Multiworld.pl

Nothing is impossible here...
It is currently Wed Jan 22, 2020 12:40 am

All times are UTC




Post new topic Reply to topic  [ 840 posts ]  Go to page Previous  1 ... 80, 81, 82, 83, 84
Author Message
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Mon Oct 21, 2019 8:46 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 03, 2009 12:00 pm
Posts: 1114
Ja byłem. Film fajny. Faktycznie psychologiczny.

UWAGA DALEJ NIEZAMIERZONE SPOJLERY MOGĄ BYĆ

Film mimo braku akcji oglądało się bardzo dobrze. Nie odczułem jakiegoś przynudzania. Co do samej postaci Jokera to dla mnie pojawia się on dopiero w ostatniej scenie. Cały film to pokazana przemiana Artura w Jokera. Film według opinie z internetu jest ponoć metaforą społeczeństwa, że niby jest złe i zepsute. Po wyjściu z kina też miałem takie odczucie, albo się zasugerowałem nagłówkami widzianymi w necie przed seansem.

Co do samej drogi Artura do szaleństwa
Joker z serialu i komiksu mówił, że wystarczy jeden zły dzień by zmienić człowieka. Film pokazuje, że Artur to miał złe całe życie i w pewnym momencie pękł, a dalej wszystko poszło z górki. I tu dochodzimy do sedna filmu czyli przemiany i spojlerów.

UWAGA DALEJ ZAMIERZONE SPOJLERY

Film pokazuje jakie gówniane życie ma Artur. Kiepska praca, choroba psychiczna w postaci niekontrolowanych napadów śmiechu przez które dostaje wpierdol, niespełnione marzenia o zostaniu komikiem i chora matka. TAK film wywołuje współczucie względem Artura. A w momencie kiedy pęka i zaczyna przemianę w Jokera film usprawiedliwia jego czyny. TAK w każdej zbrodni popełnionej przez Artura można znaleźć okoliczność łagodzącą. Zabił tych kolesi, ale oni wcześniej go pobili jak miał napad śmiechu. Udusił matkę, ale ona go cały czas okłamywała i maltretowała jak był dzieckiem.
Generalnie pewnie wiele osób oglądając ten film mogło pomyśleć "Ale ja nie jego miejscu zrobił bym to samo".

Co mi się nie podobało, ale potem nabrało sensu (dlaczego? To na końcu ze spojlerem, a raczej teorią. Nie moja, znaleziona)

Nie podobało mi się, że Artur w przebraniu klauna w pewnym momencie został symbolem walki z bogatymi, którzy oczywiście są źli, bo wyzyskują biednych. Co oczywiście doprowadziło do zamieszek i narodzin Batmana (tak jest Batman Origin. Klasyczne, ale w ciekawym ujęciu i pasujące do teorii). Dla mnie ten wątek jakoś nie pasował stylistycznie. Mamy opowieść o jednym człowieku zmagającym się z życiem, a obok strajk śmieciarz, który jest niby tłem dla główniej historii, ale jakoś nie pasuje, by nagle tak od czapy złączyć się z historią Artura.

A z rzeczy niepodobających się i ma taką sobie teorię. (Jak ktoś oglądał "Jokera" i kuma o co chodziło, to proszę o wyjaśnienie)

Wyimaginowany romans z sąsiadką. Po za pokazaniem, że Artur ma urojenia to nie wiem po co był ten wątek. Szczególnie, że jego urojenia pojawiają się tylko dla tego wątku i niczego nie wnoszą w historię.

Co mi się nie podobało i bez teorii

Brakowało mi momentu w którym głównego bohatera mogłem zacząć postrzegać jako Jokera, a nie Artura któremu puściły nerwy. W filmie było kilka momentów w których myślałem "O tu zaraz pojawi się Joker" a potem znowu pojawiał się skopany przez życie Artur. Poniżej jedna z takich scen.

Image

TEORIE

I tu dochodzimy do teorii. A dokładnie ostatniej sceny według której wszystko co się działo w filmie jest opowieścią wymyśloną przez Jokera (nie Artura) by wzbudzić sympatię i współczucie pani psychiatry i wykorzystać to w ucieczce z Arkham. I to wyjaśnia dlaczego Artur-Klaun został symbolem walki z bogaczami - Joker musi być w centrum uwagi, bo jest megalomanem. Oraz dlaczego to Joker stworzył Batmana, ale do tego już dojdźcie sami :D I oczywiście dlaczego wszyscy byli dla Artura źli, a jego zbrodnie miały usprawiedliwienia.

