Oburzeni

Poważne dyskusje nad sensem życia, polityką jak i wyborem nowej karty graficznej.

Moderator: Crow

User avatar
Namakku
Posts: 331
Joined: Sun Jan 04, 2009 12:08 pm

Re: Oburzeni

Post by Namakku »

Oburzeni to jakiś nowy ruch polityczny zrzeszający zidiociałych wiecznych studentów?


Ludzie pracujący fizycznie, wykonujący te tzw "gorsze zawody", powinni mieć wypłaty umożliwiające im godnie żyć. Równy podział dóbr osobie ze średnim wykształceniem i komuś po studiach oczywiście się nie należy, nie znaczy to jednak że ten pierwszy jegomość ma być pozbawiony wszystkiego poza wegetacją. Jeśli informatyk po studiach itd może zarabiać 6k na rękę i kupić sobie dajmy na to nowe <wpisz tu nazwę dobrej marki samochodu>, sprzedawca powinien zarabiać powiedzmy 2.5k by móc sobie kupić jakiś średniej klasy dupowóz.


No, skoro sobie pomarzyliśmy, wracamy do rzeczywistości, a w niej ludzie (nawet po studiach) uczciwie pracujący nie będą mieli godnego życia w Polsce, gdyż zawsze znajdzie się jakiś skurwiel na wyższym stołku, który wydoi ich z zarobionej kasy. Podatek od dochodów? Jak urwał najbardziej. Składka na ZUS? Urwał oczywiście (a potem wpierdalajcie suchy chleb z wodą przyszli seniorzy, bo kasa którą teraz dajecie do Zobaczyli Ukradli Spierdolili, będzie w kieszeniach kilku skurwieli na wyższych stołkach). Wszelkiego rodzaju podatki od srania, sikania i walenia konia? Pewnie że tak, na wszystko się znajdzie paragrafik, a okolica jak nie remontowana od lat dwudziestu, tak następne dwadzieścia postoi odłogiem. O tym że pracodawcy w większości dymają pracowników jeszcze lepiej niż rząd nie muszę chyba wspominać, każdy z was powinien to już znać.

Tak więc nie marzcie o zielonej wyspie za lat kilka, bo na stu z nas kilku się mniej więcej wybije, kilkunastu da radę do klasy średniej, a reszta będzie bita i ruchana przez unie/rząd/pracodawców.


ps - oczekuję tu akcji odwetowej "flejmem i rejdżem", więc wyciągać kije z tyłków, bo jak was czytam, czasem się zastanawiam kiedy skończyliście te 90 lat.
Św. Adolf Onanista - patron niespełnionych malarzy
User avatar
Noire
Posts: 966
Joined: Fri Jan 02, 2009 9:28 pm
Contact:

Re: Oburzeni

Post by Noire »

Oczywiście, że co do Państwa możemy mieć sporo zarzutów, ale ludzie w pewnym stopniu też są sobie sami winni. I w większości wypadków nie jest tak, że nie wbijają się, bo wredny los ich tłamsi i kopie dołki pod nogami. Jest tak dlatego, że w pewnym momencie swojego życią stwierdzają 'aa, jakoś to będzie' i idą na łatwiznę. Mnie załamuje fakt, że multum ludzi idzie na studia nie dlatego, że przestudiował wcześniej rynek pracy i sprawdził co na tym rynku się przyda. Są na swoich kierunkach bo:
a) nie było miejsca na innych to poszedłem na cokolwiek
b) bo moja przyjaciółka też na to poszła
c) bo jestem wrażliwa i mam empatie (kierunki typu socjologia, psychologia itp)
d) bo lubie (wstaw dowolne): historie, rysowanie, poezje..itp

