Page 4 of 5

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 29, 2009 3:04 pm
by Szarodziej
Niedługo będą mnie próbowali zmusić do mówienia "wyznawca judaizmu" zamiast prostego "żyd"; tak samo robią ze słowem, akurat polski przykład, murzyn. Inny przykład to chore próby w kochanym USA do wykorzenienia słowa "retard" albo nawet "retarded person" z języka. Bo rani to uczucia. Chociaż od cholera wie jak dawna termin "mental retardation" był używany w encyklopediach, podręcznikach medycznych etc itp. Święty jezu na bananie...
Kurna, nie opłaca się być heteroseksualnym, białym, (względnie) zdrowym psychicznie w tym świecie...
Ni mogę się powstrzymać...
Zazwyczaj jak się walnę w palec mówię: "Twoja żona jest fioletowym Hipopotamem" albo "Oż!"
Ja mówię "Kurna!" przeciągając r. Pomaga xD
Tępi i agresywni nie potrafią nawet używać przekleństw. Ich obrzydliwe próby nawiązania komunikacji w stadzie nie wypelniają słowa, tylko podłużne "eeee" "yyyyy" "tego noooooo" i jąkanie się na połowie słów.
Też się jąkam, ale z innych powodów- język nie wyrabia się z powiedzeniem tego, co myśli głowa ;]
Nie widzę powodu w cenzurowaniu autora oryginału, skoro jego dzieło zostało dopuszczone do przekładu. To po prostu hipokryzja i deformowanie czyjejś myśli.
True. Ale to i tak nic w porównaniu do tego, co robią w stanach z niektórymi animcami. Tam nawet słowo "zabiję" jest uznawane za +12 conajmniej. A alkohol? Toż to sok jabłkowy! Są nawet wycinane sceny upojenia alkoholowego...

Cenzura jest, była i niewiadomo, czy będzie.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Tue Sep 29, 2009 4:23 pm
by ARek
W animcach przypominam sobie cenzurę przy Slayersach gdy jeszcze było RTL 7 chyba... chyba każdy seksualno-biustowy dowcip poszedł w odstawkę. Albo wybuch paniki w Rozmowach w Toku gdzie omawiano goliznę Goku z Dragonballsów. Co mnie rozbawiło, "Rozmowy" puszczano wtedy w TVN, a dragonball... TVN 7.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Wed Sep 30, 2009 7:56 am
by ARek
Przepraszam za post pod postem, ale właśnie coś znalazłem ściśle związanego z językiem polskim. I angielski. Ponglish!


http://englishblog.pl/do-you-speak-ponglish

Holy fuckin jumpin jesus!

Re: I co z tym polskim?

Posted: Wed Sep 30, 2009 9:12 am
by Crow
W kwestii przekleństw - uwielbiam Battlestarowe 'frack' (sp?) i zdaje się, że na całkiem długo będzie 'łagodziło' moje wypowiedzi po angielsku. Ciekawe jak to elegancko przetłumaczyć na Polski :D.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Wed Sep 30, 2009 10:38 am
by Saovine
W serialu Scrubs jedna doktorka, Eliot, wypiszczała raz do siebie "Frack on a stick!!" Można paść ze śmiechu XD

Re: I co z tym polskim?

Posted: Thu Oct 01, 2009 8:29 am
by Alienka
Ludzie wiele wagi przywiązują do słów..Trudno się dziwić, w końcu są podstawą naszej komunikacji, ale mam wrażenie, że stają się coraz ważniejsze w dzisiejszym świecie. I nie, nie jestem od tego wolna. Aczkolwiek zdaję sobie sprawę z tego, jak bardzo to ograniza i wiąże. Jednak nie jest łatwo w dobie mediów i internetu, które de facto kształtują naszą rzeczywistość społeczną. Albo gdy ukochana osoba mieszka daleko i słowa pozwalają na zmniejszenie dystansu.

Warto też poruszyć jeszcze inną kwestię - jak (przy całym tym wzroście istotności słów) małą wagę wiele osób przywiązuje do słów obietnic. Dla mnie obietnica jest rzeczą świętą, nie rzucam słów na wiatr. Ale znam mnóstwo osób, dla których obietnica nic nie znaczy - dają i łamią je na każdym kroku :/

A tabu istniało od zawsze. Z tym, że kiedyś wiązało się z sacrum, z tym co należało do Innego Świata. W tej chwili.. wstyd, manipulacja, sztuczne ograniczenia..i przesadne łamanie ich co daje niesmaczny efekt przekleństw jako przecinków.

