Page 1 of 5

I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 10:20 am
by Windukind
Problem powszechnie znany, lecz raczej nie rozwiązany. Otóż wszyscy wiemy jak biedne i groteskowo brzmią wyrazy w naszym języku szczególnie w chwilach gdy powinny one tworzyć poważniejszy nastrój. Czemu "charge" brzmi dziesięć razy lepiej niż "szarża"? I czy macie pomysł jak to rozwiązać? Czyżby język używany przez filmowców, pisarzy itd.. był zbyt ograniczony?

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 10:41 am
by ARek
Um... prawdę mówiąc, polemizowałbym. Lubię oba języki, zaczynam nawet Język Królów studiować. Sam lubię jego brzmienie, różne akcenty, jednak powiedzenie, że słowa o znaczeniu podniosłym są groteskowe jest na moje dość daleko idące. Zestawiłeś "charge" i "szarża", dla mnie osobiście nie brzmi ten drugi wyraz biednie lub groteskowo. Jest pełno słów i wyrażeń, które brzmią zapewne głupio, ale wydaje mi się, że podobne problemy mają amerkanie/brytole.
Przykład? Słowo "can't" - "cunt". Oba wyżej wymienione narody wymawiają te słowa na swój sposób; przebywałem z grupą amerykanów, którzy z trudem hamowali śmiech kiedy brytyjska postać wymawiała właśnie to nieszczęsne "can't" w taki sposób, że w ich uszach brzmiało to jak "cunt". Pomyśl jakby sie czuli na przemówieniu oficjalnym...
Podaj więcej przykładów. Lubię oba języki, więc nieco trudno mi zrozumieć twój problem.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 10:46 am
by Szarodziej
Ja tak go nie odbieram xD
Czemu "charge" brzmi dziesięć razy lepiej niż "szarża"?
"Szarża!!!" mówi się dłużej niż "Charge!!!", to może budzić wrażenie, że polskie słowo jest mniej dynamiczne.

Chcesz zmienić język polski? Tak naprawdę, to on się ciągle zmienia. Ja na przykład wolałbym żeby nie miał w sobie większej liczby zapożyczeń niż jest to potrzebne, ale to jest nieunikniony proces.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 11:03 am
by ARek
Mogę się zgodzić z tym, że nasi filmowcy/autorzy/dziennikarze mają naprawdę poważne problemy z używaniem naszego języka, a są to ludzie, którzy nim zarabiają. Dialogi filmowe mogę jeszcze zrozumieć, stylizacja dla danej grupy albo bohatera, ale słuchanie naszych dziennikarzy... skaczący Jezu, oni zaczynają dorównywać naszym politykom. Stopień kaleczenia polskiego jest na tyle przerażający, że dochodzę do wniosku, iż jest dostosowywany do słuchaczy - ludzi, którzy sami nie potrafią powiedzieć dobrze skonstruowanego zdania bez długiego "yyyyy" albo "eeeee"...

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 12:27 pm
by Windukind
Zaczęło się od tego, że widziałem trailer do jakiegoś larpa warhammera w Polsce. Gość, który odgrywał rycerza obiecującego chronić wybrańca jego umierającej przy porodzie matce, pocił się ile mógł, aby to jakoś brzmiało, ale i tak jedyne co pozostało po tej scenie to poczucie, że lepiej by wyciąć wszystkie dialogi i zostawić sam obraz.

Dla ciebie Arek:

"you are a coward"

"jesteś tchórzem"

"exterminate them"

"dokonajcie na nich masowego mordu : P"

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 12:43 pm
by ARek
You are a coward! -> Jesteś tchórzem

No... tu wciąż nie widzę problemu. "Tchórz" to mocne słowo w języku polskim, przynajmniej tak mi się wydaje. Jednoznaczne, mocne, cholernie obraźliwe. Gdyby ktoś mi to zdanie powiedział w obu językach, bardziej bym się wściekł po usłyszeniu polskiego odpowiednika. Podejrzewam, że osoba mówiąca po angielsku powiedziałaby to samo o "swojej" wersji.