Nie wspomnę o kończeniu tak śmieciowych kierunków jak: stosunki międzynarodowe, kulturoznastwo, turystyka, socjologia, politologia, europeistyka, etnologia, klasyczne kierunki artystyczne (wykorzystujące media tradycyjne). Owszem, można po nich dostać pracę, są ciekawe itp - ale nie idzie się na takie studia wtedy kiedy nie ma się konkretnego planu na to co chce się robić po nich (a w miare możliwości praktykować podczas studiów). Jest za dużo ludzi na tych kierunkach i osoby z podejściem 'a tam, zobaczymy jak to będzie po studiach' nie dostaną dobrej pracy - a właśnie oni najwięcej płaczą, że przecież skończyli studia, tyle się męczyli a tu na końcu figa z makiem i możesz zamiatać ulice.
Last edited by Noire on Thu Oct 20, 2011 10:55 am, edited 1 time in total.
Conquered, we conquer.
User avatar
USAGI
Posts: 1903
Joined: Sat Jan 03, 2009 9:16 pm
Location: yume
Contact:

Re: Oburzeni

Post by USAGI »

e) bo rodzice mi kazali

To kiedyś było głównym powodem.
- Roe, co robisz?
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.
User avatar
Chimeria
Posts: 836
Joined: Fri Aug 29, 2008 7:28 pm

Re: Oburzeni

Post by Chimeria »

Bardzo podoba mi się to stwierdzenie:
Jest tak dlatego, że w pewnym momencie swojego życią stwierdzają 'aa, jakoś to będzie' i idą na łatwiznę. Mnie załamuje fakt, że multum ludzi idzie na studia nie dlatego, że przestudiował wcześniej rynek pracy i sprawdził co na tym rynku się przyda. Są na swoich kierunkach bo:
a) nie było miejsca na innych to poszedłem na cokolwiek
b) bo moja przyjaciółka też na to poszła
c) bo jestem wrażliwa i mam empatie (kierunki typu socjologia, psychologia itp)
d) bo lubie (wstaw dowolne): historie, rysowanie, poezje..itp
O ile pierwsze trzy są argumentami rzeczywiście pozbawionymi sensu, (gdy było wojsko można zrozumieć pierwszy punkt) o tyle w przypadku ostatniego proces edukacji i ludzie, którzy wpływają na nasze wybory w ogromnym stopniu zdecydował o dalszych decyzjach. Ile razy słyszeliście "róbcie to co lubicie, a na pewno zyskacie sukces", "podążajcie za tym co was interesuje, bądźcie uparci, a się opłaci"? Z pewnością znajdą się przypadki, w których to działa, bo trzeba zaspokoić podstawowe potrzeby rynku, tylko, że i one są ograniczone, a cały pozostały nadmiar będzie płakał, tylko 'so what' skoro każdy widzi w sobie wyjątkowy przypadek, który zasługuje na szacunek i uwielbienie (mają to zwłaszcza ludzie po ASP -no offence-, których tak uczelnia i wykładowcy traktuje i wpaja do głowy przez 5 lat taki wizerunek) . Wybór studiów przez pryzmat potrzeb rynku jest bardzo racjonalny, ale i trudny bo w ilu przypadkach pokryje się z to z twoimi zainteresowaniami na tyle, byś mógł wytrzymać taką pracę przez całe życie? Albo na ile jesteś w stanie odrzucić wybrany przez ciebie kierunek studiów dlatego bo masz kiepskie szanse na dobrą pracę po nim? Nawet po kierunkach technicznych i tych pseudo potrzebnych ludzie biorą udział w wyścigu szczurów i muszą przepychać się łokciami.
Póki sięgam tematu uczelni dorzucę jeszcze parę groszy nt tego jak nastawiają studentów do przyszłej pracy. Nie raz, nie dwa słyszałam pełne oburzenia dyskusje nt żenujących ofert pracy czy pojedynczych zleceń na projekty. Mówiło się wiele o psuciu rynku, że nie wolno brać za małe pieniądze bo przyzwyczaja się pracodawców do nie szanowania naszej pracy. Bleble. Szczerze w to wierzyłam i kierowana ideą naprawy rynku, szanowania swojej pracy, pokazania że jak się zaprzemy to będą musieli się dostosować odmawiałam i pogardliwie patrzyłam na mnóstwo ofert. I chuj. Zawsze się znajdzie frajer-nie frajer, który to zrobi, i można zapomnieć o przyzwoitym rynku. Jeśli firmę stać na porządne opłacenie grafika to, to robi, a inni często kombinują jak się da by koszty produkcji były mniejsze. Znam podejście ludzi z obydwu stron barykady (i w wielu wypadkach jestem w stanie zrozumieć podejście pracodawców) w związku z czym stwierdziłam, że te wszystkie idee to jakiś wielki bullshit i ustaliwszy sobie próg poniżej, którego nie zejdę biorę zlecenia dla małych firm, co daje mi przynajmniej na żarcie i ulubione chipsy.
Ja niedawno skończyłam kierunek nowych mediów w grafice, poszłam na to, bo lubiłam rysować, bo nie widziałam siebie w innym zawodzie i rodzice mieli firmę, w której docelowo chciałam pracować (a tu psikus, sprzedali ją potem :D). Mając tą wiedzę i doświadczenie nt rynku co dziś, mimo wszystko poszłabym na ten kierunek, tylko pewnie uczyłabym się pod innym kątem, ale nie zmieniłabym na inżynierię czegośtam, bo to jest potrzebne i dostanę za to przyzwoite pieniądze. Oh silly me. Koniec wywodu stricto graficznego.
Większość na forum studiuje/studiowała, ciekawa jestem czy ktokolwiek wybrał studia pod kątem tego co się najlepiej na rynku sprzeda, czy jednak tego do czego się najlepiej nadaje (a to, że jedno z drugim się pokrywało to zajebiście). Nu, ty byłaś na artystycznym kierunku, ale porzuciłaś, czy dlatego że nie widziałaś możliwości dobrej pracy po tym? Czy może znalazłaś gdzieś żyłę złota i nie chcesz się podzielić?;3
Ponadto, jak wspomniał Disu znajomości to klucz do sukcesu, zaczynam żałować, że zamiast chodzić na imprezy wolałam siedzieć w internecie. ;D Jak dużą siłę przebicia mają kontakty przekonałam się niedawno, kiedy stawiałam pierwsze kroki w poszukiwaniu pierwszej pracy. Rozumiem to zjawisko, w zasadzie nie dziwię się mu, ale bywa to kurewsko przykre.
Owszem, można po nich dostać pracę, są ciekawe itp - ale nie idzie się na takie studia wtedy kiedy nie ma się konkretnego planu na to co chce się robić po nich (a w miare możliwości praktykować podczas studiów).
Wydaje mi się, że brakuje tego w szkołach. Jeśli ktoś ma sam pomysł na życie - super. Ale nie każdy musi go mieć i wypadałoby, aby jednostka edukacyjna potrafiła wskazać drogę, a nie robi nic poza uczeniem gównianego materiału. Uczelnie też nie starają się pomóc studentom, w naprawdę niewielu przypadkach widziałam, by student znalazł pracę dzięki kontaktom przez uczelnię.
Prawda jest też taka, że każdy marzy o posadzie z nieba, a niestety - KTOŚ musi układać kostki brukowe, sprzątać, sprzedawać towar itp.

