Page 13 of 18

Re: Galerianki

Posted: Mon Nov 23, 2009 9:57 pm
by ARek
Bullshit mister Roe. Big, stinking, cynical bullshit. W okolicznościach gdzie się komuś oferuje cenę, przyjmijmy, że za seks, nie każdy się zgodzi. Nie za sto, nie za tysiąc, nie za miliard, nie za wycieczkę do Disneylandu czy randkę z Tomem Jonsem. Nie wszyscy są, byli i będą ludźmi "z ceną".End of story.

Re: Galerianki

Posted: Mon Nov 23, 2009 10:00 pm
by roevean
A ty co? Kolejny John McClane? Nie sprzedam dupy za 140 miliardów dolarów?

Re: Galerianki

Posted: Mon Nov 23, 2009 10:08 pm
by ARek
Not really. Nazwij mnie głupkiem, naiwniakiem, niedoświadczonym, nazwij mnie idealistą czy nawet psem burkiem. Nie widzę najmniejszego powodu, aby generalizować wszystko i wszystkich jako spaczone - w mniejszym lub większym stopniu. Ludzie są z gruntu głupi, zgoda, ale nie źli. Większość pewnie ma swoją cenę, ale nie są to na pewno wszyscy. Ludzie to nie są bułki, żeby mieli ceny, nie wszyscy są tacy sami. Wyzywaj większość, hell, dam ci nawet kilka granatów, żeby poleciały za bluzgami. Ale nie szkaluj imienia tych, dla których istnieją jeszcze pozytywne wartości. Takie, wedle których też żyją.

<marszczy czoło na widok nadlatujących bombowców zarzucających idealizm, optymizm itp, itd>

Re: Galerianki

Posted: Mon Nov 23, 2009 10:12 pm
by roevean
To jest problem. Bo my kreujemy rzeczywistośc. My stworzyliśmy świat takim, jaki jest. A teraz mamy wielkie "ale", że nie działa tak, jak tego w wyidealizowanym obrazie chcemy. Ten problem polega na tym, że każdy z nas to hedonistyczna suka, która wymaga wręcz, by było nam lepiej i przyjemniej, bo punkt widzenia zależy od punktu siedzenia. I my, jako po części egoistyczne twory, dążymy do tego, żeby ten punkt siedzenia był jak najwyżej.

Re: Galerianki

Posted: Tue Nov 24, 2009 1:16 am
by Farmazon
Dis:Drogi Zgorzkniały Cyniku - Nie. Miłości nie można kupić. Gdyby się dało to nie byłaby miłością lecz towarem. Jako taka, nie byłaby warta wysiłku i poświęceń a przez to bezużyteczna i mdła.

Toast dla Arkadiusza który świetnie ujął temat. Przy okazji pokazał, że nie każdy na tym forum nosi tatuaź "sheepTM" i za stadem powtarza, że ludzie są źli a wszystko jest beeee.

<Przepija do ARka kielichem rzezanym z zestalonego ognia powszechnego>

Re: Galerianki

Posted: Tue Nov 24, 2009 7:09 am
by ARek
Kreujemy rzeczywistość? Tak. Stworzyliśmy świat takim, jakim jest? Tak. Zbyt wiele spraw nie działa tak, jak byśmy tego chcieli? Jasne, że nie. Ale nie każdy to hedonistyczna suka, nie każdemu zależy wyłącznie na osiąganiu kolejnych orgazmów lub stopni przyjemności. Jasne, że wszyscy dążymy do szczęścia w jakiejś formie. Jednak nie wszyscy mają podejście "za wszelką cenę, cokolwiek, spalę własną rodzinę i oddam mój tyłek byle zdobyć to co pragnę". Nie przekonam cię Roe, ponieważ o takich ludziach mało się czyta albo widzi na co dzień. Twoje podejście wynika pewnie, nie wiem, zgaduję, z tego co przeżyłeś sam na co dzień i tego co widziałeś w TV.
Still, nie wszyscy to skurwysyni i suki. Znam paru takich ludzi. Sądzisz, że ne znam ich na tyle dobrze, że jeszcze mogą mnie rozczarować? Well, wtedy ci powiem: fuck you! Mogą tak samo rozczarować ciebie, jak i mnie.

Nie jesteś bogiem, żeby znać wszystko i wszystkich. Ale naprawdę wydaje mi się, że w świecie gdzie wszyscy są różni, wszyscy byli zwykłymi, w różnym stopniu zamaskowanymi egoistami.