A i jest teoria (no niby daje sens dla wyimaginowanego romansu z sąsiadką), że to co są dzieje w filmie jest przestawieniem rzeczywistość widzianej z perspektywy osoby chorej psychicznie mającej urojenia. Dlatego cześć wydarzeń mogła się nie wydarzyć -romans z sąsiadką, albo mieć inny przebieg niż w wizji Artura.


Dobra nasmęciłem. Jak ktoś dotarł do tego miejsca i widział zapowiedzi Jokera to nie musi iść na film :D


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Tue Oct 22, 2019 5:38 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Aug 29, 2008 10:51 am
Posts: 2513
SPOILERY Z JOKERA CD

Rosomak wrote:
Nie podobało mi się, że Artur w przebraniu klauna w pewnym momencie został symbolem walki z bogatymi, którzy oczywiście są źli, bo wyzyskują biednych. Co oczywiście doprowadziło do zamieszek i narodzin Batmana (tak jest Batman Origin. Klasyczne, ale w ciekawym ujęciu i pasujące do teorii). Dla mnie ten wątek jakoś nie pasował stylistycznie. Mamy opowieść o jednym człowieku zmagającym się z życiem, a obok strajk śmieciarz, który jest niby tłem dla główniej historii, ale jakoś nie pasuje, by nagle tak od czapy złączyć się z historią Artura.


Wątek zamieszek daje bardzo ważny kontekst do historii Artura. Pokazuje, że to nie opowieść o jednym świrze, który pojawił się w idealnym społeczeństwie. Wprost przeciwnie - życie jest do bani dla większości społeczeństwa i prędzej czy później ktoś musiał snapnąć. Różne odsłony historii Batmana rysują paralele pomiędzy postacią tytułową i Jokerem. Tu jest podobnie - widzimy jak Gotham zmienia się w oazę korupcji i przestępczości. I tak jak w nowym Gotham mógł zrodzić się Batman, tak w starym Gotham mógł zrodzić się Joker. W końcu, po trzecie - naśladowcy Artura są jednym z bodźców, które wprowadziły go na ścieżkę Jokera. Czego Artur nie robił, całe życie otrzymywał odpowiedź 'źle'. Goni chuliganów - źle (lanie), zabawia dzieciaki w szpitalu - źle (utrata pracy), mówi matce, że chce zostać komikiem - źle (explicite), etc. A tu, zamordował trzech ludzi i dostaje sprzężenie zwrotne 'dobrze'. Media nagle wyciągają go do poziomu bohatera i symbolu nadziei dla mas. Szybko dociera do niego, że to jedyna rzecz, która poprawiła jego życie i wkrótce idzie za ciosem (mordując byłego współpracownika).


Rosomak wrote:
Wyimaginowany romans z sąsiadką. Po za pokazaniem, że Artur ma urojenia to nie wiem po co był ten wątek. Szczególnie, że jego urojenia pojawiają się tylko dla tego wątku i niczego nie wnoszą w historię.


?? Urojenia są obecne przez cały film. Od wyimaginowanej wizyty w show Murraya Franklina, po ucieczkę z radiowozu. W ostatecznym rozrachunku pozostaje dużo niejednoznaczności w tym co było rzeczywistością a co jedynie urojeniami głównego bohatera (podejrzewam, że oglądając film po raz kolejny łatwiej byłoby wyłapać gdzie zaczynają a gdzie kończą się majaki).


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Wed Oct 23, 2019 8:08 am 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 03, 2009 12:00 pm
Posts: 1114
Crow wrote:
Od wyimaginowanej wizyty w show Murraya Franklina, po ucieczkę z radiowozu.



Wizyta w show to dla mnie bardziej była fantazja/marzenie jak to spotkanie maiłoby wyglądać niż majaka. A ucieczka z radiowozu jak urojenie? Powiem ciekawa koncepcja.

Quote:
Czego Artur nie robił, całe życie otrzymywał odpowiedź 'źle'. Goni chuliganów - źle (lanie), zabawia dzieciaki w szpitalu - źle (utrata pracy), mówi matce, że chce zostać komikiem - źle (explicite), etc. A tu, zamordował trzech ludzi i dostaje sprzężenie zwrotne 'dobrze'. Media nagle wyciągają go do poziomu bohatera i symbolu nadziei dla mas. Szybko dociera do niego, że to jedyna rzecz, która poprawiła jego życie i wkrótce idzie za ciosem (mordując byłego współpracownika).