OMG Usa, gdybym nie miała na studiach koleżanki, która z tego powodu poszła na magisterkę z animacji, to bym ci nie uwierzyła, że można z tak głupiego powodu iść na studia.

Nie wiem czemu mielibyśmy flejmować Nitu, skoro masz rację w tym co piszesz. Pokurwienie na forum nic nie zmieni, więc mi osobiście szkoda nerwów na to, mam wystarczająco dużo źródeł własnej frustracji.
User avatar
Noire
Posts: 966
Joined: Fri Jan 02, 2009 9:28 pm
Contact:

Re: Oburzeni

Post by Noire »

Mój błąd, bo nie rozszerzyłam ostatniego punktu i użyłam zbyt dużego skrótu myślowego :D
Miałam na myśli to, że samo 'lubienie' czegoś nie wystarczy. Jeśli masz pasję i zacięcie to dojdziesz na szczyt i o takie osoby nie ma się co martwić. Gorzej jest z osobami, które wybierają studia tylko pod kątem 'to jest fajne, łatwe i przyjemne choć nie mam pojęcia co chcę po tym robić, później coś wymyślę'
Conquered, we conquer.
User avatar
GvS
Posts: 706
Joined: Fri Aug 29, 2008 8:48 pm

Re: Oburzeni

Post by GvS »

