WWWSatsuki do Penthouse wracała zmęczona ale za to bardzo zadowolona. Pierwszy odcinek Kuchennych Rewolucji miał ukazać się w telewizji za kilka dni, dokładnie w czwartek o 21:30. Nic nie mogło zepsuć jej dziś humoru, nawet zbliżający się do niej Dyrektor hotelu, wyposażony w bardzo nieszczęśliwą minę.
WWW- Panno Satsuki…. – Zaczął poważnie a Ruda nieznacznie uniosła brew. – Z przykrością muszę zawiadomić, że niedługo zakończy się rezerwacja Penthouse, I jeśli nie otrzymamy od Pani kolejnej opłaty, przestanie być Pani naszym gościem.
WWW- Oh! – Satsuki była autentycznie zaskoczona. – Jak ten czas leci. Do kiedy musimy się wymeldować?
WWW- Apartament jest opłacony na najbliższy tydzień.
WWW- Doskonale. Bardzo dziękuję za informację. – Satsuki uśmiechnęła się do mężczyzny i skierowała do windy. -
No cóż, „domu nie do poznania” raczej w Khartum nie zrobimy, ale w sumie czemu nie… – Pomyślała jeszcze szybko i wcisnęła przycisk ostatniego piętra.
WWW***
WWW- Wyprowadzamy się! – Ryknęła wesoło Satsuki zaraz po wyjściu z windy.
WWW- Hę? – Natienne odłożyła różowe pisemko. Nie wiedziała skąd jej podopieczne brały te bzdury, ale trzeba było przyznać, że miała niezłą frajdę podczas czytania. – Dlaczego?
WWW- Bo przydałaby Ci się w końcu herbaciarnia Słońce. – Satsuki kierując się słuchem, po chwili stała już w drzwiach swojego gabinetu, przyglądając się gejszy z uwagą. – O, znalazłaś moje gazetki. Głupie jak pół lewego buta, co? – Wyszczerzyła się głupawo.
WWW- Chyba nawet bardziej. – Natienne odpowiedziała równie szczerym uśmiechem. – Myślałam, że moje dziewczęta Ci to podrzuciły. Po co to czytasz? – Zsunęła różowe okulary na czubek nosa.
WWW- Lubię się czasami odmóżdzyć. – Satsuki siadła naprzeciw gejszy, gołe nogi wylądowały na blacie biurka. – A pisemka rzeczywiście dostarczają mi Twoje panny, na moje zresztą życzenie.
WWW- Słyszałaś już co się dzieje w Orkadis? Zrobili rebelię!
WWW- Nie chcę nawet słyszeć o Orkadis. Może i jestem Mazokiem, który żywi się złymi emocjami, ale na to, co się tam dzieje, czuję wyłącznie niesmak. Zupełnie jak stary Konron
over and over again. A te niby CENNE – Satsuki zaakcentowała ostatnie słowo… - papiery i dokumenty. Bo uwierzę, że trzymali je w więzieniu. To jakiś kant czy inna prowokac… - Umilkła na chwilę i skupiła wzrok na półce. – Hej, weź tam mi sięgnij. Prawie na spodzie, tam jakieś teczki leżą, czy mi się wydaje?
WWW- Hmm.. – Natienne nachyliła się i pomiędzy różowymi gazetkami znalazła dwie teczki. – Rzeczywiście, chyba już tu trochę muszą leżeć? – Podała dwie fioletowe teczki wprost do wyciągniętej ręki Satsuki.
WWW- Najwyżej dzień. Wczoraj dostałam nowe gazety a na bieżąco wyrzucam przeczytane. – Satsuki otworzyła pierwszą teczkę i zaczęła czytać z uwagą. – Widzę, że jeden ze specjalistów WZAiM jest nadpobudliwy. Wysłał mi raport z informacją jak niebezpieczny jest Vespan i jak bardzo ostrożni przy wydobyciu musimy być, co znacznie zwolni całą pracę.
WWW- Co? – Natienne autentycznie się zdziwiła. – Przecież po prawidłowym założeniu ekstraktora, źródło jest jeszcze bezpieczniejsze niż gdyby było sobie dalej pod ziemią, nieznalezione przez nikogo.