Saovine - jej, aż się zarumieniłam ^^ Ciebie też miło się czyta :) A IMHO nie piszesz bardziej chaotycznie ode mnie ;p w artykułach zawsze muszę na koniec poprzestawiać akapity i dokończyć myśli nadgryzione zaledwie ;)

Po przeczytaniu cytatów z Twego zlecenia nie mogę się oprzeć - co Ty tłumaczyłaś? XD

Tak, bez zgody społecznej i na siłę nic się nie przyjmie. Przykładu daleko nie trzeba szukać - esperanto :)

"Oż" jest uber XD

Kląć też trzeba umieć, na Teutatesa! a tzw. poprawność polityczna też mnie irytuje. Przesada w żadną stronę nie jest dobra.

Na koniec:
Anthony De Mello wrote: Prawie nigdy nie patrzymy na rzeczywistosc. Pewien guru usilowal wyjasnic jakiemus audytorium, ze ludzie silniej niz na rzeczywistosc reaguja na slowa. Zyja wrecz slowami, zywia sie nimi. Jakis mezczyzna wstal i zaprotestowal:
- Nie zgadzam sie z tym, ze slowa wywieraja na nas az taki wielki wplyw. -
Na co guru odparl:
- Siadaj, skurwysynie! -
Zsinialy ze zlosci mezczyzna wykrzyknal:
- I to pan nazywa siebie osoba oswiecona, guru, mistrzem, powinien pan sie wstydzic! -
Na co guru odparl:
- Prosze mi wybaczyc, sir. Ponioslo mnie. Naprawde, prosze o wybaczenie. To nie bylo zamierzone. Przepraszam. -
Mezczyzna w koncu sie uspokoil. Wowczas guru powiedzial:
- Wystarczyly dwa slowa, aby wywolac w panu burze i kilka slow, by pana uspokoic. Prawda?
Slowa, slowa, slowa - czyz nie sa one prawdziwymi wiezieniami, jesli nie uzywa sie ich we wlasciwy sposob?


(...)

Dobra praca, dobra opinia, nie maja nic wspolnego ze szczesciem czy sukcesem. Nic! Sa calkowicie od tego niezalezne. To, co niejednego dzisiaj naprawde obchodzi, kryje sie przede wszystkim w obawie, co o nim pomysla dzieci, najblizsi sasiedzi, jego zona. Powinienes byc slawny. Nasze spoleczenstwo i kultura wbija nam to do glowy rano i w nocy. Nasladujcie ludzi, ktorzy tego dokonali! Czego dokonali? Jedynie zrobili z siebie glupcow. Cala swa energie zainwestowali w cos, co pozbawione jest wartosci. Przestraszeni i zagubieni - sa kukielkami jak i cala reszta. Spojrz, jak dumnie stapaja po scenie. Spojrz, jacy sa wytraceni z rownowagi, jesli przydarzy im sie plama na koszuli. I ty to nazywasz sukcesem? Spojrz, jacy sa przerazeni swoja wizja, ze gdzies tam nie zostana wybrani ponownie. I ty to nazywasz sukcesem? Sa ciagle kontrolowani, poddawani nieustannej manipulacji. Nie potrafia cieszyc sie zyciem. Stale sa napieci i pelni leku. Czy to jest dla czlowieka naturalne? Czy wiesz, dlaczego tak sie dzieje? Z jednego tylko powodu. Ci ludzie utozsamiali sie z pewnymi etykietkami. Dokonali identyfikacji swego "ja" z pieniedzmi, stanowiskiem badz zawodem. I to byl ich blad.

(...)

Zawsze chcemy, by dla naszego dobrego samopoczucia zmienil sie ktos inny. Ale czy nigdy nie pomysleliscie, co by sie stalo, gdyby rzeczywiscie twoj maz, twoja zona sie zmienili? Bylbys rownie bezradny jak przedtem, rownie nie przebudzony jak dotad. Ty jestes tym, ktory ma sie zmieniac, ktory musi zazyc lekarstwa. Twierdzisz: "Czuje sie dobrze, bo swiat jest w porzadku." Blad! Swiat jest w porzadku, poniewaz ja czuje sie dobrze. Tak twierdza wszyscy mistycy.