Trafne spostrzeżenie.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Thu Oct 24, 2019 7:52 pm 
Offline
User avatar

Joined: Fri Aug 29, 2008 10:51 am
Posts: 2513
Rosomak wrote:

Wizyta w show to dla mnie bardziej była fantazja/marzenie jak to spotkanie maiłoby wyglądać niż majaka. A ucieczka z radiowozu jak urojenie? Powiem ciekawa koncepcja.


Nie było to wprost pokazane, ale skoro w ostatecznym rozrachunku kończy w więzieniu, to znaczy, że z radiowozu nie uciekł? Oczywiście może dorwali go później, ale mając na uwadze że miał urojenia w wielu miejscach, zakładam, że jednak i cała scena od wypadku z karetką była majakiem.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Tue Oct 29, 2019 11:50 am 
Offline
User avatar

Joined: Mon Jan 04, 2016 10:14 pm
Posts: 154
Dorzucę swoje 3 grosze:

1) Ogromną zasługą tego filmu jest pokazanie w kreatywny sposób, że ludzi cierpiący na choroby psychiczne cierpią i męczą poprzez samą interakcję ze "zdrowym ogółem"

2) Trochę brakowało mi, pomiędzy Arturem (któremu współczujemy) a Jokerem (którego się boimy) takiego stadium przejściowego, w którym nie widz nie wie do końca co się z główną postacią dzieje. A w filmie - Artur czyta akta matki, coś w nim pęka I zaczyna zabijać w następnej scenie

3) Scenariusz filmu miał ogromny potencjał na zjebanie poprzez zrobienie z Jokera starszego przyrodniego brata Batmana. Zdecydowano się pójść lepszą, oryginalniejszą I ciekawszą ścieżką fabularną - i dobrze, imo.

4) Co do poruszonego wyżej wątku rzeczywistość/fantazja/urojenie - film zyskuje na tym, że nie wiemy do końca gdzie się jedno kończy a drugie zaczyna.

5) W aktach matki było napisane, że mały Artur miał, przez bicie kaloryferem, poważny uraz głowy. Dlatego, imo, nie jest to film psychologiczny czy w 100% o chorobie psychicznej - problemy Artura wynikają w większości z fizycznego uszkodzenia tkanki mózgowej. Prove me wrong.

_________________
"You are trying to understand madness with logic. This is not unlike searching for darkness with a torch."


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Thu Oct 31, 2019 9:35 am 
Offline
User avatar

Joined: Sun Jan 04, 2009 12:28 am
Posts: 321
Location: Gdańsk
Spoilers ahoy.

KptKenji wrote:
Trochę brakowało mi, pomiędzy Arturem (któremu współczujemy) a Jokerem (którego się boimy) takiego stadium przejściowego, w którym nie widz nie wie do końca co się z główną postacią dzieje. A w filmie - Artur czyta akta matki, coś w nim pęka I zaczyna zabijać w następnej scenie

Nie zgodzę się. Arthur przechodzi przez kilka ewolucji. Dla mnie co najmniej:

Pierwsza - kiedy dostaje rewolwer, być może pierwsza nielegalna rzecz, jaką robi w życiu. Broń daje mu zalążek pewności siebie, zaczyna stalkować sąsiadkę, fantazjować o związku z nią (niezbyt subtelnie podrywa ją nawet na I have a gun) i o karierze komika.

Druga - oczywista - po zabójstwach w metrze. Kiedy wydaje mu się, że zaczyna odzyskiwać kontrolę nad własnym życiem - utrata pracy czy dostępu do lekarstw nie robi na nim większego wrażenia, decyduje się na występ w Pogo, patrzy rozbawiony na nagłówki gazet straszące "morderczym klaunem".

Trzecią jest ta, którą wspomniałeś - kiedy dowiaduje się o swoim rzekomym pochodzeniu. Ale dla mnie to nie jest finalna forma. W niej robi dopiero pierwsze nieśmiałe kroki w byciu "bad guyem" - próbuje się dostać do posiadłości Wayne'ów, udaje mu się zakraść na projekcję Modern Times i skonfrontować z Thomasem, kradnie dokumenty z Arkham i w końcu zabija swoją matkę.

Dopiero w czwartej formie - kiedy morduje swojego kolegę z pracy - przyjmuje w pełni personę Jokera na występ u Murray'a.

