Page 9 of 84

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 1:54 pm
by Saovine
Mamma mia....matko moja...czyli, że jeśli trzymam się od tego filmu z daleka, to jestem facetem? ;X Do tej pory uważałam to za niepełnosprytny musical, żerujący na wciąż popularnej twórczości Abby. Słowem, patykiem tego nawet nie trącałam. Zaczynam się jednak zastanawiać, czy słusznie, skoro nawet mężczyznom się to 'polecane tylko kobietą' podoba (btw jak można polecać kobietą? oO erm to coś a'la używanie kobiety jako drogowskazu? XD )

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 2:03 pm
by USAGI
ARek wrote:... <po ostatnim zdaniu ARek wybałuszył oczy... zajrzał do spodni...> (...)
Xellas wrote:O też mogę zajrzeć? xD
Xellas wrote:(...) już zapomniałam, że tu nikt normalnie się nie zachowuje XD
Jesteś pewna ,że zapomniałaś sama dając dobrzy przykład? p;

Spodziewałam się jakiegoś mhrocznego filmu grozy po tym Changeling'u, a tu widzę starcia matki z dzieckiem... Pomijając fakt iż na samym poczatku po tytule filmu zakładałam ,że będzie to jakieś fantasy na podstawie systemu RPG o tej samej nazwie [x a tu fail.

Żonka zobaczy sobie Mamamamammamię jak będzie sie nudzić albo smucić to powinna poprawić nastrój p;

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 2:10 pm
by ARek
Niezupełnie wiem, czemu facetom się to nie podoba. Wychodząc z kina wszystkie kobiety, które przyszły ze swoimi facetami, w tym moja towarzyszka, musiały nas trzymać za rękawy bo pół narodu chciało zacząć śpiewać i tańczyć!
I prawdę mówiąc, taka jest cała prawda o tym filmie. Praktycznie każdy numer wywoływał u mnie szczery śmiech, bynajmniej nie pogardy, a nogi same leciały żeby tańczyć, śpiewać i wywijać! Fabuła jak to fabuła, musicalowa, jednak jest to bodajże PIERWSZY musical na ekranie jaki mi się podobał... generalnie ten gatunek preferuje na żywo, a tu proszę.
Komedia i musical, muzyka nawet dla nie-fanów aabbyy (jak ja).

No i śpiewający Brosnan, to NAPRAWDę trzeba usłyszeć o.o

Co do filmu z rodzaju Changeling... nie, ja dziękuję. Być może wykonanie jest śliczne i wogóle, ale taka jazda po emocjach i miażdżenie dobrego nastroju przez prawie dwie godziny odrzucają człowieka, który przychodzi do kina w nadzieii na a) widowisko i b) chwilę przyjemności ^^'

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 2:47 pm
by roevean
Co tu dużo mówic... Nita nie urzekł sens robienia prequela, ale co mnie to gówno obchodzi. Oto, na co czekam Underworld: Rise Of The Lycans. <3

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 2:51 pm
by Xellas
USAGI wrote:Jesteś pewna ,że zapomniałaś sama dając dobrzy przykład? p;
Me to robi odruchowo...rzekłabym, że prawie nieświadomie Oo

A co do Mamma Mia to może troche wtopa...w zasadzie cholerna ignorancja z mojej strony, ale ja z filmu znałam 2 piosenki, z tym, że nawet nie wiedziałam, że to Abby...w zasadzie to nadal nie wiem, które to są te ich piosenki^^'
Wiem, że w dobie radia ciężko w to uwierzyć, ale jednak...więc uważam, że film oceniam obiektywnie, jako zabawny i dobrze już dobrze cofam tę segregację^^'

Underworld zapowiada się miło, ale czy mnie się zdaje, czy w pierwszej części Sonia była pokazana jako blondynka? Niby nieistne, ale koli w oczy, a nie mam jak sprawdzić>.>

A czy ktoś był/widział Ile waży koń trojański?

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 2:57 pm
by ARek
Wciąż staram się przekonać do Underworlda, jednak oba filmy mnie niestety zawiodły. Gra aktorów i zachowanie postaci wydaje mi się, kolejno, drewniana i dziecinna. Nawet efekty specjalne nie były takie super fantastyczne, czego się w sumie spodziewałem po Underworld: Evolution x_X...
I niech ktoś mi wyjaśni czemu William, super hiper wyczesany wilkołak silny jak pudzian i dziki jak dzik, przez większość swojej walki po prostu na zmianę: stał, ryczał, skakał. Nie atakował. Ryczał. Czasem skoczył. Ale głównie ryczał.

Pewnie się narażam fanom ale cóż X_x

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 2:59 pm
by Xellas
ARek wrote:Wciąż staram się przekonać do Underworlda, jednak oba filmy mnie niestety zawiodły. Gra aktorów i zachowanie postaci wydaje mi się, kolejno, drewniana i dziecinna. Nawet efekty specjalne nie były takie super fantastyczne, czego się w sumie spodziewałem po Underworld: Evolution x_X...
I niech ktoś mi wyjaśni czemu William, super hiper wyczesany wilkołak silny jak pudzian i dziki jak dzik, przez większość swojej walki po prostu na zmianę: stał, ryczał, skakał. Nie atakował. Ryczał. Czasem skoczył. Ale głównie ryczał.

Pewnie się narażam fanom ale cóż X_x
Bo tak było dramatyczniej? Mnie takie rzeczy bawią, ale do kina chodzę ze specyficznymi osobami i zazwyczaj głupoty w treści/zachowaniu nadrabiamy komentarzami co zazwyczaj ratuje film, a raczej sceny.
Co jednak nie zmienia faktu, że serie Underworlda lubię, jednak 1 jest znacznie lepsza od 2 gdzie już jest inny klimat i nastawienie na co innego, tego samego efektu trochę obawiam się widząc, że 3 nadchodzi.

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 3:00 pm
by roevean
ARek wrote:[...]I niech ktoś mi wyjaśni czemu William, super hiper wyczesany wilkołak silny jak pudzian i dziki jak dzik, przez większość swojej walki po prostu na zmianę: stał, ryczał, skakał. Nie atakował. Ryczał. Czasem skoczył. Ale głównie ryczał
Jakbyś kulki przyjmował, jak w filmie, i jakbyś był wilkołakiem, i wiedziałbyś, że te kulki jakoś ze srebra są, też byś się zastanawiał.

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 3:14 pm
by ARek
Tak, problem w tym, że kulek nie przyjmował przez cały czas... zresztą, to mało prawdę mówiąc zmienia. Jak już filmowcy postanowili wyrzucić to bydlę z klatki, to powinni mu dać trochę więcej czasu antenowego... zresztą czepiam się xP.
Nie bardzo lubię Under, ale na prequel mogę się zdecydować wybrać. Why? Ponieważ sporą rolę ma tam nareszcie Lucian, jedyna postać i aktor którzy mi się tam dotąd podobali ^^!

Re: Na co do kina?

Posted: Thu Jan 15, 2009 3:17 pm
by roevean
No i teraz gadasz do rzeczy! Właśnie na bitwę, w której Lucian "miał zginąc" czekam....