Jesteśmy w naprawdę dobrej sytuacji. Mamy darmowe studia, a nawet co niektórym za nie jeszcze płacą. Służbę zdrowia również, jakakolwiek by nie była – nie musimy się martwić że wizytę w szpitalu będziemy musieli spłacać przez kilka lat jak to bywa za oceanem. Nie mamy problemu z imigrantami żerującymi na socjalu. Koszty życia również są dość niskie. Nie wszyscy muszą posiadać samochód i własne mieszkanie.
Rynek pracy w Polsce jest dość marny, to prawda, ale i tak nieźle się trzymamy po tak krótkim czasie od końca tylu lat komunizmu.
Pragnę przypomnieć że jesteśmy w Unii i są dla nas otwarte rynki pracy gdzie bardziej szanuje się ludzi a płaca minimalna jest większa od naszej średniej. Dzieli nas od tego kilka-kilkanaście godzin jazdy pociągiem.
Jesteśmy również połączeni z całym światem poprzez internet. Nie wszystkie prace da się tak wykonywać i do tego trzeba stawić czoła konkurencji z całego świata, ale gdy zaoferuje się jakość i solidność to dobry klient zawsze się znajdzie. Trzeba tylko poszukać trochę dalej niż za rogiem.
A necromancer is just a really late healer.
User avatar
USAGI
Posts: 1903
Joined: Sat Jan 03, 2009 9:16 pm
Location: yume
Contact:

Re: Oburzeni

Post by USAGI »

