"Pogadajmy o historii, kto i jaki błąd popełnił,
Kto nas zdradził, kto oszukał, komu zabijemy wnuka
Kto jest Żyd, a kto jest Polak, czyja firma Coca-Cola
I z szabelką jak ułani, w sukurs Jasnogórskiej Pani
Zajedziemy skwerek w parku, obok blaszanego barku... "
Mleko się rozlało, future is now. Nie ma co wspominać moi drodzy, bo niezwykle łatwo jest oceniać ludzi wyrwanych z kontekstu ich czasów.
Co do polityków:
Pomimo tego, że większość z was deklaruje inaczej, wydaje mi się, że wierzycie ciągle, że Ci ludzie są wybrani po to aby ułatwiać nam życie lub wprowadzać korzystne dla kraju reformy.
Panowie i panie, minister zdrowia ostrzega: "Karmienie się złudzeniami prowadzi do nadkwasoty żołądka i niesmaku w ustach. Porzuć je już dziś. "
Byćmoże rozwalę w puch wasze pieczołowicie budowane zamki z piasku, ale:
Politykiem zostaje się nie z poczucia misji, patriotyzmu czy obowiązku. To jest po prostu niezwykle dobrze płatna praca z wypasionym pakietem socjalnym, w ramach którego nawet dają monopolową kartę "Get out of jail free". Tylko, aby dostać tę prace nie wystarczy na rozmowie kwalifikacyjnej ładnie się uśmiechać kilku menadżerom i puścić kilka gładkich kłamstw. Tutaj egzaminuje tłuszcza więc chełpienie się na temat przebytej "ścieżki zawodowej", "doskonałych referencji" oraz wygłaszanie obietnic wprowadzenia "usprawnień w działaniu firmy" tuż po objęciu stanowiska jest po prostu prowadzone na dużo większą skalę.
Zasada jest jednak taka sama- zysk motywuje działanie. Dobra praca to duża kasa do kieszeni. Dla dużej kasy warto rozdmuchać kłamstewka do większych rozmiarów niż to się robi na zwykłym spotkaniu o pracę.
Na palcach jednej ręki mogę policzyć uczciwych dostawców, którzy robią to co deklarują że zrobią, analogicznie na palcach drugiej ręki- rzetelnych, przyjętych do pracy "ludzi z wizją". Na wyliczenie true-schoolowych polityków niestety braknie mi dłoni. I dobrze, bo nie z tego należy ich egzaminować.
Spójrzcie na nich raczej pod względem tego jak dużo zdołali zniszczyć, ilu ludzi potrącili śmiertelnie, ile toczących się projektów zablokowali, ile kobiet zgwałcili i uniknęli sprawiedliwości wycierając interes o immunitet.
Patrzcie na nich tylko i wyłącznie jak na ludzi, którzy są nierzetelni a nawet niebezpieczni w pracy. (W pracy, za którą im notabene płacicie. )
To, że daliście się omamić i zatrudniliście ich na czas określony- fine, nie byliście pierwsi. Tylko na litość, traktujcie ich jak niekompetentnych pracowników a nie jak herosów z nagła rażonych niemocą, bo rzygać mi się chce gdy słyszę po raz kolejny zdziwienie jak to ktoś "nie spełnił pokładanych nadziei"obietnic wyborczych" etc.
Na tę z rzadka występującą cechę- przyzwoitość, proszę -dajcie już tym ludziom spokój w tej kwestii. To, że wam nakłamali żeby dostać posadę nie jest jakąś wielką zbrodnią. Dzieje się to każdego dnia na spotkaniach kwalifikacyjnych w całej Polsce.
Ich przyjęcie różniło się tylko tym, że było tylko trochę bardziej widowiskowe niż zwykły służbowy mail pod tytułem. "Witamy w szeregach zarządu". No i może tym, że więcej osób niż dwóch firmowych HR-owców uwierzyło w ich bajki.
Tu kończy się moja dygresja. Pozdrawia was serdecznie-
Lord Farmazon.
Ps.
Coś dla ucha