Re: I co z tym polskim?

Posted: Thu Oct 01, 2009 1:07 pm
by Szarodziej
Ciekawe jak to elegancko przetłumaczyć na Polski :D.
"Kurna" does the job. A jak chcesz pójść dalej, to nawet kujna (mój kolega nie wymawia r, stąd inspiracja)

@Alienka: true. Miło się Ciebie czyta ^^


PS: mo i znowu kadzę...

Re: I co z tym polskim?

Posted: Thu Oct 01, 2009 1:45 pm
by Farmazon
Wydaje mi się, że panu De Mello spodobałyby się niektóre słowa ilustrujące przesłanie książki/filmu Podziemny Krąg:

„Całe nasze pokolenie pompuje paliwo. Podaje do stołów.
Niewolnicy w białych koszulach.
Wykonujemy prace, których nienawidzimy, żebyśmy mogli kupować gówno którego nie potrzebujemy.

Jesteśmy średnimi dziećmi historii.
Nie mamy celu, ani miejsca. Nie mamy Wojny Światowej, ani Wielkiego Kryzysu.
Naszą wojną światową jest nasza wojna duchowa.
Naszym wielkim kryzysem jest życie.

Zostaliśmy wychowani przez telewizję, aby wierzyć, że pewnego dnia będziemy milionerami, bogami ekranu, czy gwiazdami rocka.
Ale nie będziemy.

Powoli zaczynamy to rozumieć. I jesteśmy bardzo, bardzo wkurwieni.”

Re: I co z tym polskim?

Posted: Thu Oct 01, 2009 8:43 pm
by Alienka
Sam - tak! TAK! - jakkolwiek by to nie brzmiało XD
To jest dokładnie to o co mu chodziło. Tylko dosadniej powiedziane..no ale cóż - jemu nie wypadało, był zakonnikiem ;p
Ogólnie Fight Club jest filmem BARDZO uświadamiającym. A świadomość boli. Z tym, że brak mi w nim właśnie tego odniesienia do słów. Skupili się raczej na czynach - tym co robimy i dlaczego. Nie poruszyli takich wątków jak np. łatwość z jaką można kogoś słowami skierować na oczekiwaną reakcję, albo jak słowa wpływają na postrzeganie świata, albo jak bardzo są istotne dla naszego dobrego samopoczucia.. to tylko kilka przykładów.. Ale istotnie, masz rację - wydźwięk bardzo podobny, jeśli nie ten sam.

Co do cytatu.. Pójdę jeszcze dalej i przywołam "Requiem dla Snu" - film który kopie mnie za każdym razem, mimo że znam fabułę:

"Sara Goldfarb: I'm somebody now, Harry. Everybody likes me. Soon, millions of people will see me and they'll all like me. I'll tell them about you, and your father, how good he was to us. Remember? It's a reason to get up in the morning. It's a reason to lose weight, to fit in the red dress. It's a reason to smile. It makes tomorrow all right. What have I got Harry, hm? Why should I even make the bed, or wash the dishes? I do them, but why should I? I'm alone. Your father's gone, you're gone. I got no one to care for. What have I got, Harry? I'm lonely. I'm old.
Harry Goldfarb: You got friends, Ma.
Sara Goldfarb: Ah, it's not the same. They don't need me. I like the way I feel. I like thinking about the red dress and the television and you and your father. Now when I get the sun, I smile."


Ta..

Szarodziej - Ale ja już bardziej chyba się nie zarumienię niu ^^ ;)

Re: I co z tym polskim?

Posted: Fri Oct 02, 2009 11:06 pm
by USAGI
Saovine wrote:Dla nas ten język brzmi śmiesznie, dla innego narodu to nasz język może tak brzmieć.
Tja, co mi przypomniało gdy pewnego dnia na zajęciach z japońskiego uczyliśmy się o przedmiotach w pokoju. I jednym z owych przedmiotów był karaluch. Ne pamiętam jak to było po japońsku, ale gdy nauczycielka usłyszała ,ze to jest "karaluch" albo "robaczek" to zwijała się ze śmiechu przez dobre kilka minut, i zapisała sobie żeby powiedzieć znajomym jak wróci do Japonii x]