Chimeria wrote: Ile razy słyszeliście "róbcie to co lubicie, a na pewno zyskacie sukces", "podążajcie za tym co was interesuje, bądźcie uparci, a się opłaci"?
hm nigdy? Mi ojciec zawsze mówił ,ze mam robić to co przyniesie w przyszłości pieniądze a i tak skończę w mięsnym. Mam zapomnieć o pójściu na studia które sprawią mi przyjemność i będą zgodne z moimi zainteresowaniami. Mam kierować się tym co da mi pracę, a najlepiej to mam iść na budownictwo - bo on je skończył.
Generalnie to fajnie ,fajnie. Niech wszyscy sprawdzają na co jest w danej chwili zapotrzebowanie i pod tym kątem wybierają studia. Załóżmy ,ze teraz potrzeba dużo prawników. HurA~! Wszyscy radośnie popędzili na studia prawnicze. A za lat x jak je skończą okaże się ,ze rynek jest przesycony prawnikami i czeka ich bezrobocie a obecnie jest zapotrzebowanie na specjalistów od zarządzania oO Więc z jednej strony popieram ,ze trzeba sprawdzić na co jest zapotrzebowanie na rynku, a z drugiej strony sorry ale jako skończysz studia to zapotrzebowanie się zmieni. No OK informatycy mają zawsze branie p;
Przeglądam oferty pracy i o ile ze dwa-trzy lata temu szukali dużo osób do zarządzania, teraz wszędzie albo informatyk, albo wciskanie czegośśśś tam przez telefon -_- I ne wiem czy mam pluć sobie w brodę ,że poszłam teraz na zarządzanie zamiast znowu na informatykę... I tak źle, i tak niedobrze.
Chimeria wrote:Ponadto, jak wspomniał Disu znajomości to klucz do sukcesu, zaczynam żałować, że zamiast chodzić na imprezy wolałam siedzieć w internecie. ;D Jak dużą siłę przebicia mają kontakty przekonałam się niedawno, kiedy stawiałam pierwsze kroki w poszukiwaniu pierwszej pracy. Rozumiem to zjawisko, w zasadzie nie dziwię się mu, ale bywa to kurewsko przykre.
A to ,że znajomości dużo dają z jednej strony mnie denerwuje, z drugiej trochę to rozumiem /; I tutaj nawet ne chodzi o samą tylko pracę, ale o życie. W tym roku np. miałam nieprzyjemności bo w ramach Baki ne chciałam komuś po znajomości czegoś załatwić. Przykre bo jedno takie "nie" będzie się za mną teraz ciągnęło smrodem pewnie do końca życia w fandomie D:
Chimeria wrote:Wydaje mi się, że brakuje tego w szkołach. Jeśli ktoś ma sam pomysł na życie - super. Ale nie każdy musi go mieć i wypadałoby, aby jednostka edukacyjna potrafiła wskazać drogę, a nie robi nic poza uczeniem gównianego materiału.
Masz tu całkiem rację. Są ludzie ,którym trzeba powiedzieć ,że mają kupić te konkretnie buty - bo inaczej przez resztę życia będą zastanawiać się które kupić... A teraz jak taka osoba ma wybrać sobie przyszły zawód sama?
Chimeria wrote:Prawda jest też taka, że każdy marzy o posadzie z nieba, a niestety - KTOŚ musi układać kostki brukowe, sprzątać, sprzedawać towar itp.
oh lol, ja ne mrze o wysokim stołku D: Mam też właśnie podejście ,ze ktoś te ulice zamiatać musi. Dzięki czemu mam przynajmniej szacunek do Pana śmieciarza. Ne czułam się też gorsza jak sprzedawałam buty, bo wiedziałam ,ze ten zawód jest przynajmniej przydatny. Żeby było zabawniej - poczucie tego ,ze jestem gorsza ze względu na zawód zaczęli wyrabiać we mnie znajomi pracujący na lepszych posadach (a robili to z premedytacją) oraz klienci ,którzy potrafili dosłownie rzucić mi w twarz kilkoma stówami i wyjść ne czekając na resztę i paragon - bo oni mają kasę i mogą traktować innych jak gnój.
Chimeria wrote:OMG Usa, gdybym nie miała na studiach koleżanki, która z tego powodu poszła na magisterkę z animacji, to bym ci nie uwierzyła, że można z tak głupiego powodu iść na studia.
Można :D U mnie w szkole było to całkiem "normalne" ,że idziesz na studia bo rodzice karzą i idziesz na kierunek przez nich wybrany.
GvS wrote:Pragnę przypomnieć że jesteśmy w Unii i są dla nas otwarte rynki pracy gdzie bardziej szanuje się ludzi a płaca minimalna jest większa od naszej średniej. Dzieli nas od tego kilka-kilkanaście godzin jazdy pociągiem.
Wszystko fajnie Lichu, ale ja np. ne mam zamiaru jechać za granicę pracować. Bo jaki by ten kraj ne był, wolę się za niego pociąć, tu żyć i pracować. A jak nam wszyscy wyjadę, to kto zostanie? Jełopy i kulawi :D? Już teraz jest źle, bo ludzie tak podchodzą i wyjeżdżają. Wolę jakoś starać się tutaj poprawić to co jest.
- Roe, co robisz?
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.
User avatar
c914
Posts: 596
Joined: Sat Jan 03, 2009 10:30 am

Re: Oburzeni

Post by c914 »

Koszty życia również są dość niskie.
Chyba jak zarabiasz w Euro, a wydajesz w złotówkach. Bo raczej płace tez mamy dosic niskie, a samo wynajęcie mieszkania może zeżreć Ci połowę pensji (nie każdy ma chęc i ochotę do 50 roku życia mieszkać jak student w 10 osób w m3 :P).
Nie wszyscy muszą posiadać samochód i własne mieszkanie.
Jasne że tak tylko czemu NIKT nie chce należec do tych "nie wszystkich" - a może Pan GVS da nam dobry przykład i stanie się jednym z "nie wszystkich" i bedzie zadowolony z życia? Jest pieknie i fajnie dopóki tym "nie wszystkim" nie jestes ty. Dlaczego z góry zakładasz, że część społeczeństwa musi być przegrana i pozbawiona realizacji najprostszych marzeń?

