Zablokowanie środków Wikileaks przez bank ze słynącej z neutralności Szwajcarii, czy przez PayPala z kolei wzbudziły z mojej strony zdecydowany sprzeciw. Tego typu instytucje nie powinny angażować się w zmagania natury politycznej i ciężko mi przełknąć zasłanianie się regulaminem zabraniającym "wspierania, promowania, lub zachęcania do działalności zabronionej przez prawo". Według doniesień z ostatniej godziny PayPal choć częściowo ustąpił i odblokował środki wpłacone na konto Wikileaks, z czego bardzo się cieszę.
Operation:Payback to byt dość niebezpieczny. Podobnie jak każdy wzburzony tłum wymierza ciosy na oślep i może spowodować więcej złego, niż dobrego. Ataki na prawników reprezentujących kobiety oskarżające Assange'a o gwałt nijak się mają do głoszonych haseł wolności słowa. Z drugiej jednak strony mam nadzieję, iż akcja odniesie jak największy sukces w promowaniu wolności wypowiedzi w internecie.