Ciekawy dla mnie jest też filmowy zabieg na wizualizowanie tej transformacji - przez taniec głównego bohatera, który też ewoluuje: od niezręcznych wygibasów z rewolwerem w mieszkaniu, przez rozedrgany balet w publicznej toalecie po ucieczce z metra, do finałowych popisów na schodach w Bronksie i w studiu.

KptKenji wrote:
W aktach matki było napisane, że mały Artur miał, przez bicie kaloryferem, poważny uraz głowy. Dlatego, imo, nie jest to film psychologiczny czy w 100% o chorobie psychicznej - problemy Artura wynikają w większości z fizycznego uszkodzenia tkanki mózgowej. Prove me wrong.

Mam alternatywne wytłumaczenie: mały Arthur miał od urodzenia PBA - czyli schorzenie powodujące niewłaściwe reakcje emocjonalne i przez nie właśnie był abuse'owany. Jest retrospekcja, w której lekarz Penny Fleck pyta się jej, czy nie widzi, że jej dziecko cierpi i jest bite, a ona odpowiada coś w stylu he always seemed so happy. Dla mnie to wskazuje, że Arthur mógł się śmiać wbrew sobie już wtedy, kiedy był przywiązywany do kaloryfera i katowany.

Pomijając to, według mnie, problemy neurologiczne nie są w filmie największym problemem Arthura - bardziej są to właśnie spowodowane nimi depresja czy zaburzenia lękowe.

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Thu Oct 31, 2019 10:57 am 
Offline
User avatar

Joined: Mon Jan 04, 2016 10:14 pm
Posts: 154
Mazoku,
I stand corrected, jeśli chodzi o transformację postaci.

Drugą część Twojego komentarza sprawia wrażenie, że jest OK tłuc dziecko rurką, jeśli ma schorzenie psychiczne.

_________________
"You are trying to understand madness with logic. This is not unlike searching for darkness with a torch."


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Thu Oct 31, 2019 11:46 am 
Offline
User avatar

Joined: Sun Jan 04, 2009 12:28 am
Posts: 321
Location: Gdańsk
KptKenji wrote:
Drugą część Twojego komentarza sprawia wrażenie, że jest OK tłuc dziecko rurką, jeśli ma schorzenie psychiczne.

Image

_________________
You should never challenge mazoku for battle. There's nothing more reckless than trying to beat one.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Sun Nov 10, 2019 8:12 pm 
Offline
User avatar

Joined: Sat Jan 03, 2009 9:16 pm
Posts: 1769
Location: yume
@Mat
Każda zbrodnia Jokera jest "usprawiedliwiona" poza mordem na sąsiadce (i dziecku?), acz nie do końca wiemy czy ją zabił...

Dla mnie film był genialny pod kątem przemiany bohatera :) Sceny w których przechodzi na kolejny etap, zmienia się jego zachowanie, jest coraz bardziej wyluzowany i szalony - miodzio.

Mi też zupełnie z czapy gryzie się motyw wyzysku bogatych nad biednymi. Generalnie cała akcja wywiadu w TV była jakaś taka sztuczna i średnio pasowała do całości.

Jestem za teorią, że jego wymyślony romans z sąsiadką wynikał bezpośrednio z jego choroby.
Jednocześnie myślę, że film był bardzie jakoby zrozumiały pod kątem przemiany i bardziej trafiał do osób które życie przetyrało bardziej i które w otoczeniu miał osoby chore, żyjące we własnym świecie, niż dla osób wiodących spokojne życie, które również nie miały styczności z tego typu chorobami.

@Crow
Też dostrzegłam ten motyw, że nie ważne co robił, czy dobrze czy źle, to cały czas dostawał przez to po głowie. Kurcze, przy czymś takim każdy człowiek może dostać poplątania z pomieszaniem i nie wiedzieć już co jest robieniem bobra a co zła - skoro robi coś dobrego i każą go za to tak samo jak za czynienie zła. Dla mnie w pewnym momencie filmu pękł (po raz kolejny tylko na innej płaszczyźnie) i przestało zależeć mu na czynieniu dobra w imię bycia dobrym obywatelem i tak jak mówisz, dostrzegł że jedyną rzeczą za którą go pochwalono było zamordowanie innego człowieka :) A nawet trzech.