Z drugiej strony to niech lepiej nie każdy ma samochód bo korki z 3 urosną do 30 km :P
USS George Washington - 90 tysiecy ton dyplomacji.
User avatar
Chimeria
Posts: 836
Joined: Fri Aug 29, 2008 7:28 pm

Re: Oburzeni

Post by Chimeria »

Jesteśmy w naprawdę dobrej sytuacji.
Oczywiście możemy się porównywać do krajów, które mają dużo gorzej, przynajmniej nie dziesiątkuje nas AIDS czy malaria, a udany poród bez śmiertelnych przypadków to norma, ale może raczej patrzmy wzwyż? Lichu, jak chorujesz i już musisz iść do lekarza to powiedz, idziesz państwowo czy wolisz zapłacić te 100zł i iść bez kolejki do specjalisty?
Przyznaję, że ja miałam komfort mieć lekarza w rodzinie więc państwowe izby przyjęć są dla mnie obce ale i odrażające, więc jeśli tylko będę mogła to wolę zapłacić i iść prywatnie.
Nie mamy problemu z imigrantami żerującymi na socjalu.
Mamy wystarczająco dużo własnych darmozjadów siedzących na socjalu :E
Można :D U mnie w szkole było to całkiem "normalne" ,że idziesz na studia bo rodzice karzą i idziesz na kierunek przez nich wybrany.
Dla mnie jest to kompletnie niezrozumiałe. Dlaczego, po co? Gdzie jakaś wolność wyboru, własny rozum? I w ogóle, co to za rodzice?
Rozumiem oponować przed tym by dziecko nie szło na jakiś totalnie denny kierunek, albo zachęcać je poprzez pomoc w wyborze studiów, ale kazać mu iść tam i tam dlatego że JA wiem lepiej od niego co będzie robić w przyszłości?
Wszystko fajnie Lichu, ale ja np. ne mam zamiaru jechać za granicę pracować. Bo jaki by ten kraj ne był, wolę się za niego pociąć, tu żyć i pracować. A jak nam wszyscy wyjadę, to kto zostanie? Jełopy i kulawi :D? Już teraz jest źle, bo ludzie tak podchodzą i wyjeżdżają. Wolę jakoś starać się tutaj poprawić to co jest.
W sumie dobrze, że są w Polsce tacy ludzie jak Usa, dzięki temu lżej mi się będzie wyjeżdżać :) Niestety mimo moich przodków ponoć mężnie walczących ja nie mam w sobie takich pokładów patriotyzmu i gdyby mój facet byłby bardziej skory do wyjazdów pewnie już bym była na jakichś warsztatach animacji w Londynie. Niekoniecznie na stałe, niekoniecznie na zawsze. Wiele udoskonaleń dla obecnego systemu można przywieźć z takich dłuższych wycieczek zza granicy. Nie oznacza to, że porzucamy kraj, czasami wręcz przeciwnie. Nawet wskazane jest pojechać, nauczyć się czegoś czego tu nie mamy, wrócić i wprowadzić, z punktu np. medycyny jest to rewelacyjny patriotyzm.
Niemniej znalezienie pracy za granicą (w zawodzie) też nie jest wcale takie łatwe, przynajmniej ja się spotkałam z pogardliwym prychnięciem na słowa "from Poland".
oh lol, ja ne mrze o wysokim stołku D: Mam też właśnie podejście ,ze ktoś te ulice zamiatać musi. Dzięki czemu mam przynajmniej szacunek do Pana śmieciarza.
Nie mam na myśli takiego wysokiego stołka, ale chodzi mi raczej o tendencję, że ludzie, którzy idą na studia raczej nie zakładają, że mogliby sprzedawać buty, zamiatać ulicę czy sprzątać u kogoś w domu. Kwestia szacunku do ludzi wykonujących tą niby "gorszą" pracę to inny temat, temat kultury osobistej i tego jak jesteśmy wychowani. Mieliśmy niedawno dyskusję w wowie o witaniu się z cieciem na uczelniach, jak ponownie podkreślam, byłoby mi głupio gdybym się nie przywitała. Tu po prostu stykamy się z problemem ludzi, którzy dzielą społeczeństwo na lepszych i gorszych. Zaznaczę, że warto być w dobrych stosunkach z tymi prostymi zawodami, bo nigdy nie wiesz czy znajomy sprzedawca nie wyciągnie ci spod lady buty których akurat szukasz ;P
Masz tu całkiem rację. Są ludzie ,którym trzeba powiedzieć ,że mają kupić te konkretnie buty - bo inaczej przez resztę życia będą zastanawiać się które kupić... A teraz jak taka osoba ma wybrać sobie przyszły zawód sama?
nie do końca o to mi chodziło :D może zamiast pokazać, które buty ma kupić można pokazać jej różne kolory, powiedzieć, że przy wyborze powinna się sugerować rozmiarem, wygodą, komfortem i wytrzymałością danego obuwia, a nie np. tylko kolorem lub ceną. Trzeba ludzi uczyć myśleć, a nie tylko wypełniać rozkazy.
W tym roku np. miałam nieprzyjemności bo w ramach Baki ne chciałam komuś po znajomości czegoś załatwić. Przykre bo jedno takie "nie" będzie się za mną teraz ciągnęło smrodem pewnie do końca życia w fandomie D:
Tak, zapewne czasami działa to w drugą stronę, choć osoba, która się obraziła za odmowę jest zapewne niepoważna, bo nie miałaś takiego obowiązku.
hm nigdy? Mi ojciec zawsze mówił ,ze mam robić to co przyniesie w przyszłości pieniądze a i tak skończę w mięsnym. Mam zapomnieć o pójściu na studia które sprawią mi przyjemność i będą zgodne z moimi zainteresowaniami. Mam kierować się tym co da mi pracę, a najlepiej to mam iść na budownictwo - bo on je skończył.
Generalnie to fajnie ,fajnie. Niech wszyscy sprawdzają na co jest w danej chwili zapotrzebowanie i pod tym kątem wybierają studia. Załóżmy ,ze teraz potrzeba dużo prawników. HurA~! Wszyscy radośnie popędzili na studia prawnicze. A za lat x jak je skończą okaże się ,ze rynek jest przesycony prawnikami i czeka ich bezrobocie a obecnie jest zapotrzebowanie na specjalistów od zarządzania
Oczywiście rynek bardzo się zmienia, pamiętam jak pomagałam rodzicom przy rekrutacji ludzi do pracy (wyobraźcie sobie że czasem gówniarze decydują czy akurat ty przyjdziesz do rozmowy kwalifikacyjnej, frustrujące :D) i jak zmieniło się to do dziś, dlatego warto uważnie obserwować zmiany. Ale zjawisko, które opisała Usa obserwujemy cały czas, skąd się namnożyło tylu psychologów, pedagogów, ogólnie pojętych humanistów? Z informatykami też był moment, że rynek był przesycony.
Cóż, ja od zawsze słyszałam, że mam robić to co sprawia mi radość,
User avatar
GvS
Posts: 706
Joined: Fri Aug 29, 2008 8:48 pm