WWW- To mówię, że jakiś nadpobudliwy. Naiee powinna mu wszystko wytłumaczyć, żeby nie histeryzował. – Satsuki czytała dalej. – Hmm.. Mówi też, że zaczęli wydobywać cztery surowce. Dziwne. Powinny być de facto dwa: Kryształy i to tajemnicze cauli. Vespanu nie liczę, wystarczy co kilka godzin zebrać napełnione flaszki i voila. Tych śmiesznych miniaturowych kryształków mieli na razie nie wydobywać, dopóki nie dowiemy się co to, a neografit tylko tylko, żeby wyposażyć wioskę.
WWW- Neografit? – Natienne znowu się zdziwiła.
WWW- Aha, tak go roboczo nazwano. – Satsuki jeszcze chwilę przeglądała się raportowi a następnie sięgnęła do drugiej teczki.
WWW- Wiesz co? To ja przekażę nowe rozkazy w związku z tym wydobyciem a Ty sobie czytaj. – Satsuki już nie słuchała gejszy, zajęta czytaniem zawartości drugiej teczki. Natienne na szczęście miała autonomię działania i nie potrzebowała wyraźnego rozkazu jeśli uważała, że powinna coś zrobić.
WWWSatsuki kilka razy przeczytała zawartość drugiej teczki. Następnie pogrzebała chwilę w swoich szufladach, znalazła niebieską kopertę a następnie szybko wyszła. Już po chwili jechała rikszą w kierunku posterunku, na którym rezydował Inspektor Xavier.
WWWChyba jednak dało się zepsuć ten dzień…
WWW***
WWWInspektor był na tyle inteligentną jednostką, że nie kazał Satsuki na siebie czekać, gdy ta wparowała tu jak burza. Widział, że dziewczyna próbuje nad sobą panować, ale w środku wszystko w niej buzuje.
WWW- Nikt, powtarzam NIKT… – Warknęła, odetchnęła głęboko a następnie kontynuowała względnie spokojnie. – Nikt nie dał wam pozwolenia na grzebanie na statku AGENDY. To jest szczyt Panie inspektorze! Dokładnie prześwietlacie statki od razu po tym, jak wylądują na planecie.
Azure przez trzy dni ślęczał na płycie lotniska bo nie chciało się wam fatygować do sprawdzania. A teraz co? Zmiana regulaminów? Sprawdziliście w ten sposób statek Psiej Ligi? – Satsuki ze złością patrzyła na Xaviera, czekając na jego ruch.
WWW- Rozumiem, że może być Pani zła… - Zaczął w końcu spokojnie.
WWW- ZŁA? Chyba Pan sobie kpi. O czymś takim powinnam zostać PRZYNAJMNIEJ poinformowana. Statek fizycznie należy do mnie a nie do mojej załogi! A o całej sprawie dowiaduję się czytając raport MOICH pracowników.
WWW- Sytuacja wymagała ode mnie natychmiastowej reakcji… - Zaczął jeszcze raz Xavier a Satsuki natychmiast mu przerwała, kładąc z impetem rękę na jego biurku.
WWW- Bullshit! Jeśli baliście się, że zatrę ślady, trzeba było pokazać mi nakaz w chwili wejścia Twoich ludzi na mój statek. Albo przynajmniej chwilę po! A tu widzę, że cała sprawa miała miejsce wczoraj! Co znaleźliście?!
WWW- To tajne informacje. – Inspektor zrobił srogą minę.
WWW- Xavier, pytam Cię jak dobra koleżanka, prywatnie. – Satsuki pstryknęła palcami, prosty hex antyelektryczny. Kilka miejsc w pomieszczeniu strzeliło iskrami.
WWW- Znaleziono dronę ze znakiem Agendy. – Wyjawiając w końcu Satsuki małą, nieznaczną informację. W końcu w samym wezwaniu do sądu poinformowano ją, że sprawa dotyczy szpiegowskiej drony Agendy.
WWW- LOL CO? – Satsuki ryknęła. – Taką wielką kupę złomu, wypełnioną podzespołami Psiej Ligi oraz z wydrapanym trójkącikiem na kadłubie?
WWW- Hmm.. Xavier zajrzał do jakiejś teczki. – Czyli się przyznajesz do waszego sprzętu?