Zgadzam się, że romans nie był jedynym motywem przeplatających się majaków, ale był najbardziej uwypuklony jak zauważył Mat. Jednocześnie potwierdzam, że przy drugim seansie w kinie pewne wyimaginowane motywy widać wyraźniej :)

Scena z radiowozem jest tak samo bez wyjaśnienia jak mord na sąsiadce. Nawet nie mamy pewności czy On na prawdę poszedł do sąsiadki ją zabić, czy to była tylko jego kolejna wizja. A radiowóz był albo rzeczywisty i go później spacyfikowali, albo stał się kolejną wizją od momentu zderzeni z karetką.

@Kpt. K
1) Bardzo słuszne spostrzeżenie :)
2) Nieee było kilka etapów przejściowych, tak z 3-4 tylko nie wszystkie były jakoś szokująco zaznaczone. Wyraźnie zaznaczone były często dopiero jego czyny już po tych zmianach.
4) Tak, i jest to imo bardzo fajne zaskoczenie dla widza :D
5) Według mnie na jego chorobę składało się i bicie kaloryferem i cały zabójczy koktajl który wymienię dalej. Jednocześnie jego matka też nie była do końca ten teges... Pewne schorzenia psychiczne są niestety dziedziczne lub występuje pewien % ryzyka, że dzieci również będą mieć jakieś problemy psychiczne. Artur miał i częste urazy głowy, i popaprane życie i "schedę" po matce, w dodatku chorobę ze śmiechem i brak akceptacji społeczeństwa połączone z prześladowaniem, depresją, lękami i jeszcze jak słusznie Mazok zauważył - matka w sumie wdrukowała mu od dziecka, że ma się cały czas uśmiechać nie ważne czy go leją czy jest powód do radości (gdzie prawdopodobnie jego jedynym powodem do radości był dzień bez kaloryfera...) - z tej wybuchowej mieszanki powstaję ja! Kapitan omam :D

_________________
- Roe, co robisz?
- Już dwie godziny czekam na autobus przy zmywaku.
- Roe, nadal zmywasz?
- Nie, rysuję talerze.
- Roe, pomóc ci zmywać?
- A masz wyższe?
- Nie.
- To nie możesz zbliżać się do zmywaka.


Top
 Profile  
 
 Post subject: Re: Na co do kina?
PostPosted: Sun Dec 01, 2019 4:36 pm 
Offline
User avatar

Joined: Mon Jan 04, 2016 10:14 pm
Posts: 154
Perl Harbur 2.0: Mydłej

Mydłej to ciekawy i dobrze zrealizowany historyczny film o jednej z decydujących bitew morskich podczas 2. wojny światowej.

Plusy:
1) Bardzo wierne odwzorowanie wydarzeń i postaci historycznych, uczestniczących w teatrze działań wojennych.
2) Akcja filmu zaczyna się na długo przed samą bitwą, i pozwala widzowni zrozumieć, co doprowadziło do takiej a nie innej sytuacji na tym froncie (Pearl Harbour, rajd płk. Doolitle, etc.)
3) Ciekawy, acz nie za dobrze rozbudowany wątek przewidywania ruchów przeciwnika i próbowania zrozumieć jak myśli, pomiędzy adm. Tamonem Yamaguchi i porucznikiem Laytonem.
4) Główny bohater nie epatuję amerykanizmem. Tylko żuje gumę.
5) Wstawki fabularne są rozpisane gustownie i nie pożerają cennego czasu

Minusy:
1) Aerodynamika lotu, szczególnie startu/lądowania z lotniskowca nie jest zbyt dobrze pokazana
2) Podczas lotu i walk powietrznych wszyscy główni bohaterowie mają otwarte kabiny, po to żeby ich było lepiej widać, co jest mało dokładne historycznie.

Podsumowując: jeśli interesują Cię historia bądź samoloty 2WŚ - jest to pozycja obowiązkowa. Jeśli chcesz sprawdzić jak dobrze rozumiesz japoński w innym materiale niż animu - tym bardziej polecam :)

_________________
"You are trying to understand madness with logic. This is not unlike searching for darkness with a torch."


Top
 Profile  
 
Display posts from previous:  Sort by  
Post new topic Reply to topic  [ 840 posts ]  Go to page Previous  1 ... 80, 81, 82, 83, 84

All times are UTC


Who is online

Users browsing this forum: No registered users and 1 guest


You cannot post new topics in this forum
You cannot reply to topics in this forum
You cannot edit your posts in this forum
You cannot delete your posts in this forum
You cannot post attachments in this forum

Search for:
Jump to:  
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Group