Re: Oburzeni

Post by GvS »

c914 wrote: Jasne że tak tylko czemu NIKT nie chce należec do tych "nie wszystkich" - a może Pan GVS da nam dobry przykład i stanie się jednym z "nie wszystkich" i bedzie zadowolony z życia? Jest pieknie i fajnie dopóki tym "nie wszystkim" nie jestes ty. Dlaczego z góry zakładasz, że część społeczeństwa musi być przegrana i pozbawiona realizacji najprostszych marzeń?

Z drugiej strony to niech lepiej nie każdy ma samochód bo korki z 3 urosną do 30 km :P
Tak się składa że tak własnie jest i jestem bardzo zadowolony z życia. Nie wiem czemu uważasz kogoś pozbawionego tych dóbr materialnych za przegranego, to raz. Dwa - nie twierdziłem że ktoś musi być tego pozbawiony, wręcz przeciwnie. Każdy może sobie na to zapracować, nawet bez wykształcenia robiąc na budowie (choć niekoniecznie w naszym pieknym kraju). Mam wrażenie że "najprostsze marzenia" o których mówisz to dla wielu ludzi "nic nie robić i żeby jeszcze za to płacili". Jest to bez wątpienia piękne marzenie, niestety dość trudne do zrealizowania.

Chi - jak mam jakąś pilną sprawę do specjalisty i słysze że najbliższy termin jest za miesiąc to owszem, nie mam wyjścia i ide prywatnie. Jednak zazwyczaj chodzę do publicznej i siedze sobie kilka godzin ze staruszkami w kolejce a zaoszczędzone 100zl moge wydać na coś przyjemniejszego.
A necromancer is just a really late healer.
Post Reply