Exterminate them -> Dokonajcie na nich masowego mordu

No cóż, tutaj po prostu trzeba użyć innego wyrażenia. Jeśli problem polega na tym, że tłumaczony jest tekst DOSLOWNIE, no to Święta Panienko na bananie, jasne, że brzmi to sztucznie i idiotycznie. Trzeba umieć zachować znaczenie tekstu, emocjonalny kontekst etc. Najgorzej wychodzi przekładanie gier słownych... "Exterminate" brzmi faktycznie zręczniej, mocniej w tym wypadku. Ja bym użył pewnie "Wybić/Wybijcie ich". Mogę się zgodzić, że angole mają wiele wyrażeń i słów, które brzmią lepiej ich w języku, ale my też takie mamy.
Widać ten "rycerz" nie był zwyczajnie oratorem. Pomijam brak słownictwa, jego zachowanie, wymowa, ton głosu też mogły mieć na to wpływ.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 1:32 pm
by Windukind
To exterminate them było żartem. Widzę, że po prostu zeszliśmy do poziomu gustów, jako że raczej tchórz brzmi w mojej opinii dziecinnie i ma małe nasilenie emocjonalne. Pewnie zresztą z jakiegoś powodu powstało słowo cykor, choć w tym wypadku trudno mi ocenić co gorsze.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 15, 2009 1:37 pm
by Szarodziej
Exterminate them -> wybijcie ich w pień (duh)
Pewnie zresztą z jakiegoś powodu powstało słowo cykor, choć w tym wypadku trudno mi ocenić co gorsze.
De gustibus... Gdyby ktoś mnie nazwał cykorem, to wątpię, czy bym nawet zmarszczył brwi, natomiast, gdyby ktoś mnie nazwał tchórzem poczułbym się przynajmniej trochę dotknięty.

Różna wrażliwość językowa Windu. Żadna nie jest gorsza.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Wed Sep 16, 2009 7:50 am
by Crow
Wyrżnąć ich w pień!! Brzmi dużo lepiej niż 'exterminate'. Zastanawiam się, na ile lepszy odbiór słów w języku angielskim jest spowodowany tym, iż jest on dla nas po prostu bardziej egzotyczny. Być może dla native speakera 'awaiting your command' brzmi tak samo głupio jak dla nas 'czekam na rozkazy'.

Zgadzam się, że główny problem z brzmieniem klimatycznych dialogów w języku polskim, jest dosłowne tłumaczenie. O ile w słowniku języka angielskiego znajdziemy więcej wyrazów, niż w słowniku języka polskiego, to nasz ojczysty język daje nam dużo więcej możliwości przekazania konkretnego komunikatu, ze względu na fleksję. Tłumaczenia z polskiego na angielski muszą brzmieć tak samo niezręcznie, jak przekłady na polski. Fajny przykład który znalazłem - Polskie: "napisany", "napisana", "napisane", "napisani", "pisany", "pisana", "pisane", "pisani", "zapisany", "zapisana", "zapisane" czy "zapisani" to po angielsku "written".

Re: I co z tym polskim?

Posted: Wed Sep 16, 2009 8:07 am
by ARek
Mamy też podobny problem z rodzajami męski/żeński. Gdy angol mówi "Tom went to the supermarket" może mieć zarówno na myśli kobietę jak i mężczyznę; u nas jednoznacznie "Tom poszedł/poszła do supermarketu". Chyba najbardziej to widać w filmach/dialogach, gdzie autorowi zależało na tym aby postać pozostała tajemnicza, nie wiadoma dla widza; u nas w takiej sytuacji tłumacz zwykle przerzuca kartki w scenariuszu i dowiaduje się o płci.

Dla mnie to chodzi osobiście o kontekst. Grając w grę albo oglądając film to z reguły aktorzy wysilają się znacznie bardziej, a ich głos brzmi zwyczajnie "cool". Lektor nie ma takiej możliwości... chyba wyjątek od tej reguły miałem grając w "Wiedźmina". Aktorzy nie lecą tam sobie w kulki i kwestie brzmią właśnie tak, że człowiek wyrzuca paczkę czipsów w powietrze z głośnym "YEAH! TAK JEST!"