WWW- Bogowie. – Satsuki wykonała najprawdziwszego fejspalma. – Mam nagranie, w którym dokładnie takiego drona znajdują agenci PeeLi. – Xaviere chciał coś powiedzieć, ale Satsuki miała już słowotok. - Chyba nie sądzisz, że jako NAJWIĘKSZY MISTRZ KAMUFLARZU Agenda wydrapuje sobie własne logo na sprzęcie, którego oficjalnie nie posiada? Że o podzespołach Psiej Ligi nie wspomnę… Prędzej skorzystalibyśmy z technologii ZCM. Zresztą, dopilnuję, żebyś otrzymał to nagranie jeszcze dzisiaj. Oczywiście nie ode mnie. Tu masz także teczkę z opisami dron, które przewieźliśmy na
Azure. – Położyła na biurku niebieską kopertę. - Przepraszam za zniszczony sprzęt. – Satsuki stała już w wyściu. – A, moje odciski palców pewnie też tam były? Proponuję więc zdobyć odpowiednią wiedzę o Mazoku, ponieważ my nie mamy ciał, a co za tym idzie odcisków palców. Co ciekawsze, bez problemu możemy podrobić cudze, jeśli tylko będziemy mieli możliwość obejrzenia oryginału. – I wyszła.
WWW- Twoje odciski rzeczywiście były. – Mruknął Xavier do zamkniętych już drzwi. Następnie z szuflady wyciągnął specjalny proszek i pędzelek.
WWWPięć minut później Inspektor X. miał już bardzo dokładne odciski pięciu palców z miejsca, w które Satsuki trzasnęła ręką, oraz dokładnie jeden odcisk palca z niebieskiej koperty. Szybko dał je do analizy i jeszcze szybciej otrzymał odpowiedź.
Inspektorze Xavier, wszystkie sześć odcisków, otrzymanych od Pana o godzinie 16:45 należy do Pana.
WWWJeszcze tego samego wieczoru, na jego biurku wylądowała szara koperta, w kopercie połyskiwał nieduży dysk pamięci. Na dysku zapisany był tylko jeden plik, który po uruchomieniu odtworzył film. Na filmie najpierw dwójka Psioligowców odnalazła dużą, okrągłą, miedzianą dronę w otworze wentylacyjnym a następnie pokazywała sobie wydrapany na urządzeniu trójkącik. Następnie otoczenie się zmieniało i pokazywało m.in. Arrain.
- Znaleźliśmy drona agendy w budynki – przewodniczący odprowadzał negocjatorkę do samochodu – skąd wiedziałaś?
- To ich standardowe zachowanie, podsłuchiwać i manipulować, tak samo było pewnie z Tymi dowodami.
- Zapamiętamy sobie. Bez Ciebie nigdy byśmy go nie znaleźli.
- Kiedyś chociaż się kryli, obecnie widzę, że poziom u nich mocno spadł bez przywódcy. Agenta sama się nie orientuje, ale wiele podzespołów kupują od naszych dystrybutorów, tak więc wiem y często czego szukać – dziewczyna pozwoliła Cyprianowi otworzyć sobie drzwi.
- Panno Arrain? Mam prośbę.
- Czym mogę służyć?
- Proszę jutro przyjść na posiedzenie rady. Mamy spory problem, a wszyscy radni się zgadzają, że tylko Wam można zaufać.
- Rozumiem, na dwunastą?
- Tak…..
WWWXavier po chwili zauważył, że w pierwszej kopercie jest także druga, zawierająca nieprzyzwoite zdjęcia przedstawiające w różnych konstelacjach Arrain oraz.. różnych panów. Była także kolejna koperta, zalakowana woskiem z pieczęcią fioletowego płomienia w trójkącie. Ispektor złamał pieczęć. Papier zapełniono fioletowym atramentem, pismo nie było także zbyt czytelne. Większość kartki była jednak zapełniona dosyć realistycznym szkicem – przystojnego mężczyzny z mocno zarysowaną szczęką, wąskimi ustami oraz gęstą grzywką ciemnych włosów, nachodzących na równie ciemne oczy.
Nagranie oraz zdjęcia otrzymałam kilka dni po sobie, chwilę przed oficjalnym posądzeniem Arrain o molestowanie. Poniżej ma Pan szkic osoby, która przyniosła mi zdjęcia. Mam nadzieję, że wykorzysta Pan w prawidłowy sposób otrzymane materiały oraz dowie się, kto próbuje nas wrobić.
Pozdrawiam,
Satsuki Joan Eileth Amber Heather Aeline Hira'min Kyasuminerai <zamaszysty podpis>
<szkic postaci>