Re: Galerianki

Posted: Tue Nov 24, 2009 8:27 am
by USAGI
Popieram w 100% ARka! Ludzie są różni. I tak naprawdę to ne każdy potrzebuje w życiu złota i diamentów oraz spełnienia wszelkich pragnień. Mogę się jedynie zgodzić, że w pewnym wieku, większość ludzi dąży do zdobycia jak największego dostatku i spełnienia. Ale ne każdy i ne przez całe życie.

Re: Galerianki

Posted: Tue Nov 24, 2009 8:30 am
by Alienka
<dołącza się do toastu za ARka> dobrze powiedziane - właśnie o to chodzi.
Zresztą, minęło już kilka lat, a moje postawa w tym względzie pozostaje niezmienna. I wypraszam sobie sugerowanie Samowi zmienności - nie jest mężczyzną, którego czymkolwiek można zaślepić. Tak trudno uwierzyć w prawdziwą miłość? Ok, więc zostawcie ten temat - jak na razie to nie my wciąż do tego wracamy ;]

Jeśli Bundy jest Twoim ideałem faceta, Cyfer - proszę bardzo, żyj wg niego. Zapewne kiedyś uzbierasz tyle, żeby kupić sobie jakąś Peggy. Ale czy będziesz szczęśliwy?
Roe, Dis - mówicie jak zgorzkniali staruszkowie. Miłość? Kupić?? Raczycie żartować. A jeśli nie.. to znaczyłoby, że i Waszą miłość można kupić. Zresztą Sam już o tym powiedział. Pozostaje mi uprzejma i zasmucona chwila milczenia.

Kasa nie daje szczęścia. Jest niestety niezbędna do życia, ale parafrazując pewne powiedzenie "zarabiam by żyć, a nie żyję by zarabiać". I wiem, że kiedyś bez wstydu spojrzę w lustro i w oczy moich bliskich.

Re: Galerianki

Posted: Tue Nov 24, 2009 9:00 am
by Noire
Alienka wrote:I wypraszam sobie sugerowanie Samowi zmienności - nie jest mężczyzną, którego czymkolwiek można zaślepić. Tak trudno uwierzyć w prawdziwą miłość?
W waszym wydaniu tak, ponieważ prawdziwa miłość nie potrzebuje słów i pokazywania tego na każdym kroku. Póki co wygląda to tak jakbyście próbowali przekonac siebie i innych o głębi waszego uczucia. I zapewne dalej będziecie to robić, ponieważ sporo osób na tym forum (nie mówię, że wszyscy) neguje wasze stanowisko - a jak powszechnie wiadomo im bardziej rodzice są przeciwni związkowi ich dzieci, tym bardziej one do tego uczucia dążą i próbują wszystkim udowodnić jak ono jest silne ^^

I tak, wyglądacie na zaślepionych.

Nie uważam również, by pieniądze były najważniejsze na świecie. W wypadku który podał Windu nie one były czynnikiem decydujący tylko "Nie dość że przyjemność, to jeszcze facet jest przystojny i mi za to płaci, super" ;D. Jednak nie rozwinęłam wcześniej tego stanowiska, więc nie mam Ci za złe, iż wyciągnęłaś błędny wniosek.

Re: Galerianki

Posted: Tue Nov 24, 2009 9:34 am
by c914
Ludzie to nie są bułki, żeby mieli ceny, nie wszyscy są tacy sami.
Ależ mają ceny, wystarczy tylko odszukać odpowiednią. Jedni zgodzą się za kilka groszy inni pękną gdy zagrożone będzie ich albo najbliższych życie. Strach to najlepsza waluta płatnicza, zaślepia i zmusza do działania wbrew swoim ideałom. Niech przykładem tutaj będzie postać bohatera z "Roku 1984" który postawiony pod ścianą wyrzekł się wszystkiego.
Zapewne kiedyś uzbierasz tyle, żeby kupić sobie jakąś Peggy. Ale czy będziesz szczęśliwy?
Pewnie tak, wchodząc w taki związek wiedziałbym czego oczekuje i nie wymagał niczego więcej.
Kasa nie daje szczęścia.
Ale pozwala mieć jak najmniej zmartwień, posiadanie gotówki daje ci wspaniały komfort psychiczny. Pieniądze to środek prowadzący do szczęścia.